Najbardziej wyczekiwane low-costowe lotnisko w Europie w końcu się otworzy? To może być „gamechanger”
Lotnisko Lelystad absolutnie kluczowe dla Holandii
Oddalone o 55 kilometrów od Amsterdamu lotnisko Lelystad już od ponad dekady jest tematem zażartych dyskusji w całej Holandii. Jest to co prawda największe lotnisko w całym kraju przyjmujące ruch general aviation, jednak od dawna planowano uruchomienie stąd także lotów pasażerskich, zwłaszcza dla tanich linii lotniczych i czarterów. Z upływem lat ta potrzeba stała się coraz bardziej dojmująca, bo Schiphol jest jednym z najbardziej zapchanych lotnisk w Europie, a szereg ograniczeń (infrastrukturalnych, hałasowych itp.) sprawia, że portu w Amsterdamie nie da się rozbudować. Podobnie zapchane jest największe low-costowe lotnisko w kraju, czyli port w Eindhoven. W połączeniu z wysokimi stawkami opłat pasażerskich sprawia to, że coraz więcej Holendrów lata z sąsiednich krajów, np z Belgii czy Niemiec.
Na przestrzeni lat temat potencjalnego otwarcia Lelystad na loty pasażerskie wracał jak bumerang , jednak na przeszkodzie wstały względy środowiskowe i protesty mieszkańców.
Hurghada od 2228 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Blanca od 2648 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Wyspa Malta od 2577 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Co ogłosił holenderski rząd?
Sytuacja zmieniła się jednak wraz z nastaniem nowego holenderskiego rządu, tworzonego przez koalicję partii CDA, VVD i D66. Kilka dni temu ogłosiła ona zgodę na otwarcie lotniska na regularne loty pasażerskie. Plan zakłada, że może to się stać nawet w 2027 roku (choć musi być do tego spełniony szereg warunków, m.in. rozbudowa terminala). Plan zakłada, że lotnisko będzie podlegało licznym ograniczeniom – decyzja dopuszcza maksymalnie 10 tysięcy lotów pasażerskich rocznie (w pierwszym etapie działania lotniska) i mają to być przede wszystkim połączenia wakacyjne oraz czartery. Jednocześnie jednak holenderski rząd zamierza pilnować restrykcyjnych norm dotyczących emisji CO2 – plan zakłada, że w 2030 roku suma emisji szkodliwych substancji na Schiphol i Lelystad ma być niższa niż na samym Schiphol w 2024 roku. Z tego powodu holenderski rząd zaproponował dalsze „przykręcenie śruby” w Amsterdamie, a konkretnie – wprowadzenie nocnego zakazu lotów na Schiphol.
Jak nietrudno zgadnąć, o ile linie lotnicze z radością powitały pomysł otwarcia Lelystad, o tyle propozycja zamknięcia jednego z głównych hubów w Europie nocą nie spotkała się z dużym entuzjazmem.
Otwarcie Lelystad, czyli skomplikowana „transakcja wiązana”
Komplikacji jest jednak więcej, bo lotnisko Lelystad ma się też stać główną bazą operacyjną dla wojskowych myśliwców F-35 należących do holenderskich sił zbrojnych. Co na to okoliczni mieszkańcy? Zdania są podzielone – w holenderskich mediach czytamy, że ich zgoda na bazę jest uzależniona od tego czy z lotniska uruchomione zostaną też regularne loty pasażerskie.
Z kolei mieszkańcy ośmiu sąsiednich gmin położonych nieopodal lotniska, zdecydowanie nie chcą jego otwarcia na loty regularne. Wskazują na to, że dla 200 tysięcy mieszkańców będzie to oznaczało mocne osłabienie jakości życia, a także szkody dla środowiska naturalnego.
Propozycja koalicji rządowej musi zostać jeszcze przegłosowana w holenderskim parlamencie, by mogły się rozpocząć prace nad jej wdrożeniem.
👉 Mieszkańcy okolic lotniska są podzieleni – część akceptuje bazę wojskową, ale tylko pod warunkiem uruchomienia lotów cywilnych.
👉 Zdecydowany sprzeciw wyrażają mieszkańcy ośmiu pobliskich gmin, wskazując na pogorszenie jakości życia, hałas oraz szkody dla środowiska dla ok. 200 tys. osób.
👉 Decyzja nie jest ostateczna, ponieważ propozycja koalicji rządowej musi jeszcze zostać przegłosowana w holenderskim parlamencie, zanim ruszą prace wdrożeniowe.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?