Fly4free.pl

Wstęp za 0 PLN, a wrażenia bezcenne! Odwiedzamy zdecydowanie najlepszą atrakcję Londynu

Foto: Gordon Bell / Shutterstock

Ile osób podobnych do Ciebie potrzeba, żeby zrównoważyć wagę wielbłąda albo słonia? Jak to jest przeżyć trzęsienie ziemi na własnej skórze? Dokąd sięgałbyś T-Rexowi i jak głośno ryczał on, gdy żył? Czy pasowałby Ci kombinezon astronauty? Jak wygląda ściana ozdobiona samochodami albo pierwszy komputer Apple? Wszystkie te rzeczy możesz sprawdzić na jednej ulicy w Londynie. Przydadzą się jednak wygodne buty, sporo dziecięcej ciekawości świata i wolny dzień.

Od blisko 14 lat latam do Londynu regularnie. Za każdym razem odwiedzam nowe miejsca, zwiedzam kolejne atrakcje i sprawdzam obiekty polecane zarówno przez turystów jak i mieszkańców. I choć pewnie w sumie wydałam na wszystkie rozrywki i bilety fortunę – to wciąż niekwestionowanym numerem jeden pozostają dla mnie dwa miejsca – Muzeum Historii Naturalnej oraz Muzeum Nauki i Techniki. I w dodatku, w przeciwieństwie do wielu innych atrakcji – te są zupełnie za darmo.

Być może właśnie pomyślałeś: „Muzeum?! Serio?!” Ale nuda!”. Daj mi jednak szansę. To nie jest zwykłe muzeum, to nie są zwykłe eksponaty i to definitywnie nie jest nuda! A tym tekstem zamierzam to udowodnić.

Jeśli jednak moja subiektywna opinia i fakt, że nie wydacie tu ani grosza, nie wystarczy, żeby Was przekonać o niezwykłości tych miejsc, to niech to zrobią liczby! Muzeum Nauki i Techniki odwiedza blisko 3,5 mln osób rocznie, a Muzeum Historii Naturalnej ponad 5,2 mln rocznie. To sprawia, że jest czwartą najczęściej odwiedzaną atrakcją turystyczną w całej Wielkiej Brytanii. Nie bez powodu.

I choć są to dwa różne obiekty z zupełnie różnymi eksponatami i atrakcjami, to idealnie uzupełniają się nawzajem i w swym podejściu do gości są bardzo podobne. Warto potraktować je jako duet i odwiedzić oba – bo właśnie w tej formie stają się absolutnie fascynującym przeżyciem.

Powiedzieć ŁAŁ już po kilku minutach, to nic nie powiedzieć

Nigdy nie zapomnę mojej pierwszej wizyty w Muzeum Historii Naturalnej kilkanaście lat temu. Do samej idei jego zwiedzania byłam nastawiona mocno sceptycznie, bo przecież „cóż tam może być fajnego?”. To były czasy, gdy polskie muzea dopiero odkrywały interaktywność czy wykorzystywanie eksponatów także jako dekoracji samego obiektu i uczyły się eksponować je w inny sposób niż gablota + opis.

A jednak – już kilka minut po wejściu oczy miałam jak pięć złotych, serduszko zabiło mi mocniej i już wiedziałam, że to nie będzie zwykłe zwiedzanie, jakie zapamiętałam ze szkolnych wycieczek. Na wstępie przywitał mnie bowiem GIGANTYCZNY odlew szkieletu… dinozaura ulokowany tuż pod sufitem. Tak, ogromne „kości” wiszące nad głową to jedna z pierwszych rzeczy, jakie można było tam zobaczyć. W 2017 roku zastąpił go jednak 25-metrowy szkielet płetwala błękitnego – na szczęście równie fenomenalny! W dodatku cały gmach przypomina nieco budynki, które znacie z filmów o Harrym Potterze – efekt jest więc szczególnie magiczny. Wracam tam wielokrotnie i uczucie towarzyszy mi zawsze to samo. Bo powiedzieć „łał” – to naprawdę nic nie powiedzieć.

W Muzeum Techniki i Nauki przywita Was za to cała ściana starych samochodów i sufit wypełniony samolotami. Już na wstępie możecie wpaść w tryb zwiedzania typu „dzik”, kiedy nie do końca wiesz od czego zacząć, a już chciałbyś zobaczyć wszystko, więc miotasz się to tu i tam, wracając w te same miejsca kilkukrotnie i próbując osiągnąć wewnętrzny spokój i stabilność, jakiej oczekiwałoby się po dorosłym człowieku.

