LOT ma ambitne plany rozwoju w Azji. Momentami brzmią jak science fiction
– Chcielibyśmy latać do Pekinu co najmniej 14 razy w tygodniu, ale nie możemy dostać slotów w Pekinie – powiedział prezes LOT Rafał Milczarski podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Ale jego zapowiedzi były znacznie bardziej ambitne – po otwarciu CPK chciałby latać do Chin nawet 98 razy w tygodniu.
LOT szybko rozwija się w Azji, choć nie jest to rozwój bez problemów. Przewoźnik ogłosił właśnie, że przyspieszy start trasy z Warszawy do Delhi – pierwszy Dreamliner wyleci do Indii już 11, a nie 17 września. Inne kierunki są w planach, ale dla narodowego przewoźnika priorytetem jest też zwiększenie częstotliwości na już obsługiwanych trasach.
Kluczowy jest Pekin, do którego LOT lata obecnie z Warszawy tylko 3 razy w tygodniu. Chciałby znacznie częściej, ale…
– Nie latamy częściej dlatego, że nie możemy więcej. Chcielibyśmy latać co najmniej 14 razy w tygodniu, ale nie możemy dostać slotów w Pekinie. Mam nadzieję, że sytuacja zmieni się po otwarciu nowego lotniska w stolicy Chin. Z trzema lotami nasz dostęp do rynku chińskiego jest mocno ograniczony – mówił Milczarski cytowany przez serwis Rynek Lotniczy podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Nowe lotnisko w stolicy Chin, czyli Daxing, ma być otwarte 30 września 2019 roku i ma znacząco odciążyć obecny port w Pekinie, bo przeniesie się na niego część linii lotniczych. LOT pozostanie na starym lotnisku i ma nadzieję, że wkrótce uda mu się uzyskać nowe sloty na większą liczbę połączeń.
Jest o co walczyć, bo w ubiegłym roku ruch między Chinami a Polską wyniósł 185 tys. pasażerów, z czego na LOT przypada jedynie niecałe 14 procent.
Ale plany LOT-u dotyczące Chin są jeszcze bardziej ambitne.
– CPK będzie bramą dla ruchu nie tylko z Chin, ale też Indii i innych dalekowschodnich kierunków. Chcielibyśmy latać – w ciągu 10 lat – nawet 98 razy w tygodniu do Chin, do wielu portów. Po otwarciu CPK mamy ambicję, aby do samego Pekinu wykonywać 21 lotów w tygodniu – powiedział Milczarski.
Inne kierunki? Japonia na celowniku
LOT chciałby też otwierać nowe kierunki w Japonii. Pod koniec kwietnia premier Mateusz Morawiecki poruszył ten temat w rozmowie z japońskim szefem rządu. Serwis Rynek Lotniczy sugeruje, że LOT chciałby polecieć na lotnisko Tokio Haneda (obecnie lata na drugie tokijskie lotnisko – Narita). Haneda jest jednak bardziej atrakcyjnym portem, położonym bliżej centrum miasta.
Duży potencjał Japonii widać zresztą po tym, jak szybko rośnie częstotliwość lotów do Tokio – od początku tegorocznego sezonu letniego polski przewoźnik lata do stolicy Japonii codziennie. A z uwagi na wysoki popyt na trasie, większość rejsów obsługiwana jest większymi Dreamlinerami w wersji 787-9.
Co sądzicie o ambitnych planach LOT?