Krakowskie lotnisko zmienia plany rozbudowy. Nowy prezes: „Będziemy mogli przyjąć nie 12, a ponad 15 mln pasażerów rocznie”
Lotnisko w Krakowie w ostatnich latach rośnie zdecydowanie najszybciej spośród wszystkich lotnisk w Polsce. W ubiegłym roku obsłużyło ponad 9,4 mln pasażerów, w tym może się zbliżyć do poziomu 11 mln podróżnych. To oczywiście świetne informacje, choć z drugiej strony budzą one poważne obawy o przepustowość lotniska, a zwłaszcza terminalu pasażerskiego, który obecnie jest przystosowany do przyjęcia 8 mln pasażerów. Krakowskie lotnisko intensywnie szykuje się do rozbudowy, jednak niepokoić może fakt, że zgodnie z założeniami, po jej zakończeniu w 2030 roku port w Balicach będzie w stanie przyjąć maksymalnie 12 mln pasażerów w ciągu roku. Jak krakowskie lotnisko planuje sobie poradzić z tą sytuacją? O tym i o innych planach portu rozmawiamy z Łukaszem Strutyńskim, który w lipcu został nowym prezesem krakowskiego lotniska, zastępując na tym stanowisku Radosława Włoszka.
Costa del Sol od 2019 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Costa Brava od 1839 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Costa Brava od 2259 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Mariusz Piotrowski: Jako nowy prezes przejął pan w spadku koncepcję rozbudowy lotniska w Krakowie i zwiększenia jego przepustowości. A także wielką zagadkę, nad którą głowią się pasażerowie z Małopolski i nie tylko: jak to jest, że po rozbudowie terminala przepustowość lotniska wyniesie w 2030 roku 12 mln pasażerów rocznie, czyli tyle, ile… lotnisko być może osiągnie już w 2025 roku?
Łukasz Strutyński: To jest bardzo dobrze postawione pytanie. W latach 2013-2016 byłem członkiem zarządu krakowskiego lotniska odpowiadającym za obszar inwestycji i w tym czasie wykonaliśmy największą rozbudowę w historii portu. To był plan o wartości przeszło 800 mln zł, w tym częściowo ok. 250 mln zł z funduszy unijnych, w ramach którego m.in. powstał nowy terminal, przebudowano strefę airside oraz cały wewnętrzny układ komunikacyjny lotniska.
Ta infrastruktura była planowana na przyjęcie 8 mln pasażerów rocznie, a w momencie zakończenia tej inwestycji liczba pasażerów na lotnisku kształtowała się na poziomie 5 mln pasażerów. Z kolei deklarowana w dokumentach przepustowość graniczna została osiągnięta w 2019 roku, gdy lotnisko przekroczyło poziom 8 mln pasażerów. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, gdy na bazie tej istniejącej już infrastruktury nastąpił bardzo dynamiczny rozwój ruchu i mówiąc wprost: infrastruktura nie nadąża za popytem, który jest bardzo duży. To rodzi przed nami pewne szanse biznesowe, bo w tym przypadku każda inwestycja przynosi od razu mierzalne efekty w postaci wzrostu przychodów, ale też stawia daleko idące wyzwania. Mamy już przygotowany projekt rozbudowy terminalu z deklarowaną przepustowością 12 mln pasażerów. W tej chwili dokonujemy analizy tego projektu, bo nadszedł moment konfrontacji z rzeczywistością i widzimy potrzebę modyfikacji tego planu, przy założeniu, że nie wpłynie to negatywnie na termin zrealizowania inwestycji.
W jaki sposób?
Zakładamy pracę na uzyskanym już pozwoleniu na budowę. Chcemy dokonać zmian w samej przestrzeni i organizacji pracy nowego terminalu tak, aby tę przepustowość zwiększyć. Już dzisiaj mogę zadeklarować z pełną odpowiedzialnością, że po rozbudowie osiągnie ona poziom 15 mln pasażerów rocznie, a z dużym prawdopodobieństwem tę wartość przekroczy.
Zapowiadany termin oddania rozbudowanego terminalu do użytku to 2030 rok. Czy będzie on dotrzymany?
Przepustowość terminalu będzie zwiększana w trzech etapach, a cały proces potrwa ok. 6 lat, obecnie zakładamy więc, że inwestycja zakończy się po 2030 r. Analizujemy teraz różne elementy operacyjne, żeby móc maksymalnie dużo wycisnąć z tej infrastruktury i jak najlepiej ją wykorzystać. Następuje proces optymalizacji tego projektu, ale musimy pamiętać, że zwiększona przepustowość to nie tylko terminal, ale też nowa droga startowa, która ma już swoją długą historię, czy też zewnętrzny i wewnętrzny układ komunikacyjny.
