Na Schiphol wraca chaos. Linie dowiedziały się, że znów muszą anulować setki lotów przez 2 miesiące!
Żadne lotnisko w Europie nie miało w tym roku większych kłopotów z przepustowością niż Schiphol w Amsterdamie. Ogromne kolejki, opóźnienia, kompletny chaos i przede wszystkim tysiące odwołanych lotów – to najważniejsze problemy związane z brakiem rąk do pracy w amsterdamskim porcie. Kłopoty zaczęły się już wczesną wiosną, trwały właściwie do końca sezonu letniego i kosztowały posadę Dicka Benschopa – szefa lotniska, który kompletnie nie przygotował portu na falę kłopotów, które go spotkały.
Jego następca Ruud Sondag z wielkim entuzjazmem zapewniał, że „braki kadrowe są rozwiązywane”, a sytuacja na lotnisku wraca do normalności. I choć lotnisko w Amsterdamie jesienią przedłużyło wprowadzone w wakacje ograniczenie maksymalnej liczby pasażerów obsługiwanych przez lotnisko do końca roku, to wszyscy sądzili, że faktycznie idzie ku lepszemu.
Dalmacja Południowa od 2989 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Złote Piaski od 1428 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Złote Piaski od 2024 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Tymczasem wszystko wskazuje na to, że nic z tego. W poniedziałek dziennik „De Telegraaf” poinformował, że linie latające do Amsterdamu mają w lutym i marcu przyszłego roku zmniejszyć liczbę przewożonych pasażerów o 1/5. Taką dyspozycję koordynatorowi slotów na lotnisku wydała Hanne Buis, dyrektor operacyjna lotniska.
Jest to o tyle zaskakujące, że wyłączając okres ferii, luty i marzec to raczej niski sezon, jeśli chodzi o liczbę lotów. To zaś oznacza, że od przełomu marca i kwietnia, czyli w sezonie letnim, możemy się spodziewać znacznie większych problemów w Amsterdamie. Ale kłopoty Schiphol mogą się za chwilę okazać znacznie większe.
Linie wściekłe
W dłuższej perspektywie przewoźnicy mogą się wkrótce decydować na przenoszenie ruchu z Amsterdamu na inne lotniska. To zresztą już się dzieje – w poniedziałek linia czarterowa Corendon poinformowała, że planuje w przyszłym roku zbazować aż 4 samoloty na lotnisku w Brukseli i zwiększyć swoje oferpwanie z tego portu ze 150 do 260 tysięcy foteli. Właśnie kosztem lotniska w Amsterdamie. Powód? Szef holenderskiego oddziału linii Atilay Uslu nie gryzie się w język – kłopoty operacyjne Schiphol kosztowały linię w tym roku ponad 10 mln euro. A brak lepszych widoków na przyszłość sprawia, że przewoźnik zdecydował się mocniej zainwestować w Brukselę, która przy okazji jest lotniskiem znacznie tańszym.
Najbardziej wściekła jest oczywiście linia KLM, czyli główny gospodarz Schiphol. W holenderskich mediach czytamy, że ze względu na kłopoty lotniska przewoźnik stracił dotychczas ponad 225 mln euro.
Nie wiemy jeszcze, co te zmiany oznaczają dla LOT. Ostatnio przewoźnik ogłosił, że od końca marca planuje zwiększyć liczbę lotów z Warszawy do Amsterdamu do 4 lotów dziennie.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?