Fly4free.pl

LOT zwalnia dyscyplinarnie 67 strajkujących pracowników! Co dalej ze spółką, strajkiem i ile to wszystko kosztuje?

Foto: Carlos Yudica / Shutterstock.com

Strajk w szeregach pracowników Polskich Linii Lotniczych LOT trwa już 5 dni. Przewoźnik ponosi coraz większe koszty związane z leasingiem dodatkowych samolotów w formule ACMI, ale także nagradza personel pokładowy, który nie strajkuje, dodatkową premią. A tym, którzy strajkują, rozesłał dzisiaj natychmiastowe wypowiedzenia.

Konflikt pomiędzy dwoma związkami zawodowymi personelu pokładowego i pilotów PLL LOT, a zarządem trwa od 5 dni. Związki poinformowały dziś  o dyscyplinarnym zwolnieniu pracowników uczestniczących w strajku. LOT tłumaczy, że po pierwszy odwołanym wczoraj długodystansowym locie – nie miał innego wyjścia.

Podczas gdy LOT poinformował media o zaproszeniu przedstawicieli związków zawodowych do podjęcia kolejnych rozmów, przewoźnik do strajkujących rozesłał oświadczenia o rozwiązaniu umowy o pracę bez okresu wypowiedzenia. Informacje na swoim profilu na Facebooku podał Grzegorz Włodek, starszy steward, pisząc „zarządy związków dostały zaproszenie na rozmowę z zarządem spółki, a w tym czasie firma wysyła pocztówki”.

– Przyczyną rozwiązania umowy o prace jest ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych w postaci samowolnego porzucenia pracy i udziały w zakazanym strajku wszczętym w dniu 18 października  2018 r. – czytamy w oświadczeniu wysłanym do Grzegorza Włodka.

W uzasadnieniu zwolnienie tłumaczone jest podjęciem strajku pomimo zakazu z 21 września wydanego przed Sąd Okręgowy w Warszawie. Takie zachowanie według LOT-u stanowi naruszenie dyscypliny pracy, wyrządza szkodę w imieniu pracodawcy oraz narusza wizerunek pracodawcy.

– Strajk wszczęty 18 października jest nielegalny. Wielokrotnie informowaliśmy o tym pracowników i apelowaliśmy do nich, aby mogli się wycofać bez konsekwencji. Wczoraj konieczne było odwołanie pierwszego rejsu dalekiego zasięgu do Toronto, a to oznacza szkodę wielkiej wartości, co najmniej 1 mln PLN – mówił Rafał Milczarski, prezes PLL LOT podczas dzisiejszego briefingu prasowego w siedzibie linii.

Milczarski tłumaczył także, że linia nie miała innego wyboru i było to związane z uczestnictwem pracowników w nielegalnym strajku. Zwolnienia odbyły się w trybie prawnym umożliwiającym zrobienie tego bez konieczności informowania związków zawodowych.

Jest to bolesna decyzja, ale jedyna możliwa w sytuacji, gdy ktoś od kilku dni manifestuje, że nie chce pracować w LOT, ciesząc się z każdego odwołanego rejsu. Taka sytuacja jest absolutnie nie do zaakceptowania – dodał prezes LOT-u.

PLL LOT zapowiada także wyegzekwowanie kosztów związanych ze strajkiem, w tym leasingu samolotów w formulę ACMI od związków zawodowych. Linia będzie domagać się zwrotu poniesionych strat.

Spółka podpisała w trybie przewidzianym prawem wiążący i legalny regulamin wynagradzania z dwoma największymi Zakładowymi Organizacjami Związkowymi: Związkiem Zawodowym Pracowników PLL LOT i Związkiem Zawodowym NSZZ „Solidarność”.

ACMI wspomaga brak załóg

Głównym pomysłem na wypełnienie „dziur” w siatce połączeń LOT są krótkoterminowe leasingi samolotów w formule ACMI – wraz z załogą. Mimo trwającego strajku, według zapewnień przewoźnika sytuacja jest pod kontrolą. Leasing dodatkowych maszyn ma na celu wzmocnienie siatki i utrzymanie ciągłości połączeń w obliczu bojkotu lotów przez strajkujących pracowników.

– Kalkulacja jest prosta do bólu: ACMI opłaca się przewoźnikowi bardziej niż odwoływanie rejsów, wyplata odszkodowań i straty wizerunkowe, w wyniku których pasażer może zawahać się, kupując kolejny bilet. Jest zgoda, żeby przedłużać obowiązujące umowy ACMI, ewentualnie poszukiwać kolejnych samolotów – mówi Konrad Majszyk z biura prasowego LOT-u.

Dodatkowe koszty dla przewoźnika to kilkadziesiąt tysięcy dziennie za jeden dodatkowy samolot w leasingu ACMI.

– Branie dodatkowych samolotów wynika z chęci utrzymania punktualności i regularności rejsów, czyli wywiązania się z naszych podstawowych obowiązków wobec pasażerów – dodaje Majszyk.

Foto: VariFlight

Jak pokazują dane z serwisu VariFlight, LOT podczas 4 dni strajku – od 18 do 21 października – uzyskał punktualność przylotową na poziomie 88,9 proc., ze średnim opóźnieniem 27 minut. W metodologii VariFlight za opóźniony lot uznaje się ten, który wystartował w czasie rzeczywistym 30 minut lub później niż deklarowany czas startu. Odwołanych według danych z serwisu zostało w tym czasie 51 lotów.

