Jedno z największych lotnisk w Europie traci swoją pozycję. Do wyników sprzed pandemii bardzo daleka droga!
W czasie, gdy największe lotniska w Europie przyjmują coraz więcej pasażerów, stopniowo wracając na pozycje sprzed pandemii koronawirusa, lotnisko we Frankfurcie popada w stagnację. Dobitnie pokazują to choćby wyniki finansowe i statystyki za trzeci kwartał. Według stanu na koniec września, lotnisko obsłużyło od początku roku 46,7 mln pasażerów – to o 4,9 procenta więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej, ale aż o 13,8 procenta mniej niż w 2019 roku (gdy lotnisko obsłużyło ponad 70 mln podróżnych). Dane te znalazły swoje odzwierciedlenie w prognozie ruchu na koniec roku – lotnisko we Frankfurcie oczekuje obecnie, że w tym roku obsłuży 61 mln pasażerów, podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu zakładało, że będzie to o 4 mln podróżnych więcej.
Pafos od 2979 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Sousse od 2511 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Ayia Napa od 2437 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Radom)
Tak słabe dane wpływają też na słabnącą pozycję lotniska we Frankfurcie, które od lat było jednym z największych hubów w Europie. Jeszcze w 2019 roku Frankfurt był czwartym największym lotniskiem na Starym Kontynencie z minimalną stratą do trzeciego na liście Schiphol i wynikiem 70,5 mln pasażerów. W zeszłym roku niemieckie lotnisko spadło już na szóste miejsce (wyprzedziły je lotniska w Stambule i Madrycie), a perspektywy na ten rok wydają się jeszcze bardziej pesymistyczne.
Prezes Fraportu Stefan Schulte zdaje sobie sprawę z problemów, których przyczyn upatruje przede wszystkim w czynnikach zewnętrznych. Wskazuje on na wysokie koszty ponoszone przez niemieckie lotniska i linie korzystające z tutejszych portów, a wprowadzane przez rząd naszych zachodnich sąsiadów: chodzi przede wszystkim o podatek lotniczy oraz wysokie opłaty nawigacyjne, które mają być znacznie wyższe niż w innych krajach w Europie. Frankfurtowi odbijają się też czkawką problemy Lufthansy związane z opóźnieniami dostaw od Boeinga, przez co niemiecki przewoźnik (odpowiadający za ponad 60 procent ruchu na lotnisku) ogranicza swoje oferowanie.
Jednocześnie jednak – jak czytamy w depeszy Reutersa – władze portu… też planują podwyżki opłat lotniskowych, które mają wynieść od 5 do 9,5 procenta.
Władze lotniska we Frankfurcie oczekują, że poziom ruchu lotniczego wróci do poziomu sprzed pandemii w 2025 lub 2026 roku, jednak nie podają dokładniejszej prognozy.
Przypomnijmy przy tym, że wysokie opłaty w Niemczech sprawiają, że linie lotnicze ograniczają swoje oferowanie w tym kraju. Dotyczy to przede wszystkim Ryanaira, który niedawno ogłosił zmniejszenie oferowania w Hamburgu i Berlinie, a także całkowite wycofanie się z 3 lotnisk w tym kraju. W ślad za Ryanairem poszedł też niemiecki Condor, który zapowiedział ostatnio przebazowanie 5 samolotów z Niemiec z powodu zbyt wysokich kosztów operacyjnych, jakie musi ponosić w swoim kraju.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?