Koreańskie media: LOT we wrześniu poleci do Seulu. Sprawdzamy ile w tym prawdy
O wrześniowym starcie trasy Warszawa-Seul napisał koreański dziennik „Financial News”. W gazecie czytamy, że LOT jest jedną z pięciu linii, które negocjują warunki lotów na lotnisko Incheon.
Po raz pierwszy uruchomienie trasy do Seulu zapowiedział w czerwcu Sebastian Mikosz, ówczesny prezes LOT. Oprócz lotów do Korei narodowy przewoźnik zapowiedział też wówczas bezpośrednie połączenia z Tokio i Bangkokiem. Póki co wystartowała tylko trasa do stolicy Japonii (w styczniu) – przy tej okazji były już prezes Marcin Celejewski zapowiadał, że w ciągu kilku tygodni LOT ogłosi start lotów do Korei. Tak się jednak nie stało, a nowy prezes Rafał Milczarski milczy na temat long-haulowej strategii przewoźnika.
O komentarz w sprawie koreańskich rewelacji poprosiliśmy LOT.
– Mogę potwierdzić, że prowadzimy rozmowy w sprawie uruchomienie połączenia z Warszawy do Seulu. Zależy nam na tym, aby uruchomić tę trasę jak najszybciej, jeszcze w tym roku– mówi Adrian Kubicki, rzecznik prasowy LOT.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że najbardziej realnym terminem otwarcia trasy jest grudzień, ewentualnie początek przyszłego roku. Narodowy przewoźnik przyznaje jednak, że w grę wchodzą też inne czynniki niż tylko rozmowy z lotniskiem.
Po pierwsze: code-share
Prowadzone są rozmowy w sprawie współpracy code-share na trasie do Seulu. Z kim? Naturalnym wyborem jest Asiana Airlines podobnie jak LOT będąca członkiem sojuszu Star Alliance. Ale niewykluczona jest też współpraca z Korean Air (członek konkurencyjnego Sky Team).
Po drugie: Syberia czy….?
Kluczowe dla nowej trasy jest też wyrażenie zgody przez Rosję na dodatkowe rejsy LOT nad Syberią. Rozmowy w tej sprawie trwają czy jest szansa na powodzenie? – Mamy taką nadzieję. W końcu taka umowa jest korzystna dla obu stron, a Rosja dostaje z tego konkretne pieniądze – mówi nasz rozmówca z LOT. Ale wyjście jest nawet wtedy, jeśli Rosja nie zgodzi się na dodatkowe przeloty.
– Analizy pokazują, że aby latać do Seulu LOT wcale nie musi latać nad Syberią – informuje nasz rozmówca.
Po trzecie: Bangkok na wylocie?
Narodowy przewoźnik przesuwa też w czasie (na nieokreślony termin) kolejną azjatycką trasę, czyli Bangkok. Czemu?
– Rynek i realia biznesowe dynamicznie się zmieniają, a my stale musimy dostosowywać naszą ofertę do oczekiwań pasażerów. W tej chwili dzięki umowom z tour operatorami, jako jedyni obsługujemy bezpośrednie rejsy do Bangkoku i innych lotnisk w Tajlandii w formule czarterowej. W styczniu podpisaliśmy umowę z Rainbow Tours na świadczenie usług czarterowych aż do 2018 roku – komentuje Kubicki.
W ramach umowy z Rainbow oprócz Tajlandii Dreamlinery LOT będą latały m.in. na Kubę i do Indonezji, a część biletów lotniczych biuro oferuje w bezpośredniej sprzedaży.
A jeśli nie Bangkok, to co? Polska linia lotnicza chciałby maksymalnie zwiększyć częstotliwość połączeń do Pekinu i Tokio (obecnie są to po 3 loty w tygodniu).
– Popyt na obie trasy jest na tyle duży, że powinniśmy operować na obu po 6-7 razy w tygodniu – słyszymy w LOT.
Po 2 miesiącach od startu przewoźnik jest bardzo zadowolony z wyników trasy do Tokio – obecnie średnie obłożenie samolotów z Warszawy dochodzi do 80 procent.