LOT chce od swoich pracowników 1,75 mln PLN odszkodowania za strajk… którego nie było
Tak dużej kwoty od trzech związków zawodowych działających w spółce chce zarząd narodowego przewoźnika. Jednocześnie LOT sam ma kłopoty z powodu kontroli Państwowej Inspekcji Pracy.
Skąd ta kuriozalna decyzja? Chodzi o niedoszły strajk pracowników, którzy pierwotnie chcieli zastrajkować w majówkę.
Ostatecznie do strajku nie doszło, jednak nie rozwiązało to postulatów pracowników, którzy domagają się przywrócenia dawnego regulaminu wynagrodzeń, powrotu do zatrudniania pilotów i personalu na etaty (obecnie preferowaną formą jest samozatrudnienie) i przywrócenia do pracy Moniki Żelazik, szefowej Związku Zawodowego Personelu Pokładowego.
Z medialnych informacji wynika, że w przyszłym tygodniu międzyzwiązkowy komitet strajkowy zdecyduje w przyszłą środę kiedy i w jakiej formie odbędzie się protest pracowników PLL LOT. Stąd decyzja zarządu.
„Podejmując próby konstruktywnego dialogu ze związkami zawodowymi, jak dotąd Zarząd LOT nie decydował się na dochodzenie roszczeń z tytułu poniesionych strat po tym jak Związki Zawodowe podtrzymywały zapowiedź nielegalnej akcji strajkowej na przełomie kwietnia i maja br. Jednak w obliczu kolejnych działań zagrażających dobru spółki, wszystkich pracowników i współpracowników LOT, a także w trosce o naszych pasażerów, zarząd podjął decyzję o wyegzekwowaniu od związków zawodowych rekompensaty za udokumentowane straty poniesione za okres tuż przed zapowiadanym na początek maja strajkiem” – czytamy w komunikacie przewoźnika.
Według wyliczeń LOT-u straty w postaci utraconych zysków wynoszą 1 752 439,78 PLN. „Dotyczą one wyłącznie okresu od 28 do 30 kwietnia i wynikają z podtrzymywanej i podsycanej medialnie przez związki zawodowe groźby strajku mimo obowiązującego wówczas zabezpieczenia sądu zakazującego przeprowadzenia akcji strajkowej” – głosi komunikat biura prasowego.
LOT utrzymuje, że do czasu rozstrzygnięcia kwestii legalności referendum strajkowego przez sąd, wszelkie akcje protestacyjne mogą zostać uznane za niezgodne z prawem. A termin rozprawy w tej sprawie został ustalony dopiero na 20 listopada.
Związkowcy odpowiadają, że jest to próba ich zastraszenia i domagają się dymisji prezesa Rafała Milczarskiego.
Państwowa Inspekcja Pracy z zarzutami wobec LOT
To nie jedyny problem narodowego przewoźnika, bo na głowie wisi mu też Państwowa Inspekcja Pracy, która – jak informuje RMF FM – złożyła do sądu wniosek o ukaranie spółki LOT Crew. Przyczyna? Prowadzenie pośrednictwa pracy bez stosownego wpisu do rejestru agencji zatrudnienia.
Jak czytamy w portalu Money.pl, za brak takiego wpisu do rejestru grozi kara grzywny do 10 tys. PLN, jednak ważniejsze są wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy. Zaleciła ona bowiem przewoźnikowi zatrudnianie wszystkich osób na podstawie umowy o pracę, a nie tak jak obecnie – umów cywilno-prawnych. Podkreśliła jednocześnie, że zmiana takich umów z cywilno-prawnych na etaty może odbywać się przymusowo na podstawie wyroku sądu pracy.