Ludzie szczepili się tu na potęgę, a turystykę i tak im zablokowali. „To niesprawiedliwe”
Od kilku tygodni rząd Maroka utrzymuje całkowity zakaz lotów z i do kraju. W efekcie odbywają się jedynie nieliczne loty repatriacyjne, ale cały ruch turystyczny jest wstrzymany. Obecnie wstępna data otwarcia to końcówka stycznia, ale podobnie jak w przypadku wielu innych „otwarć”, turyści i branża mówią wprost – uwierzę to zobaczę. Przekładanie takich terminów stało się bowiem światową tradycja rządzących.
Wyspa Malta od 2647 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa Dorada od 1599 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Larnaka od 1673 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Decyzja podjęta bez żadnego wyprzedzenia sprawiła, że wielu turystów utknęło w Maroku, a branża turystyczna nie miała nawet szansy przygotować się do kolejnego zamknięcia. Jest to tym bardziej zaskakujące, że Maroko jest krajem z najwyższym procentem zaszczepionego społeczeństwa w Afryce.
– Ograniczenia są nieuzasadnione i sprawiają, że Maroko traci turystów na rzecz swoich śródziemnomorskich konkurentów takich jak Egipt i Turcja – mówi Lahcen Zelmat, szef marokańskiej federacji hoteli w rozmowie z Agencją Reuters.
Same loty to bowiem początek ograniczeń. Zamknięte są także granice lądowe, więc tak naprawdę – praktycznie nie ma możliwości wjazdu do kraju. Hotele stoją puste, agencje turystyczne zawiesiły działalność, a drobni sklepikarze czy taksówkarze, którzy wozili turystów nie zarabiają nawet dirhama.
Chociaż rząd obiecał pomoc finansową dla pracowników dotkniętych kryzysem, to obejmuje on jedynie tych, którzy utrzymują się z turystyki w sposób bezpośredni. A ci są przecież dopiero na samym początku długiego łańcucha zarabiających na turystach. Zasiłek wynosi 2 tysiące dirhamów, czyli ok. 870 PLN.