Na nowych trasach LOT był skazywany na pożarcie, ale bilety sprzedają się bardzo dobrze. Takiego zwrotu się nie spodziewali
LOT uruchamia nowe trasy z regionów
Jednym z wyróżników letniego rozkładu lotów jest mocniejsze wejście LOT do portów regionalnych. Wejście nieco wymuszone, bo wyczerpująca się przepustowość Lotniska Chopina sprawia, że narodowy przewoźnik przynajmniej do momentu otwarcia Portu Polska musi szukać okazji do rozwoju na innych lotnisk. Na razie są to porty w Krakowie i Gdańsku. Z tego pierwszego lotniska już 30 marca wystartują rejsy do Rzymu, Madrytu i Barcelony. Z Gdańska zaś już pod koniec kwietnia polecimy LOT do Brukseli, Oslo i Bergen.
Costa Dorada od 2551 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Alanya od 2212 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Wyspa Malta od 2229 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Konkurencja miała zmiażdżyć LOT, a tymczasem…
Od samego początku pojawienie się LOT na trasach, które do tej pory było domeną low-costów, mogło budzić mieszane uczucia. Tak jest w Gdańsku (z wyjątkiem trasy do stolicy Belgii, która jest nowością z tego portu), ale przede wszystkim w Krakowie, gdzie połączenia do Rzymu i Barcelony obsługują już w dużym natężeniu Ryanair i Wizz Air, a do Madrytu 6 razy w tygodniu lata Ryanair. Czy to ma prawo się udać?
Okazuje się, że LOT jest zadowolony ze sprzedaży biletów, a ruch na tych trasach napędzają zagraniczni turyści.
– Widzimy zainteresowanie nie tylko lotami z lotnisk regionalnych, ale też podróżami do Polski ze strony zagranicznych turystów na naszych nowych trasach do Gdańska i Krakowa – mówi w rozmowie z Fly4free.pl Krzysztof Moczulski, rzecznik prasowy LOT. – Cieszymy się, że możemy się przyczynić do wzrostu popularności Polski jako destynacji turystycznej – dodaje.
Polska zyskuje na popularności w kryzysie
Dla LOT jest to więc paradoksalnie lekko pozytywny efekt wojny na Bliskim Wschodzie, który odczuwa też część branży turystycznej w naszym kraju. W połowie marca media informowały, że rośnie zainteresowanie zagranicznych turystów Polską, która postrzegana jest jako bezpieczny i stabilny kierunek. Z analizy firmy Profitroom wynika, że większe zainteresowanie podróżami do naszego kraju jest obserwowane z Niemiec, USA, Słowacji i Ukrainy, a liczba rezerwacji na przełom lipca i sierpnia jest już o 7,4 procenta wyższa niż w analogicznym okresie rok temu.
– W sytuacji rosnącej niepewności w popularnych kierunkach wypoczynkowych, takich jak Bliski Wschód czy część Azji, wielu turystów poszukuje miejsc, które gwarantują stabilność i przewidywalność podróży. Z naszych danych wynika, że Polska coraz częściej pojawia się w planach wakacyjnych; widzimy nie tylko wzrost liczby rezerwacji, ale także wydłużające się okno rezerwacyjne oraz rosnącą wartość koszyka rezerwacyjnego – mówi Agata Pielacha-Janiec, dyrektor generalna firmy Profitroom.
LOT odczuwa skutki kryzysu
Choć ten aspekt kryzysu na Bliskim Wschodzie możemy uznać za sprzyjający LOT, sytuacja narodowego przewoźnika nie jest aż tak pozytywna. Kilka dni temu pisałem, że LOT rozważy anulowanie części lotów, jeśli wysoka cena paliwa lotniczego będzie się utrzymywała przez dłuższy czas.
👉 Z Krakowa od 30 marca startują nowe rejsy LOT do Rzymu, Madrytu i Barcelony; z Gdańska pod koniec kwietnia do Brukseli, Oslo i Bergen.
👉 Mimo silnej konkurencji Ryanaira i Wizz Aira na tych kierunkach, LOT ocenia sprzedaż biletów jako dobrą; popyt napędzają też zagraniczni turyści lecący do Polski.
👉 Według Profitroom rezerwacje na przełom lipca i sierpnia są o 7,4% wyższe niż rok temu (m.in. z Niemiec, USA, Słowacji i Ukrainy), ale LOT sygnalizuje ryzyko ograniczeń siatki przy utrzymującej się wysokiej cenie paliwa.