Po kilkunastu (a może i kilkudziesięciu) minutach opadły pierwsze emocje. Obfotografowałam jak szalona każdy element tej niezwykłej sali, która robi fenomenalne pierwsze wrażenie, niekontrolowanie, kilkukrotnie podskoczyłam z wrażenia na widok kilku kultowych (polecam pierwszy komputer Apple) i niezwykłych (kombinezon astronauty z misji Apollo) przedmiotów i zrozumiałam, że… cała zabawa dopiero przede mną. Wszak czekają tu na Was aż cztery poziomy eksponatów i choćbyście byli najbardziej stetryczałymi, zgorzkniałymi znudzonymi turystami – nie ma takiej opcji, żeby choć jedna rzecz nie ścisnęła was mocniej za serce. No nie ma!

muzeum nauki i techniki londyn
Foto: Kamira / Shutterstock
muzeum historii naturalnej londyn
Foto: elRoce / Shutterstock

Dalej będzie tylko lepiej!

Wstęp, choć spektakularny – jest jednak jedynie zaproszeniem do tego, co czeka was na kolejnych piętrach obu budynków. Jesteście ciekawi, co możecie tu zobaczyć? Zapewniam – prawdziwe cuda!

W Muzeum Historii Naturalnej znajduje się chociażby galeria szkieletów dinozaurów, której najważniejszym punktem jest rekonstrukcja tyranozaura, który nie tylko się porusza, ale także donośnie ryczy – ku euforii absolutnie wszystkich dzieci. I choć dla dorosłych może brzmieć  to nieco kiczowato, to zaufajcie mi – też będziecie piszczeć z radości (co bardziej powściągliwi – tylko w głębi duszy).

Niewątpliwie największą atrakcją jest jednak symulator trzęsienia ziemi. Niespodziewanie wchodzisz do niewielkiego sklepu z japońskiego miasta Kobe i czekasz na rozwój wydarzeń. Już po chwili skala Richtera zapewnia Ci nieporównywalne z niczym wrażenia. Wszystko zaczyna się trząść, światło zapala się i gaśnie, produkty chyboczą się na półkach, a Ty zdajesz sobie sprawę, jak świetną wiadomością jest fakt, że żyjemy pod szerokością geograficzną, w której trzęsienia ziemi zdarzają się rzadko i są raczej słabe. Wjedziecie także do wnętrza Ziemi – i to ruchomymi schodami!

Z bardziej klasycznych eksponatów – możecie tu też zobaczyć plaster pnia sekwoi. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ten ma aż 6 metrów średnicy! Zobaczycie wiele gatunków – kiedyś żywych – zwierząt, które są zagrożone wyginięciem lub takie, których już nie ma np. ptak dodo. Na gości czekają tu też skamieliny morskich dinozaurów, marsjański meteoryt, książki Karola Darwina, a nawet… zawartość żołądka krokodyla. To ostatnie brzmi obrzydliwie? Przede wszystkim daje do myślenia! Dowiecie się, skąd wzięły się opowieści o syrenach i możecie poczuć się jak bohater bajki „Było sobie życie”, gdy będziecie odkrywać tajemnice ludzkiego ciała. Jest tu także specjalna waga, na której możecie dowiedzieć się, że ważysz X razy mniej niż wielbłąd, słoń czy inne wybrane z systemu zwierzę.

W Muzeum Nauki i Techniki dzięki odpowiednio ustawionej gablocie możecie z kolei „przymierzyć się” do kombinezonu astronauty z misji Apollo i zobaczyć w szybie swoje odbicie ubrane w to niezwykłe wdzianko. Dowiecie się, jak astronauci załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne i zobaczycie, jak zmieniały się sprzęty domowe – odkurzacze, tostery, pralki czy zegary. Przyjrzycie się myśliwcom Spitfire i Hurricane czy odkryjecie przekrój Boeinga 747.

Świetną atrakcją są filmy przyrodnicze wyświetlane w technologii 3D IMAX na jednym z największych ekranów w Wielkiej Brytanii, atrakcje z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości i symulator lotów! Dzięki niemu możecie przekonać się, jak by to było polecieć na Marsa. Najmłodsi goście powinni zaś koniecznie odwiedzić salę The Garden na pierwszym piętrze. To sala pełna interaktywnych urządzeń i edukacyjnych zabawek, jakich trudno szukać w sklepach. Dzieciaki mogą przelewać różne ciecze, przeprowadzać eksperymenty i odkrywać świat nauki w najlepszy możliwy sposób – przez doświadczenie. Starszych powinna zafascynować historia Londynu – to niesamowite jak na przestrzeni lat rozrastało się to miasto. Warto też sprawdzić jak będziecie wyglądać w przyszłości albo co by było, gdybyście… byli innej płci.

muzeum historii naturalnej londyn
Foto: Daniel Gale / Shutterstock
muzeum historii naturalnej londyn
Foto: LuisPinaPhotography / Shutterstock

Pamiętasz jeszcze jak to jest być ciekawskim dzieciakiem?