Nagrody dla pracujących

Wszyscy pracownicy, którzy jednak w czasie strajku utrzymywali ciągłość operacyjną LOT-u i przystąpili do pracy wbrew namowom do strajku, zostaną za to nagrodzeni – taka informacja dotarła do pracowników w niedzielę. Za każdą godzinę blokową wylataną pomiędzy 18 a 20 października wypłacone zostanie dodatkowe wynagrodzenie w wysokości 50 proc. obowiązującej stawki.

– Decyzja wynika z tego, że dzięki ogromnemu zaangażowaniu zdecydowanej większości załóg, którzy byli wspierani przez pracowników Centrum Operacyjnego, Crew Control i wielu innych działów, w ciągu ostatnich trzech dni żaden rejs nie został odwołany z powodu nielegalnego strajku. Ten wynik został osiągnięty dużym wysiłkiem tych, którzy zdecydowali się pracować – tłumaczy Majszyk.

Po zakończeniu strajku, premie zostaną także przyznane personelowi pracującemu na ziemi, zaangażowanego w utrzymywanie ciągłości operacji LOT-u.

Oprócz premii szanse na powrót do pracy otrzymali także strajkujący pracownicy. Jak wynika z rozmowy z Konradem Majszykiem z biura prasowego LOT-u, do pracowników na „udawanych” zwolnieniach lekarskich została wysłana propozycja z możliwością powrotu do latania – jedynym warunkiem jest dostarczenie orzeczenia o dobrym stanie zdrowia „chorujących”. Kilku pracowników zdecydowało się na taki ruch i mogli oni wrócić do latania przed zakończeniem strajku – bez żadnych konsekwencji.

Innego zdania są związki...

Trwający konflikt i utrudnienia dla pasażerów to według związkowców wina „nieudolnie” funkcjonującego zarządu, który powinien zostać według związkowców odwołany.

– Może czas już odpuścić pracownikom i pasażerom? Czy wy chcecie doprowadzić firmę do bankructwa? – pyta Piotr Szumlewicz, przewodniczący mazowieckich struktur OPZZ na swoim profilu na Twitterze.

Według niego skracanie zwolnień lekarskich i propozycja powrotu do pracy jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa linii. Jak wynika jednak z naszych informacji, LOT oferuje powrót ze zwolnień lekarskich pracownikom, którzy udali się na nie tylko i wyłącznie w celu strajkowania – będąc przy tym całkowicie zdrowymi – co miałby potwierdzić lekarz odpowiednim zaświadczeniem.

Co przyniesie kolejny dzień strajku? Na pewno kolejne opóźnienia i odwołane loty… liczymy jednak, że obie strony w końcu usiądą razem do rozmów i dojdą do konstruktywnych wniosków, które pozwolą przywrócić normalnych ruch w siatce przewoźnika – bez międzynarodowej mieszanki leasingowanych samolotów.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
super, super, super pomysł z tymi zwolnieniami, w końcu może pracownicy zdadzą sobie sprawę, że to co robią wpływa także na nich bezpośrednio i w tym przypadku negatywnie. jeśli nie podoba ci się aktualna praca , to ją zmień, jeśli nie podobają się zarobki, to załóż własną firmę, jeśli nie podoba ci się praca, bo jesteś leniem, to przestań pracować, niby proste, a wielu tego nie pojmuje.
dar_kozlowski, 22 października 2018, 14:37 | odpowiedz
Avatar użytkownika
w końcu wypierniczą szkodniki ze spółki - prawem pracownika jest strajkować - owszem ale prawem pracodawcy jest tez go zwolnić i w końcu do tego doszło. Oby z LOTu wzięły przykład inne branże
ziutek33, 22 października 2018, 15:31 | odpowiedz
Avatar użytkownika
"Czy wy chcecie doprowadzić firmę do bankructwa? – pyta Piotr Szumlewicz, przewodniczący mazowieckich struktur OPZZ na swoim profilu na Twitterze"   hahahahah...   debil na maxa... szkodnik pijawka darmozjad obibok
ziutek33, 22 października 2018, 15:54 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Na szczęście w życiu nie ma obowiązku pracy, a tym bardziej pracy dla konkretnego pracodawcy. Jak komuś się nie podoba to niech odejdzie a nie niszczy biznes jak pijawka i sądzi, że jak spółka z udziałem skarbu państwa, to można żerować jak i ile się chce, bo nikt nie liczy się z pieniędzmi. Na szczęście obecny prezes LOT traktuje swoją firmę jak każdą korporację i jeśli ktoś nie odnajduje się w wolnorynkowej rzeczywistości, słusznie wylatuje za burtę.
rdw, 22 października 2018, 18:18 | odpowiedz
Avatar użytkownika
nie dziwię się pracownikom, którym obcięto pensje, kiedy Lot był na skraju bankructwa, że chcą odzyskać wynagrodzenia, kiedy spółka wróciła na prostą. Niestety jedynym beneficjetem był Zarząd  Dodatkowozatrudniano na śmieciówki zamiast umów o pracę...Potem aroganckie traktowanie, zastraszanie i  i pozorowanie dialObi nie mają 
karlaam, 22 października 2018, 19:55 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »