Za pół roku LOT będzie miał nowe samoloty. „Chcemy rywalizować z tanimi liniami”
LOT był przez lata największą linią lotniczą w Polsce, ale kilka lat temu stracił prymat na rzecz Ryanaira (obsłużył 8,2 mln pasażerów w 2015 r.), a w zeszłym roku wyprzedził go także węgierski Wizz Air (5,81 mln pasażerów wobec 5,48 mln pasażerów LOT).
Teraz narodowy przewoźnik chce podjąć rękawicę z tanimi liniami na krótkich i średnich trasach po Europie, bo obecnie przegrywa tę rywalizację z powodu niezbyt licznej floty.
– Chcemy rozwijać nasz hub w Warszawie i dodawać do niego nowe połączenia – deklaruje Milczarski.
LOT dysponuje obecnie trzema Boeingami 737-400, dziesięcioma Dashami Q400, sześcioma Embraerami 170, 14 Embraerami 175 i sześcioma Embraerami 190. To znacznie mniejsze samoloty niż latające w barwach Wizz Aira Airbusy A320/321 czy obsługiwane przez Ryanaira Boeingi 737-800. To zaś według prezesa LOT przekłada się na to, że konkurencja ma znacznie niższe koszty i może oferować tańsze bilety.
Według Milczarskiego docelowo LOT mógłby podwoić lub nawet potroić liczbę wąskokadłubowych Boeingów. Co oznacza, że narodowy przewoźnik miałby o 3 lub 6 więcej maszyn.
– Decyzję w tej sprawie podejmiemy bardzo szybko, a samoloty trafią do naszej floty w pierwszym kwartale 2017 roku – powiedział Mielczarski, który rozmawiał na temat leasingu maszyn m.in. podczas zeszłotygodniowej konferencji IATA.
W przyszłym roku LOT ma też odebrać dwa nowe Boeingi 787 Dreamliner.