REKLAMA

Zdjęcia z podróży jak disco polo: nikt nie zrobił, wszyscy mają. Ile z nich znajdziesz w swoim archiwum? Więcej niż myślisz

Foto: oneinchpunch / Shutterstock

Ktoś całuje sfinksa, chwyta wieżę Eiffla, macha nogami nad Wielkim Kanionem. Brzmi znajomo? Widzieliście takich zdjęć tysiące. I oczywiście sami na pewno nigdy takich nie mieliście, prawda?

Każdy je widział, każdy choć raz uśmiechnął się z politowaniem podczas ich oglądania, niemal każdy choć raz komuś takie robił, bo bez drugiej osoby nie jest lekko. Sztampowe, nieco kiczowate zdjęcia z podróży, które są bardziej powtarzalne niż ruch pracownika przy taśmie w fabryce.

Ale co najśmieszniejsze, choć każdy niemal się wypiera, prędzej czy później zwykle okazuje się, że gdzieś tam na dnie szuflady czeka fotograficzna kupka wstydu. Dokładnie jak z disco polo. Nikt nie zna, ale na weselu jak już zbiorą talerze po rosole i pękną pierwsze flaszki wódki, setki ludzi równo śpiewają z narodowym wieszczem muzyki rozrywkowej, czyli Zenkiem Martyniukiem, bez pomylenia choćby jednego słowa.

Tona sprzętu czy szczypta kiczu?

Same zdjęcia z podróży to temat rzeka. Jedni przykładają do nich ogromną wagę i zabierają ze sobą mnóstwo odpowiedniego sprzętu. Obiektywy na każdą okazję, dwa różne plecaki, które to pomieszczą, a do tego potrafią godzinami czekać na odpowiednie ujęcie. Zwykle to ich zdjęciami zachwycamy się najbardziej. I chwała im za to, bo gdybym miała sama taszczyć ze sobą dziesiątki kilogramów sprzętu fotograficznego, szybko zrezygnowałabym z wojaży.

Inni, a może nawet zdecydowana większość, po prostu pstryka coś telefonem. Tu fotka, tam fotka. Czasem się jakaś uda, czasem nie. Wiele przypomina te z albumu z początków lat 90 pod tytułem „tu się ustaw i uśmiechnij się”. A to się palcem kawałek zasłoni, a to nie wszystko zmieści się w kadrze. Nieistotne. Ważne, żeby było dużo – przynajmniej od kiedy kliszę 36 zdjęć zastąpiły karty SD. Z tą grupą trochę się utożsamiam. Wybaczcie.

Jest jeszcze typ trzeci, tzw. zawodowi instagramerzy, influencerzy czy jakkolwiek by ich nie nazywać. Ci, którzy poza idealnym ujęciem muszą mieć jeszcze idealną stylizację, porę dnia, miejsce/hotel/restaurację, wypatrzone często u poprzedników. Zabiorą trzy walizki ubrań i wybiorą tylko hotele z pięknym widokiem, który da się uchwycić na zdjęciach. Tego nie jestem w stanie sobie wyobrazić, bo przebieranie się kilkanaście razy dziennie brzmi jak kompletna strata podróżniczego czasu, ale pooglądać czasem lubię. Tyle, że to nie dla mnie.

Foto: Pikoso.kz

I nie warto oceniać, co jest wartościowe, a co nie. Wszak zawodowy fotograf często zarobi mniej przez miesiąc niż influencerka wrzucając jeden odpowiedni post. Ale niezależnie od rodzaju fotografii, niemal wszystkich robiących zdjęcia – od Mietka z all inclusive po najbardziej popularną gwiazdę internetu – łączy jedno. Od czasu do czasu wpadamy w rutynę.

Najbardziej sztampowe ujęcia

I to ta rutyna sprawia, że dziś miliony osób mają z tych samych miejsc dokładnie takie samo zdjęcie. Jedni uważają je za szczyt obciachu, inni za obowiązkowy punkt wycieczki do popularnych miejsc. Wszak wakacje nie muszą być po to, by wznosić się na wyżyny artystycznych możliwości. No i możecie się cieszyć, nabijać albo śmiać nawet całkiem otwarcie, bo i ja jestem ostatnią osobą, która rzuciłaby kamieniem. Wszak mając 10 lat sama ochoczo dotykałam czubka nosa sfinksa, jeszcze długo uważając to za najlepsze zdjęcie świata.

