Poznajcie włoskie miasto, które „nie istnieje”. Wszyscy chcą je teraz odwiedzić!
Choć znajdziecie je na mapie, ma ustanowione władze i nawet nielicznych, ale jednak – mieszkańców, region Molise nie istnieje. Przynajmniej w świadomości Włochów, którzy żartują z niego w najlepsze, jednocześnie… nakręcając jego popularność. Tym samym okazuje się, że żart – nawet jeśli jest tylko umiarkowanie pozytywny – może przynieść naprawdę wiele dobrego.
Wszystko zaczęło się od żartów. Włosi zaczęli nabijać się z niewielkiego Molise, dopytując przy okazji swojej aktywności w mediach społecznościowych, czy ono w ogóle istnieje? Hasło „Il Molise Non Esiste” stało się tak popularne, że powtarzali je wszyscy – celebryci, politycy i zwykli mieszkańcy. W efekcie trafiło do filmów, piosenek, kabaretów, a nawet książki pod tym samym tytułem.
– Molise jest jak wzór matematyczny, którego uczysz się w szkole, ale pół godziny później o nim zapominasz, bo jest tak abstrakcyjne, że twój mózg nie wytwarza żadnego obrazu, dzięki któremu mógłbyś je zapamiętać – tłumaczy na swoim bloku Antonio Leggieri, włoski dziennikarz.
I choć są to tylko żarty, to jak w każdej drwinie, i tu jest ziarnko prawdy. Molise w przeciwieństwie do większych i popularniejszych regionów jak Toskania czy Florencja, ma duży problem z utrzymaniem swojego istnienia. Wielu uważa, że nie ma tam też nic charakterystycznego – dania, z którego słynęłoby Molise, zabytku, który chcieliby odwiedzać wszyscy, choćby dialektu. Region wyludnia się na potęgę, a młodzi ludzie opuszczają tutejsze miasteczka w poszukiwaniu pracy i edukacji.
– Molise jest jednym z ostatnich autentycznych regionów we Włoszech. Powiedziałbym, że to naprawdę ponadczasowe miejsce – powiedziała Simone Cretella, lokalna polityk w rozmowie z BBC. – Niestety państwo nigdy nie wierzyło, że możemy przyciągnąć turystów. Myśleli, że jedynym sposobem na poprawę naszego rozwoju jest przemysł, więc zbudowali tutaj fabryki. Teraz one są zamknięte i wszyscy młodzi ludzie znów wyjeżdżają – dodała.
Właśnie dlatego nasi czytelnicy mogą kojarzyć Molise z intratnej oferty, jaką zaoferował burmistrz tej niewielkiej miejscowości. Zaledwie miesiąc temu władze ogłosiły, że są gotowe wesprzeć finansowo osoby, które zdecydują się przeprowadzić do Molise i założyć tu działalność gospodarczą. W sumie do zgarnięcia było 110 tys. PLN. A właściwie… jest, bo przyjmowanie wniosków wciąż jest otwarte.
– Gdybyśmy zaoferowali tylko fundusze, byłby to kolejny gest charytatywny – mówił we wrześniu Donato Toma, prezydent Molise w rozmowie z The Guardian. – Chcieliśmy zrobić więcej; chcieliśmy, żeby ludzie tutaj inwestowali. Mogą otworzyć dowolną działalność: sklep z pieczywem, sklep papierniczy, restaurację, wszystko. To sposób, aby tchnąć życie w nasze miasta, jednocześnie zwiększając populację – dodał.
Tym bardziej, że teraz, gdy coraz więcej ludzi postanawia odwiedzić Molise choćby dla żartu, turystyczny biznes zaczyna się rozwijać. W internecie już możecie kupić dedykowane koszulki, kubki czy inne pamiątki. Fanpage zatytułowany „Molise nie istnieje” polubiło na Facebooku 20 tysięcy osób!
W obecnej sytuacji Molise wydaje się być idealnym miejscem, by otworzyć tu „jedyny hostel w nieistniejącym mieście” czy „restaurację, która nie istnieje”. A te sympatyczne drwiny przekuć w realny zysk. Marketing macie już z głowy – jak to czasem bywa – „samo się zrobiło”.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?