Pełno tu multisensorycznych stanowisk, w których można tworzyć coś własnego czy poeksperymentować. W których to od nas zależy wyświetlana ekspozycja, w których wy stajecie się nie tylko odbiorcami, ale i twórcami. A przede wszystkim – to właśnie tu ponownie odkryjesz w sobie dziecięcą radość i ciekawość, jakiej mogłeś nie doświadczać od wielu, wielu lat. To jedno z tych miejsc, w których nikomu nie jest wstyd wykrzyknąć ŁOOOOOOOOOOOOOOŁ na widok gigantycznego dinozaura. To tu nerwowy śmiech na symulacji trzęsienia ziemi jest wskazany jak nigdzie indziej – bo niby zabawa, ale jednak odkrywasz, że w rzeczywistości nie chciałbyś przeżyć. Nie ma obciachu podbiegać od gabloty do gabloty, a nawet czasem pokazać coś paluchem (pod warunkiem, że mama nie widzi!) z rozdziawioną buzią – jakbyś zapomniał, że tak nie wypada.

Tu znów stajesz się dzieckiem. Wesołym, ciekawym, zadającym mnóstwo pytań. To muzea, w których nie ma miejsca na kapcie, wypolerowane podłogi i nudne opisy. Nikt tu surowym i czujnym okiem nie sprawdza, czy przypadkiem o milimetr nie przekroczyłeś linii oddzielającej cię od gablotki. Tu wielu rzeczy można dotknąć. I w końcu – a może przede wszystkim – można tu wiele zrozumieć.

A przy tym świetnie się bawić. I co ważne – nawet w deszczowy czy zimny dzień, o które w Londynie niestety nietrudno.

muzeum nauki i techniki londyn
Foto: valeriiaarnaud / Shutterstock
muzeum historii naturalnej londyn
Foto: Jaroslav Moravcik / Shutterstock

Przydatne wskazówki

  • Zarówno Muzeum Historii Naturalnej jak i Muzeum Nauki i Techniki znajdują się przy tej samej ulicy (Exhibition Road). Najlepiej więc zwiedzić je jednego dnia – z przerwą na solidny posiłek i regenerację nóg, które na pewno odpokutują za kilometry wykręcone po muzealnych korytarzach.
  • Oba miejsca są fenomenalną atrakcją także dla dzieci. Najmłodsi mogą korzystać z szeregu wydarzeń specjalnych, a w sklepikach z pamiątkami znajdziecie wiele edukacyjnych książeczek, które przez zabawę utrwalą wiedzę zdobytą w trakcie zwiedzania. Jeśli jednak wybieracie się z dziećmi – mierzcie siły na zamiary – dostosowując tempo i ambitny plan do waszych pociech.
  • Choć bilety są bezpłatne, w obu miejscach możecie zostawić symboliczną zapłatę, jeśli wizyta spełniła wasze oczekiwania. Nie jest to jednak obowiązkowe.
  • Oba muzea otwierają się o 10:00 i warto przyjść tu jak najwcześniej, by mieć czas przechodzić kolejne piętra na spokojnie. Nawet, jeśli zwykle muzea zwiedzacie w ekspresowym tempie – te dwa mogą was zaskoczyć i zatrzymać na długie godziny.
  • Chronologicznie najlepiej byłoby odwiedzić najpierw Muzeum Historii Naturalnej, a później Muzeum Nauki i Techniki. Tak jednak robi większość ludzi, więc rano bardziej oblegane jest to pierwsze muzeum. Jeśli więc nie przeszkadza Wam odwrotna kolejność, to na pewno warto zaburzyć chronologię na rzecz mniejszej liczby ludzi.
  • Warto wziąć ze sobą przekąski i napoje. W muzeach nie brakuje miejsc, w których możecie odpocząć, a oba budynki są naprawdę ogromne i na pewno będziecie chcieli skorzystać z okazji na krótką przerwę.
    Przed wejściem czeka was kontrola bezpieczeństwa. Warto więc pomyśleć o tym wcześniej i zamiast plecaka, który mógłby pomieścić cały majątek, wziąć ze sobą coś mniejszego i tylko te rzeczy, które są wam potrzebne.
  • Jeśli w Muzeum Historii Naturalnej najbardziej interesuje was część z dinozaurami, to zamiast głównego wejścia wybierzcie to od strony Cromwell Road.
  • We wszystkich kawiarniach w muzeum woda do picia jest za darmo.
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Bardzo ciekawy opis. Już mam ochotę się tam wybrać :)
Gregorios2350, 9 lutego 2020, 11:02 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Hej A ja wchodzę na stronę muzeum i napisane,że bilet 18funtow,...akurat jadę i by mi się przydało ?
gawliki, 9 lutego 2020, 11:44 | odpowiedz
Niektóre wystawy specjalne mogą być dodatkowo płatne, ale wstęp jest na pewno za darmo.  Na stronie też widnieje taka informacja: https://www.nhm.ac.uk/visit.html  
gawliki Hej A ja wchodzę na stronę muzeum i napisane,że bilet 18funtow,...akurat jadę i by mi się przydało ?
Aneta Zając, 9 lutego 2020, 13:33 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »