LOT rusza z Gdańska do Stambułu. 4 najważniejsze powody, dla których to świetna wiadomość!
Z tego tekstu dowiesz się:
- Jakie są zalety bezpośrednich lotów LOT z Gdańska do Stambułu?
- Dlaczego branża lotnicza pozytywnie ocenia nowe połączenie LOT?
- Czy uruchomienie trasy Gdańsk-Stambuł oznacza więcej lotów do Turcji?
Kilka dni temu LOT ogłosił, że już od 14 stycznia uruchomi bezpośrednie loty z Gdańska do Stambułu – będzie to tym samym trzecie polskie lotnisko (po Warszawie i Krakowie), z którego LOT zaoferuje bezpośrednie połączenia na to lotnisko. To jednak nie tylko okazja do zwiedzania jednego z najciekawszych miast świata, ale także niebagatelna decyzja dla branży lotniczej i… świetna wiadomość dla pasażerów z północy Polski spragnionych nawet najodleglejszych wojaży.
Po pierwsze – największa siatka połączeń w zasięgu jednego lotu
Dostęp do bezpośrednich lotów Turkish Airlines ze Stambułu to najważniejsza sprawa, w kontekście nowo ogłoszonej trasy. Turecki przewoźnik może bowiem poszczycić się najbardziej rozległą siatką pośród wszystkich linii lotniczych świata – to aż 340 lotnisk w 129 krajach. Do tego od lat oferowany przez linię produkt jest bardzo wysoko oceniany, a pasażerowie chwalą przede wszystkim komfort podróży, jedzenie i rozrywkę pokładową.
Pasażerowie z Gdańska będą więc mieli do dyspozycji ogromny wybór dalszych lotów – z zaledwie jedną przesiadką na lotnisku w Stambule. A to naprawdę fenomenalna sprawa, która ułatwia długodystansowe podróże.
„Ale moment, przecież do Stambułu poleci LOT, więc co ma do tego siatka połączeń Turkish Airlines” – pomyślą niektórzy. Ma to jednak jak najbardziej sens!
Dzięki umowie code share między LOT-em a Turkish Airlines, takie podróże będą odbywać się na jednym bilecie. To znaczy, że jeśli pierwszy lot będzie opóźniony lub odwołany, to nie wy, a linia musi martwić się, jak dostarczyć was na miejsce. Nie musicie też odbierać i nadawać ponownie bagażu rejestrowanego, korzystacie ze strefy tranzytowej i po prostu – wygodnie podróżujecie dalej!
Kreta Zachodnia od 1961 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Majorka od 2392 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Sousse od 2600 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Po drugie – okazja na zwiedzanie jednego z najciekawszych miast świata
To sprawa najbardziej oczywista, czyli bezpośrednie loty do Stambułu to okazja do… zwiedzania Stambułu. Królestwo doskonałych kebabów, spektakularna historia i zabytki, wszędobylskie koty, a do tego różnorodność kulturowa – to przepis na idealny city break.
Jedno z najciekawszych miast świata (choć to już moja subiektywna opinia), dostępne bezpośrednio? Tylko się cieszyć i korzystać! Nieważne, czy zaplanujecie tutaj 3, 4 czy 7 dni – na pewno nie będziecie się nudzić!
Po trzecie – czas na rewanż, czyli będą kolejne połączenia tureckich linii?
Kiedy ogłosiliśmy, że LOT uruchamia loty do Stambułu pojawiło się wiele pytań o słynną umowę bilateralną pomiędzy Polską a Turcją. Precyzyjnie reguluje bowiem, kto i jakie połączenia można otwierać pomiędzy krajami i zapewnia „równoległy rozwój tras” po obu stronach. Nic więc dziwnego, że wielu z was pytało, czy otwarcie nowej trasy LOT-u do Turcji oznacza, że lada moment zobaczymy Turkish Airlines na kolejnym lotnisku?
Niestety nie jest to takie proste. Umowa bilateralna faktycznie zakłada równy rozkład sił po obu stronach, ale ma też swoje obostrzenia. Każda nowa trasa musi być uzgodniona przez obu przewoźników, bo umowa zakłada tylko ograniczoną liczbę połączeń jakie mogą wykonywać obaj przewoźnicy pomiędzy tymi krajami.
W przypadku trasy do Gdańska zyskują obie strony – LOT zyskał atrakcyjny kierunek, a Turkish Airlines pasażerów transferowych, którzy będą się przesiadali na jego pokłady w Stambule i ruszali dalej w świat.
Czy Turkish uruchomi kolejne trasy z Polski? To też temat obustronnych uzgodnień, choć kilka lat temu przedstawiciele tureckiej linii jasno deklarowali, że interesują ich loty z większej liczby portów w naszym kraju.
Absolutnie nie można więc wykluczyć takiego scenariusza. Zwłaszcza patrząc na to, jak szybko rośnie ruch lotniczy w Polsce.
Po czwarte – rozwój LOT-u w regionalnych portach
Lotnisko Chopina jest domem dla LOT-u i przynajmniej póki nie powstanie CPK, nic się w tej kwestii nie zmieni. To sprawia, że narodowy przewoźnik najchętniej otwierałby trasy właśnie stamtąd – dowożąc jednocześnie pasażerów do swojego hubu z mniejszych, regionalnych lotnisk. Jednak ograniczona przepustowość Lotniska Chopina sprawia, że LOT – chce czy nie chce – musi rozwijać się także w portach regionalnych.
Potwierdzał to zresztą sam LOT.
– Z pewnością chcemy trochę mocniej zaznaczyć naszą obecność jako LOT w portach regionalnych. Chodzi nie tylko o konkurowanie z tanimi liniami, ale też mocniejsze akcentowanie swojej obecności i uzupełnianie oferty tranzytowej przez Warszawę, bo widzimy, że jest zapotrzebowanie na loty po Europie z dużych lotnisk regionalnych. Patrząc na liczby przewiezionych pasażerów to po prostu ma sens i może być rentowne. I na pewno będziemy chcieli to wykorzystać – mówiła kilka miesięcy temu w rozmowie z Fly4free.pl Dorota Dmuchowska, wiceprezes LOT ds. operacyjnych.
Przykładem jest nie tylko świeżo ogłoszony Stambuł z Gdańska, ale także wcześniejsze loty do Seulu z Wrocławia czy do Paryża i Chicago z Krakowa. Korzyść dla pasażerów? Wygoda i oszczędność czasu. Nie trzeba już bowiem myśleć o dodatkowym dojeździe/dolocie do Warszawy.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?