Śledząc to, co się dzieje z budową drogi startowej, chyba trudno znaleźć kogoś, kto wierzy w rychły koniec tej inwestycji. Ba, nawet do jej rozpoczęcia sporo brakuje…
Intensywne prace nad nową drogą startową rozpoczęły się w 2014 roku, gdy zlecono pierwsze studium wykonalności w tym zakresie. Potem był cały proces administracyjny i sądowo-administracyjny i… tak naprawdę wróciliśmy do punktu wyjścia, czyli decyzji środowiskowej. W tym momencie jest ona procedowana.
W końcu sierpnia uzupełniliśmy dokumenty i mamy nadzieję na szybkie i pomyślne rozstrzygnięcie tej sprawy. Jednocześnie dopełnimy wszelkich starań, aby wyeliminować potencjalne ryzyka przy realizacji tej inwestycji i zapewnić ciągłość operacji lotniczych, bo to jest w tej chwili absolutnie kluczowe dla naszego lotniska.
W pozytywnym scenariuszu kiedy ta budowa drogi mogłaby się zacząć?
Będę bardzo powściągliwy, jeśli chodzi o deklaracje, biorąc pod uwagę historię tego procesu i to, ile różnych terminów było już wskazywanych. Jesteśmy obecnie także na etapie szukania rozwiązań alternatywnych, oczywiście przy kontynuacji całego procesu, które zapewnią nam możliwość dalszego funkcjonowania, gdyby procedura miała się przedłużyć. Choć rzecz jasna wierzymy w to, że niedługo zakończy się ona dla nas pozytywnie.
Zastanawiam się czy lotnisko w Krakowie nie przespało trochę kilku lat, kiedy te inwestycje można było wykonać? Czy faktycznie trudno było założyć, że będzie tak duży popyt na latanie z Balic?
Mam wrażenie, że pan redaktor zna odpowiedź na to pytanie. Na pewno infrastruktura nie nadążyła za popytem. Obecny plan inwestycyjny krakowskiego lotniska sięga 2045 r. i opiewa na kwotę 3 mld zł, ale już widzimy i prowadzimy prace w kwestii oceny dynamiki prowadzenia inwestycji i przyspieszenia niektórych terminów. Czas jest niezwykle ważny – jesteśmy po okresie wakacyjnym, gdy w każdym miesiącu przekraczaliśmy milion obsłużonych pasażerów. Najpewniej przekroczymy więc w tym roku 10 mln pasażerów i liczymy, że istotnie zbliżymy się do poziomu 11 mln podróżnych.
Co będzie się działo na lotnisku do 2030 roku, zwłaszcza w szczycie sezonu? Czy pasażerowie mogą się spodziewać problemów czy kolejek i co robi lotnisko by zminimalizować te potencjalne problemy?
Rozbudowa terminalu rozłożona jest na trzy etapy, najpierw rozbudujemy terminal w kierunku wschodnim, następnie zachodnim, na końcu przewidziano przebudowę istniejącej części, która stanowić będzie centralny element. Mamy świadomość, z czym się to wiąże, bo zarówno ja, jak i drugi członek Zarządu Janusz Kardasiński, pracowaliśmy na lotnisku w okresie, gdy prowadzona była poprzednia rozbudowa. Założenie jest takie, żeby nie ograniczać przepustowości. Teraz optymalizujemy dotychczasowy projekt rozbudowy terminalu, celem zwiększenia jego faktycznej przepustowości, jak również minimalizacji uciążliwości rozbudowy dla pasażerów. Będziemy się starali, aby prowadzone prace w jak najmniejszym stopniu wpływały na komfort korzystania z lotniska. Jednocześnie jednak nie zamierzamy przestać się rozwijać – ostatnio rozbudowaliśmy płyty postojowe o kolejne 15 stanowisk dla samolotów, co daje nam oddech i nadzieję na rozbudowę baz operacyjnych Ryanaira, Wizz Aira czy LOT.
To wszystko bardzo ważne, ale co z bieżącą obsługą pasażerów. Czy lotnisko będzie próbowało jakoś „schłodzić” ten ruch na czas rozbudowy?
Największym wyzwaniem jest dla nas wykorzystanie mechanizmu koordynacji celem możliwie równomiernego rozłożenia ruchu lotniczego w ciągu dnia, czyli spłaszczenia tzw. peaków, w których natężenie ruchu jest największe. Mamy jeszcze pewną przestrzeń do działań w tym zakresie i będziemy kształtowali naszą politykę tak, by zwiększyć komfort dla pasażerów na lotnisku i poprawić jakość ich obsługi.
Jakie są priorytety lotniska, jeśli chodzi o rozwój siatki połączeń?
Mamy najbogatszą siatkę ze wszystkich portów regionalnych w Polce: to ponad 160 połączeń i 27 przewoźników. Na pewno widzimy dużą przestrzeń w zwiększaniu częstotliwości lub wprowadzaniu nowych przewoźników na już istniejące połączenia. Dobrym przykładem jest tu choćby easyJet, który niedawno uruchomił połączenie do Amsterdamu, na którym operuje już KLM. Jeśli chodzi o inne kierunki, to są one jasne. Priorytetem są Stany Zjednoczone. Nadal widzimy tutaj ogromną przestrzeń do współpracy i dalszego rozwoju LOT na już oferowanych połączeniach. Patrzymy też na Bliski Wschód – to rynek, który dzięki liberalizacji przepisów mocno się otworzył i chcemy tę szansę wykorzystać. Toczą się zaawansowane rozmowy, choć muszę być powściągliwy z wymienianiem konkretnych kierunków i przewoźników.
To ja może jednak dopytam, bo o tym się mówi od dawna. Czy chodzi o Qatar Airways i American Airlines?
To dobrze znani nam przewoźnicy, obecni na bardzo istotnych dla nas rynkach. Jestem przekonany, że potencjał Krakowa i Małopolski w perspektywie kolejnych lat pozwoli na dalszy rozwój aktywności przewoźników oferujących połączenia z naszego lotniska.
Zapytam o jeszcze jeden widoczny trend na lotnisku w Krakowie, czyli wzrost liczby połączeń czarterowych. Czy zważywszy na potencjalne problemy z przepustowością lotnisko dalej będzie rozwijać ten segment rynku, czy przeciwnie – raczej zostawi tutaj palmę pierwszeństwa sąsiadom z Pyrzowic?
Te liczby procentowo robią wrażenie – to jest 40 procent wzrostu w sierpniu. Trochę gorzej jest w liczbach bezwzględnych, bo to tylko niewielki ułamek naszej działalności. Prowadząc własne analizy i wsłuchując się w głosy przedstawicieli branży turystycznej, wiemy, że jest przestrzeń na to, żeby tu się rozwijać i chcemy to robić. Trudno porównywać nas pod tym względem do lotniska w Pyrzowicach, którego pozycja lidera na rynku w tym sektorze jest niezaprzeczalna, ale nie zostawiamy tego segmentu ruchu i mamy nadzieję na kolejne wzrosty. Nasza „baza” jest dość niska, więc mam nadzieję, że w kolejnych latach dalej będziemy widzieli zadowalający wzrost pod względem procentowym. Na pewno widzimy też dużą przestrzeń na rozwój w połączeniach typu czarter-mix.
Wróćmy do rozbudowy terminala. Czy te prace optymalizacyjne, o których pan wspominał, w jakiś sposób opóźnią harmonogram rozbudowy?
Zakładamy, że przetarg ogłosimy na początku przyszłego roku. Przetarg dotyczy zarówno elementów projektowych jak i wykonawczych, plus wyburzenia starego terminalu cargo. Sądzę, że zapewne rok od podpisania budowy ruszą właściwe prace – będziemy już wtedy po pracach rozbiórkowych i przygotowawczych.
Czyli budowa na dobre ruszy w 2026 roku?
Takie jest nasze założenie. Aktualny projekt zakłada, że cały proces potrwa ok. 6 lat, co oznacza, że zostanie zakończony zapewne po 2030 roku.
To jeszcze doprecyzuję. Jaką przepustowość da się ostatecznie „wycisnąć” z tego terminala po rozbudowie?
Zaplanowanej powierzchni terminalu w istotny sposób nie powiększymy, bez zmiany pozwolenia na budowę, ale możemy przearanżować wnętrze i skorzystać z wielu nowych rozwiązań technologicznych. Tylko, że tutaj też pojawiają się kolejne znaki zapytania. Podam przykład: jesteśmy na finiszu postępowania w sprawie dostarczenia skanerów CT do kontroli bagażu podręcznego. Dostaniemy je w przyszłym roku i znacząco ułatwią procesy na lotnisku. Ale nie wiemy do końca jak duże będzie to przyspieszenie i na jak długo możliwe. Sytuacja prawna w tej materii czasem dynamicznie się zmienia, czego przykładem są ostatnie regulacje Komisji Europejskiej, w myśl których lotniska, które posiadają takie skanery, ale ze starym certyfikatem od 1 września mają przywrócone ograniczenia dotyczące przewożenia płynów w bagażu podręcznym. Są różne analizy – jedne mówią o dwukrotnym przyspieszeniu, jeśli chodzi o liczbę skontrolowanych pasażerów, inne tylko o 1,2. Gdy te tomografy już będą, jeszcze w starym terminalu, zweryfikujemy założenia, które chcemy osiągnąć.
A kiedy pojawią się te nowe skanery?
Będą się sukcesywnie pojawiały w przyszłym roku. Za rok o tej porze co najmniej dziesięć takich urządzeń będzie już zapewne na krakowskim lotnisku. Jednak ze względu na fakt, że nowe urządzenia spowodują dużą zmianę w sposobie funkcjonowania punktów kontroli bezpieczeństwa, warto ten proces prowadzić z największą starannością i ostrożnością, czyli w tych miesiącach, w których ruch lotniczy jest mniejszy.
Super, ale trochę pan uciekł od pytania o tę ostateczną przepustowość krakowskiego lotniska.
Jestem pewny, że po rozbudowie terminal będzie w stanie przyjąć co najmniej 15 mln pasażerów i to znajduje już potwierdzenia w naszych wewnętrznych analizach. Za kilka tygodni będziemy w stanie powiedzieć, czy ta przepustowość będzie mogła być jeszcze większa i o ile. Musimy bowiem pamiętać, że terminal, z którego obecnie korzystamy, został obliczony na obsługę 8 mln pasażerów rocznie, a jak mówiłem, w tym roku zbliżymy się do 11 mln podróżnych. Połączenie jak najlepszego wykorzystania przestrzeni oraz najnowszych rozwiązań technologicznych wraz z efektywnie funkcjonującą koordynacją rozkładu lotów w realny sposób zwiększa liczbę godzin szczytowych realizowanych w ciągu jednego dnia i doprowadzić może również do zwiększenia wartości godzinowego wskaźnika przepustowości. W konsekwencji umożliwić może to zwiększenie łącznej liczby obsługiwanych w ciągu roku podróżnych.
Ale skoro mówi pan o 15 mln pasażerów lub nawet większej liczbie, to dlaczego poprzednie władze lotniska uparcie mówiły o 12 mln podróżnych?
Tak została zaplanowana rozbudowa a obecny Zarząd podejmuje prace nad optymalizacją zastanej dokumentacji projektowej. Dla pewności przekazu w tej ważnej materii, niezbędne jest zakończenie analiz, które trwają obecnie w spółce. W obecnym kształcie zarząd pracuje od niespełna czterech miesięcy i badamy wszystkie kluczowe procesy inwestycyjne prowadzone w porcie – zarówno te realizowane, jak i planowane. Trudno jest mówić mieszkańcom Krakowa i Małopolski, dobrze pamiętającym rozbudowę lotniska w latach 2013 do 2016 i towarzyszące jej niedogodności, że przy obecnym ruchu na poziomie 10-11 milionów pasażerów, za sześć lat oddamy do użytku obiekt o rocznej przepustowości 12 mln pasażerów. Kraków i Małopolska dynamicznie się rozwijają a infrastruktura lotnicza musi na te potrzeby odpowiedzieć. Wspominałem o poprzedniej rozbudowie lotniska, a przecież w tym samym czasie, w 2014 roku powstały w Krakowie trzy duże obiekty widowiskowo-sportowe i konferencyjno-targowe – Tauron Arena, Centrum Konferencyjne ICE oraz EXPO Kraków – które bardzo mocno rozwinęły segment MICE, czyli m.in. turystykę biznesową i dały mocny impuls rozwojowy dla miasta i regionu. To przyszłość Krakowa i Małopolski wyznaczają perspektywę naszych działań. Tak zresztą dzieje się na całym świecie, rozwój lotnisk jest nierozerwalnie związany z rozwojem ich otoczenia – niedawno odnotowano na przykład, że koncert Taylor Swift wygenerował dodatkowe 5% wzrostu ruchu na lotnisku w Londyn Luton. Rzecz jasna nie porównujemy się z Londynem, ale naprawdę wierzę, że mamy przed sobą lata szybkich wzrostów, oczywiście pod warunkiem zapewnienia odpowiedniej infrastruktury, co jest naszym priorytetem.