Lotnisko Chopina szykuje duże inwestycje, by zrobić miejsce dla LOT. Ale dla pasażerów nastaną ciężkie czasy
W tym roku największe polskie lotnisko zbliży się do swoich rekordowych wyników: przez stołecznego Chopina ma się przewinąć ok. 18,5 mln pasażerów, czyli ledwie o 350 tysięcy mniej niż rekordowe 18,86 mln osób w 2019 roku. Ale im więcej pasażerów obsługuje Chopin, tym częściej wraca temat ograniczonej przepustowości warszawskiego lotniska, czyli de facto główny powód, dla którego zdecydowano się na budowę CPK.
Temat przepustowości warszawskiego portu jest szczególnie ważny w kontekście LOT, który w czwartek ogłosi swoją strategię na lata 2024-2028. Szczegółów nie znamy, ale wiemy, że jednym z jej elementów z pewnością będzie dynamiczny rozwój, aby wnieść odpowiednią „masę” do CPK. Jak pogodzić to z problemami z przepustowością na Lotnisku Chopina? W rozmowie z dziennikarzam Stanisław Wojtera odpowiada, że lotnisko planuje szereg usprawnień, których celem jest zwiększenie przepustowości.
Pafos od 2419 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Kreta Wschodnia od 2304 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Djerba od 2699 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
– Nad rozwiązaniem tej kwestii pracuje u nas cały zespół, bo to absolutnie kluczowy i trudny temat. Mamy na lotnisku kilka wąskich gardeł i wiemy, że nawet rozepchnięcie jednego z nich powoduje kolejne wyzwania. Mamy jednak pewne rozwiązania terminalowe, które mogą poprawić sytuację. Chcemy więc na przykład wykorzystać poziom 300, aby w momencie spiętrzenia ruchu puszczać tamtędy pasażerów przylatujących na lotnisko. To ważne także ze względu na tak prozaiczną rzecz jak toalety: gdy na dole jest tłok i tworzą się kolejki, na górnym poziomie są pustki – mówi Wojtera.
Zmiany planowane są też przy stanowiskach kontroli paszportowej.
– Będziemy dostawiać kolejne bramki ABC. Udało nam się ustalić ze Strażą Graniczną, aby mogły z nich korzystać osoby od 12 roku życia, co z pewnością przyspieszy kontrole i zwiększy przepustowość tych stanowisk. Jesteśmy też gotowi na dostawianie kolejnych budek kontroli paszportowej, ale wymaga to dodatkowych uzgodnień w sprawie delegowania większej liczby funkcjonariuszy Straży Granicznej. Bardzo dużo rzeczy, które teraz robimy, da się uzyskać dzięki dobrej organizacji – mówi Wojtera.
Będą też inwestycje w infrastrukturę
Jak twierdzi Wojtera, PPL prowadzi też inwestycje na płycie: trwa modernizacja płyty postojowej PPS-9, która spowoduje więcej miejsca dla samolotów kodu C.
Jednocześnie PPL planuje przebudowę płyty postojowej PPS-10 oraz budowę zupełnie nowej płyty postojowej PPS-15.
– Jest to wynik analiz PPL w kontekście zapewnienia optymalnej liczby stanowisk postojowych i dróg kołowania dla cywilnych statków powietrznych, które mogą być i są także wykorzystywane przez wojskowe statki powietrzne. Projekt również odpowiada na potrzeby operacyjne i biznesowe zgłaszane do PPL S.A. przez przewoźników lotniczych, tj. konieczność zapewnienia większej liczby stanowisk postojowych dla rosnącego ruchu pasażerskiego – mówi Piotr Rudzki z biura prasowego PPL
Szacowany koszt projektu to ok. 19,5 mln EUR, a planowane dofinasowanie, stanowiące 50% jego kosztów kwalifikowanych, może wynieść ok. 9,7 mln EUR. Projekt planuje się zrealizować w latach 2023-2025.
Nie będzie zniesienia core night ani zwiększenia liczby operacji
PPL szacuje, że planowane działania doprowadzą do tego, by za 5-6 lat Lotnisko Chopina było w stanie przyjąć ok. 24 mln pasażerów. Teoretycznie wtedy – przynajmniej według zapowiedzi polityków – powinien być gotowy Centralny Port Komunikacyjny, choć ze świecą możemy szukać ekspertów, którzy wierzą w termin zakończenia budowy przed 2030 rokiem.
Jednocześnie Wojtera dodaje, że PPL nie planuje starać się o zwiększenie maksymalnej liczby operacji ani zniesienie zakazu lotów w nocy, który obowiązuje od godziny 23.30 do 5.30 rano.
– Oczywiście zdajemy sobie też sprawę z tego, że zwiększenie przepustowości będzie przekładało się na komfort pasażerów. Niestety, im większa przepustowość, tym mniejszy komfort, większe kolejki i słabsza jakość serwisu – przyznaje Wojtera.