Masa nowych kierunków z Katowic. Wkrótce Lizbona i 4 połączenia transatlantyckie?
W ostatnich tygodniach „królem polowania” wśród polskich lotnisk jest zdecydowanie port w Katowicach. Najpierw w połowie kwietnia Wizz Air ogłosil, że od października zacznie latać stąd do Dubaju, a kilka dni później pojawiła się informacja, że Węgrzy polecą też z Katowic na Wyspy Kanaryjskie – konkretnie Lanzarote i Teneryfę.
Obsługujące 3,1 mln pasażerów rocznie lotnisko w Pyrzowicach to czarterowa stolica Polski – na grubo ponad 90 połączeń, więcej niż 60 to czartery. Dlatego Katowice odczuły to, że Polacy coraz mniej podróżują z biurami podróży (pisaliśmy o tym na naszych łamach): w I kwartale z czarterów skorzystało tu nieco ponad 70 tys. pasażerów, co oznacza spadek w skali roku o 11 proc.
– W porównaniu z zeszłym rokiem, teraz nie mamy lotów do Egiptu i Tunezji, które rok temu były bardzo popularne. Ale z drugiej strony, mamy dużo nowych, ciekawych połączeń jak Gambia czy Zanzibar – mówi Artur Tomasik, szef lotniska w Pyrzowicach.
Z kolei w lipcu TUI uruchomi pierwsze w historii tego portu loty samolotem szerokokadłubowym z Katowic – będzie to sezonowe połączenie z Punta Cana na Dominikanie obsługiwane przez Boeinga 767.
– Będziemy pierwszym lotniskiem regionalnym, z którego startują samoloty szerokokadłubowe. Ale nasze ambicje sięgają dalej. W ciągu najbliższych kilku lat chcemy mieć przynajmniej 4 destynacje dalekodystansowe, np. transatlantyckie – mówi Tomasik.
Najważniejszym celem lotniska jest zaś zostanie największym czarterowym portem w Polsce. Obecnie największe w tej kategorii jest stołeczne lotnisko Chopina (1,5 mln klientów linii czarterowych), ale Katowicom niewiele brakuje (w 2015 r. obsłużyły 1,1 mln pasażerów czarterów).
Nowe kierunki? Przede wszystkim Lizbona
Stolica Portugalii może być hitem porównywalnym do Dubaju. Loty na tej trasie też ma obsługiwać Wizzair, jednak na regularne połączenie z Lizboną trzeba będzie poczekać przynajmniej do następnego sezonu letniego.
Na liście priorytetowych destynacji są też Turyn i Monachium. Co ciekawe, na obu tych trasach z Katowic latał LOT, jednak w 2011 r. zostały one zlikwidowane.
– Namawiamy Wizzaira na Turyn i wierzymy, że się uda, bo ten kierunek ma ogromny potencjał, choćby tylko ze względu na fabrykę Fiata. Monachium też jest dla nas bardzo ważne – rozmawiamy w sprawie tego połączenia z dwiema liniami. Wiadomo, że będą to linie powiązane z Lufthansą – przyznaje Tomasik.
I dodaje, że żałuje, że LOT nie jest bardziej obecny w Katowicach.
– Chcielibyśmy większej obecności LOT na naszym lotnisku, bo jest tu wiele kierunków, na których narodowy przewoźnik mógłby dobrze zarobić. Poza tym, jest to duży rynek, kilka milionów ludzi. Ale niestety nie widać końca restrukturyzacji spółki, a LOT nie dysponuje wystarczającą flotą, by od nas latać – mówi Tomasik.