To może być dotykanie ręką czubka piramidy w Gizie, podtrzymywanie Krzywiej Wieży, całowanie się pod wieżą Eiffla, naśladowanie Statuy Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro, przejście przez Abbey Road, jakbyśmy byli Beatlesami, wejście do londyńskiej budki telefonicznej czy zabawa perspektywą na pustyni solnej w Boliwii.

Czasem nie chodzi nawet o miejsce, a o sposób jego wykonania – zgięte nogi na tle basenu z podpisem „nogi czy parówki?”, odbicie krajobrazu w okularach, złapane ręką słońce albo zdjęcie osoby stojącej tyłem, która jest trzymana za rękę przez fotografa. Miliony mają dokładnie takie zdjęcie.

Poniżej zobaczycie galerię 10 z najsłynniejszych ujęć, najpopularniejszych kadrów czy poz, które wręcz masowo przyjmują ludzie z całego świata. Niezależnie od kraju pochodzenia, wieku, płci. Te zdjęcia łączą cały świat.

Jeśli jesteście ich fanami, to będzie spora dawka inspiracji. Jeśli uważacie je za szczyt kiczu – przynajmniej się uśmiechniecie.

Foto: Kamila Panasiuk / Shutterstock
kobieta na klifie
Foto: sergey causelove / Shutterstock
turyści w budce telefonicznej
Foto: JCStudio / Shutterstock
Foto: Maridav / Shutterstock
Foto: TanaCh / Shutterstock
Foto: yari2000 / Shutterstock
Foto: Claudio Divizia / Shutterstock
Foto: iFerol / Shutterstock
Foto: rak_muneem / Shutterstock
Foto: Nadiia Zamedianska / Shutterstock

Powtarzalność to już trend

Na gigantyczną powtarzalność podróżniczych fotografii zwraca uwagę słynny projekt „Insta Repeat”. Autor chciał pokazać, jak masowe podróże i powszechny dostęp do możliwości robienia niezliczonej liczby zdjęć, w rzeczywistości ograniczył naszą oryginalność. Przewrotnie wynik swojego eksperymentu zamieścił na Instagramie, który w ogromnej mierze kreuje dzisiaj podróżnicze wyobrażenia.

Efektem poszukiwań 27-latka z Alaski, który nie zdradza swojej tożsamości są kolaże zrobione z niemal identycznych zdjęć, które wykonały zupełnie obce osoby. I choć nie można powiedzieć, że są kiczowate czy brzydkie, to jednak… w takim zestawieniu dramatycznie tracą na jakości. Po prostu były zrobione w tym samym miejscu, w ten sam sposób, z tym samym filtrem.

Media rozpisywały się o „nowej erze kopiowania”, „pokoleniu z przygnębiającą tendencją do banału” oraz zwiastowały kres oryginalnego podejścia do wojaży. I choć to gruba przesada, to nie wierzę, że nigdy nie zdarzyło wam się jechać w jakieś miejsce z wymyślonym już wcześniej kadrem w głowie. Tym samym, który przecież widzieliście u innych osób.

Jakie jeszcze najbardziej sztampowe zdjęcia kojarzycie? A może macie takie, które kiedyś robiliście z ekscytacją, a dziś pokątnie skrywacie w najbardziej schowanym pudle? Jak dziś podchodzicie do fotografii w podróży? Robicie dużo zdjęć czy mało? Maksymalnie profesjonalne czy raczej styl z rodzinnego albumu? Dajcie znać!

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
To ja jestem jakiś dziwny, bo nigdy nie zdarzyło mi się jechać w jakieś miejsce, mając już wcześniej zaplanowane zdjęcia. Cykam to co mi się podoba i jak mi się podoba, a nie bo taka jest moda. I nie bawię się w żadne specjalne ujęcia, z rękami, nogami, czy innymi specjalnymi pozami, bo dla mnie wygląda to strasznie tandetnie...
kloose84, 1 grudnia 2018, 15:58 | odpowiedz
Avatar użytkownika
No właśnie haczyk polega na tym, że większość tych zdjęć nie planuje, ale one się w większości same narzucają ;)
kloose84 To ja jestem jakiś dziwny, bo nigdy nie zdarzyło mi się jechać w jakieś miejsce, mając już wcześniej zaplanowane zdjęcia. Cykam to co mi się podoba i jak mi się podoba, a nie bo taka jest moda. I nie bawię się w żadne specjalne ujęcia, z rękami, nogami, czy innymi specjalnymi pozami, bo dla mnie wygląda to strasznie tandetnie...
Qba85, 4 grudnia 2018, 15:13 | odpowiedz
Najlepsza oferta

Loty już od 39 PLN w obie strony!

Igor Więcek | 2018-12-11 17:32
REKLAMA
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel