Ryanair i Wizz Air będą zachwycone? Lotnisko Chopina zmienia politykę – dla tanich linii to kluczowa decyzja
Tankowanie samolotu z pasażerami na pokładzie przez lata było na Lotnisku Chopina standardem. Zmieniło się to kilka lat temu, gdy jeden z poprzednich zarządów PPL zdecydował się wprowadzić zakaz takiej praktyki. Jak przypomina „Rynek Lotniczy”, tłumaczono to przede wszystkim „względami bezpieczeństwa” i zaleceniami inspektorów Państwowej Straży Pożarnej. Trudno jednak nie mieć wrażenia, że decyzja ta była motywowana politycznie i miała na celu „przekonanie” części przewoźników do przeniesienia się z Lotniska Chopina np. do planowanego dopiero wówczas lotniska w Radomiu. Powód? Brak możliwości tankowania samolotu z pasażerami na pokładzie oznacza wydłużenie całej procedury, to zaś powoduje, że tani przewoźnicy jak np. Wizz Air nie mogą realizować szybkiego „turnaround”, czyli maksymalnie krótkiego czasu od momentu wylądowania do kolejnego startu.
Costa del Sol od 2567 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Łódź)
Costa Dorada od 2199 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Costa Dorada od 1746 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
W efekcie przełożyło się to więc na zmniejszenie przepustowości Lotniska Chopina. A czy tankowanie samolotu z pasażerami jest niebezpieczne? Nie, ponieważ odbywa się według ściśle ustalonych procedur – podczas tej czynności wymagana jest m.in. asysta lotniskowej straży pożarnej czy wyznaczanie dróg ewakuacyjnych, na których nie może być jakichkolwiek prpzeszkód.
Stąd właśnie decyzja PPL, która ma na celu zwiększenie przepustowości lotniska w Warszawie. Jak informuje „Rynek Lotniczy”, tankowanie samolotu z pasażerami na pokładzie ma wejść w życie od wiosny 2025 roku. Z czego wynika ta zmiana?
– Wprowadzenie na Lotnisku Chopina możliwości tankowania z pasażerami na pokładzie oraz w czasie ich wchodzenia lub wychodzenia z samolotu, ma na celu skrócenie czasu obsługi statku powietrznego (obniżenie czasu zajętości stanowiska postojowego), czasu zajmowania dodatkowej infrastruktury terminalowej (gate), jak również zmniejszenie wykorzystania pojazdów (np. autobusów) czy personelu zaangażowanego w obsługę pasażerską i samolotu. W opinii PPL, zarządzającego portem, decyzja wpłynie na poprawę przepustowości, ponieważ dzięki zmianie możliwe będzie skrócenie tzw. turnaround time, czyli czasu pomiędzy lądowaniem i startem, nawet o około 20 minut, zwłaszcza w przypadku samolotów korzystających ze stanowisk oddalonych – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Piotr Rudzki, kierownik zespołu rzecznika prasowego PPL.
Jak dodaje, taka praktyka nie jest niczym nowym, bo tankowanie samolotów z pasażerami na pokładzie obowiązuje m.in. na polskich lotniskach regionalnych, ale też w dużych europejskich portach jak Wiedeń, Stambuł, Londyn Heathrow, Paryż CDG, Amsterdam czy Rzym Fiumicino.
– Aktualnie nie ma przeciwwskazań bezpieczeństwa, aby to wprowadzić również w Warszawie. Decyzję o wprowadzeniu zakazu wprowadził jeden z poprzednich zarządów PPL, czym wpłynął na ograniczenie przepustowości stołecznego portu – mówi Rudzki.
Czy ta decyzja to pójście na rękę tanim liniom lotniczym? Nie da się ukryć, że to one najmocniej skorzystają na tej zmianie, choć na szybszym turnaround powinni też zyskać inni przewoźnicy. Szczególnie zadowolony powinien być Ryanair, który przez lata mocno krytykował PPL o utrudnianie mu życia na Lotnisku Chopina, przez co przewoźnik nie jest w stanie wykonywać operacji tak sprawnie, jak chciałby. Tym bardziej, że Ryanair słynie z rekordowo szybkich turnaroundów, gdzie standardowy czas od wylądowania do kolejnego startu wynosi ok. 25 minut.