Zamiast lotniska „Bydgoszcz-Toruń” będzie… lotnisko w Białych Błotach. Port znów zmienia nazwę?
Batalia o nazwę lotniska w Bydgoszczy wchodzi na zupełnie nowy poziom absurdu. Tym razem działa wytoczyło samo lotnisko, które zaczęło używać swojej pełnej nazwy „Port Lotniczy Bydgoszcz w Białych Błotach”. Port tłumaczy, że to dlatego, że opinia publiczna jest dezinformowana w sprawie nazwy.
O lokalnej wojnie w sprawie nazwy lotniska pisaliśmy już na Fly4Free.pl, jednak teraz atmosfera zagęszcza się coraz bardziej. Przypomnijmy w skrócie, o co chodzi: Toruń oferuje 5 mln zł na dofinansowanie lotniska w Bydgoszczy (którego większościowym właścicielem jest marszałek województwa), ale w zamian chce zmiany nazwy na „Port Lotniczy Bydgoszcz-Toruń”. Zmianie mocno przeciwny jest prezydent miasta i wielu bydgoszczan, którzy argumentują, że skoro Bydgoszcz (ma 22 proc. udziałów w spółce) dała na lotnisko 63 mln zł, a Toruń daje tylko 5 mln zł, to jest to zdecydowanie za mało. Pojawiają się też argumenty, że Toruń chce „zagarnąć dla siebie lotnisko” i ostre listy otwarte publikowane w mediach.

To w końcu gdzie jest to lotnisko?
Lotnisko Bydgoszcz… nie jest w Bydgoszczy?
Kilka dni temu głos w sprawie zabrało samo lotnisko. I co ciekawe, w oficjalnym komunikacie kilka razy używa nazwy „port lotniczy w Białych Błotach”. Co jest oczywiście zgodne z prawdą, bo siedziba spółki i część terenu lotniska znajduje się w tej sąsiadującej z Bydgoszczą gminie. Jest to jednak pierwszy przypadek, gdy władze portu posługują się tą nazwą (Port Lotniczy „Bydgoszcz SA” z siedzibą w Białych Błotach) w oficjalnych dokumentach.
Jest to też odpowiedź na zarzuty prezydenta Bydgoszczy, który wytknął lotnisku, że w minionej perspektywie unijnej nie wykorzystało ponad 40 mln zł z funduszy UE, a teraz wyciąga ręce po dofinansowanie. Co na to lotnisko?
W komunikacie czytamy, że z 90,4 mln zł dostępnych środków lotnisko wykorzystało 84,2 mln zł, czyli 93 proc. dostępnych środków. Było to możliwe „m.in. dzięki uzyskaniu w przetargach niższych ofert Wykonawców(…)” – czytamy w komunikacie.
Port wytyka też Bydgoszczy, że od 2010 r. przeznaczyła na jego rozwój zaledwie 4,8 mln zł, podczas gdy urząd marszałkowski – 35,5 mln zł.
W dalszej części komunikatu czytamy, że lotnisko jest regionalne i „w równym stopniu ma służyć rozwojowi Bydgoszczy, ale także: Torunia, Włocławka, Grudziądza, Inowrocławia czy Brodnicy i Nakła. Tym samym próba zagarnięcia w dyskusji publicznej lotniska jako własności Miasta Bydgoszcz jest niezasadna i niestosowna” – głosi komunikat.
Oprócz tego port w Bydgoszczy zorganizował ankietę, w której pyta pasażerów, co sądzą o zmianie nazwy lotniska. Podobną ankietę w poniedziałek na swojej stronie opublikował też bydgoski ratusz.
Decyzja o zmianie nazwy lotniska ma zapaść w czasie walnego zgromadzenia akcjonariuszy 19 lipca.