REKLAMA

Mieli dość turystów, a teraz nie mogą się ich doczekać. Słodko-gorzki smak masowej turystyki

wenecja tłumy
Foto: Bestravelvideo / Shutterstock

Santorini, Wenecja, Rzym, Barcelona, Lizbona – to tylko kilka miast, które od wielu lat narzekają na nadmiar turystów. Pandemia koronawirusa sprawiła, że pierwszy raz od dawna mieli okazję przypomnieć sobie, jak te miasta wyglądały zanim zalała je masowa turystyka. Ale ten obraz, choć tak wyczekiwany, okazał się mieć słodko-gorzki smak.

Niezwykły zachód słońca oglądany z rozgrzanej greckiej wyspy, która uważana jest za jedno z najbardziej romantycznych miejsc na świecie, idealna kawa wypita na placu Św. Marka, paella jedzona gdzieś przy Barcelonecie w upalny dzień. Wszystkie te miejsca przyciągały jeszcze niedawno dzikie tłumy turystów, spragnionych „odhaczenia” kultowych punktów na mapie, momentów i przeżyć. Wszystkie te sprawy były powodem niechęci do turystów – tych, które tanie linie zwoziły tutaj wręcz masowo.

Ale gdy nagle wszystko się skończyło, gdy zabytki opustoszały, ulice ucichły, a restauracje znów były tylko dla mieszkańców, przyszedł moment refleksji. I wiele osób odkryło, że trzeba uważać, czego sobie życzysz, bo… może się spełnić.

Wenecja nie może się doczekać turystów

Wenecja przekonała się o tym w ostatnich miesiącach bardzo boleśnie.  I to kilkukrotnie. Trzeba bowiem przypomnieć, że słynne miasto na wodzie miało gigantyczne problemy finansowe także pod koniec ubiegłego roku, gdy do Wenecji dotarła tzw. wielka woda, czyli ogromna powódź. Restauracje opustoszały, liczba rezerwacji mała z dnia na dzień, a te, które zrobiono wcześniej, turyści zaczęli masowo odwoływać.

I choć czas upływał, a po powodzi niemal nie było już śladu, turyści nie śpieszyli się z powrotem. Nawet nadchodzący karnawał okazał się być niewystarczającą motywacją. Mieszkańcy apelowali do turystów, by „dali im szansę” i pomogli przywrócić Wenecję do życia. I wtedy przyszedł koronawirus, karnawał odwołano, a Włochy stały się pierwszym tak mocno dotkniętym przed pandemię krajem.

Dziś na klientów czekają restauratorzy, gondolierzy, właściciele sklepów z pamiątkami, przewodnicy i wiele innych osób, które na turystach zarabiają.

– Nie może być gorzej niż teraz. Otworzyłem sklep, ale udało się zarobić zaledwie 100 EUR przez cały miesiąc – mówi jeden z weneckich sklepikarzy w rozmowie z CNN.

Władze, które jeszcze niedawno była zacietrzewione, by windować ceny i pobierać „podatek turystyczny” od osób przybywających tu choćby na krótki pobyt, podobnie zresztą jak inni przedstawiciele branży turystycznej, zaczynają powoli nieco odpuszczać swoje bardzo konserwatywne podejście, że trzeba czym prędzej pozbyć się jak największej liczby turystów.

– Powinniśmy edukować ludzi, którzy tu przyjeżdżają. Tak by szanowali to miasto – podsumowuje Lorenza Lain, prezes Związku Hotelarzy w Wenecji.

Dziwnym trafem zniknęły buńczuczne zapowiedzi burmistrza, który uwielbiał krytykować turystów. Nie ma już tak nieprzychylnych komentarzy na temat turystów, których „powinno być stać na pobyt tutaj albo powinni nie przyjeżdżać”.

Santorini nacieszyło się już ciszą

Bardzo podobnie stało się zresztą na Santorini. Przepiękna grecka wyspa w szczycie normalnego sezonu faktycznie jest dosłownie oblężona. Od dawna próbowano coś z tym zrobić, a władze niemal każdego roku obiecywały wprowadzenie limitów turystów, zakazanie wielkich statków wycieczkowych, a być może nawet dodatkowych opłat za odwiedzenie wyspy. I nic w tym dziwnego – przy 2 mln turystów rocznie na tak niewielkim obszarze, sytuacja faktycznie wydawała się być absurdalna.

Tyle że, gdy już mieszkańcy nacieszyli się ciszą, gdy mieli okazję zobaczyć swoją wyspę tak jak to sobie wymarzyli, okazało się, że piękno pięknem, zachody słońca zachodami i spokój spokojem, ale… do garnka też trzeba coś wkładać, a oszczędności same się nie uzupełnią.

– Muszę przyznać, że po blokadzie poczuliśmy się bezpiecznie na Santorini, ponieważ nie mieliśmy żadnych przypadków koronawirusa i nikt nowy tutaj nie przyjeżdżał. Myślę, że wszyscy przez chwilę cieszyliśmy się scenerią i ciszą, jaka nas otaczała – opowiadał Joy Kerluke, właściciel Taverna Dmitrigo w zatoce Ammoudi, w rozmowie z CNN.

Ale liczby są nieubłagane. W tym roku szacuje się, że Santorini odwiedzi nawet zaledwie 15 proc. standardowej liczby turystów. A to oznacza też jedynie 15 proc. zysków w porównaniu do poprzednich lat.

– Szkody ekonomiczne będą ogromne. Ale chcemy otworzyć nasz hotel, aby nasi pracownicy znów zaczęli zarabiać, a lokalna społeczność, całkowicie zależna od turystyki, otrzymała odpowiednie wsparcie – powiedział George Filippidis, dyrektor generalny hotelu Andronis Suites.

Dlatego podobnie jak i w Wenecji, mieszkańcy powoli chcieliby znów widzieć turystów u siebie. Zwłaszcza ci, którzy nie prowadzą wielkich hoteli, a jedynie niewielkie pensjonaty czy restauracje, mocno odczuwają brak wpływów do domowego budżetu.

Mimo tego, także na Santorini przyszedł czas na refleksję i przemyślenie, czy powrót turystyki powinien odbyć się na starych zasadach.

– Nadszedł właściwy czas, aby pomyśleć, co jest nie tak z Santorini – przyznają mieszkańcy. – W tej katastrofie znajdą się zwycięzcy. Santorini otrzymało szansę, by odetchnąć. Bez tłumów, bez korków, bez statków wycieczkowych –  dodają.

Czy oznacza to, że w najbardziej zatłoczonych zakątkach Europy (bo przecież Santorini i Wenecja to tylko dwa spośród wielu miejsc w podobnej sytuacji)  władza i mieszkańcy wreszcie zmienią podejście do masowej turystyki i zamiast jej złorzeczyć i się jej pozbywać, zaczną szukać sposobów, by ją po prostu uregulować? Czas pokaże. Bo dziś pewnie niejeden wolałby przymknąć oko na tłumy, byle tylko szybko uzupełnić zapasy finansowe…

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
nawet nie jest mi szkoda tych januszow biznesow. Dostali to o co prosili od lat!
Tom Drapichrust, 22 czerwca 2020, 23:40 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Chciałabym tylko nieśmiało zauważyć, że Santorini to nie miasto, lepiej by było na początku artykułu użyć słowa miejsc :) 
Wolnawola73, 23 czerwca 2020, 7:41 | odpowiedz

Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.