Taki maraton mogli wymyślić tylko Francuzi. Ponad 42 km biegu z postojami na… picie wina i jedzenie steków!
W tym roku nie zdążycie się już zapisać, ale oglądając te zdjęcia, aż chce się zacząć trenować, by wystartować za rok! Tym bardziej, że w tym maratonie raczej nie chodzi o bicie własnych rekordów życiowych (choć dobra kondycja jest jak najbardziej wskazana).
Marathon du Medoc to z pozoru impreza biegowa jak każda inna, choć z dość bogatą historią – w tym roku odbędzie się już 34. edycja tych zawodów. Jednak oprócz głównego celu, czyli przebiegnięcia 42 kilometrów i 195 metrów, wszystko inne wyróżnia ten bieg od pozostałych.
Zazwyczaj na starcie staje ok. 9000 zawodników (organizatorzy kilka lat temu musieli wprowadzić limit z powodu ogromnego zainteresowania), a ponad 90 procent z nich jest poprzebieranych w różne dziwne stroje. Nie pozostawia to żadnych wątpliwości, że ważniejsza od jak najszybszego biegania jest tu dobra zabawa. A także… wrażenia smakowe.
Wystarczy spojrzeć na trasę maratonu odbywającego się w okolicach Bordeaux. Bieg zaczyna się i kończy w słynącej z wyśmienitych winnic miejscowości Pauillac (ok. 50 km od Bordeaux), a trasa przebiega przez inne znakomite winnice takie jak Saint-Julien, Saint-Estèphe, Médoc i Haut-Médoc.
Po drodze (jak to przy okazji maratonu) znajdują się liczne postoje, jednak oprócz wody, uczestnicy biegu mogą degustować wino z najlepszych lokalnych winnic. I to całkiem sporo wina, bo na drodze znajduje się aż 21 przystanków, gdzie można napisać się wina z lokalnych winnic. Oprócz tego po drodze znajdują się też przestoje na posiłki regeneracyjne, wśród których znajdują się ostrygi, sery i lody. A nawet, gdy brakuje już sił, warto spiąć się w sobie i dobiec do końca, bo na 39 kilometrze na biegaczy będą czekały soczyste steki z antrykota wołowego. Do tego, na ponad 20 scenach, biegaczy do wysiłku zagrzewają lokalne zespoły muzyczne.
W tym roku maraton odbędzie się 8 września, ale biegacze są zachęcani, by stawić się na miejscu dzień wcześniej i uzupełnić jakże przecież potrzebne przy wysiłku fizycznym węglowodany. W tym celu w piątek zostanie zorganizowany “Festiwal 1000 past”, podczas którego – jak sama nazwa wskazuje – będzie można objadać się makaronami do woli.
Wino winem, ale jednak trzeba się trochę napocić
Oczywiście należy jednak pamiętać o tym, że pomimo wszystkich dystraktorów jest to przede wszystkim wydarzenie sportowe. Dlatego organizatorzy przewidzieli pewne ograniczenia dla tych, którzy chcieliby się np. zatrzymać na dłużej przy stanowisku z winem i ulubioną francuską przekąską. Maksymalny czas biegu, w którym trzeba się zmieścić, wynosi 6,5 godziny. Przez cały czas po trasie będą też krążyli wolontariusze, którzy będą odpowiadali za to, by bieg toczył się w odpowiednim (ale i tak niezbyt ambitnym) tempie. W momencie, gdy biegacza dopadnie taka “grupa pościgowa”, kończy on swój udział w zabawie.
Zapisy na tegoroczną edycję są już zamknięte, ale śmiało można już myśleć o starcie w przyszłym roku. Ceny pakietów startowych zaczynają się od 87 EUR.