Podróże w czasie istnieją! Wystartują w 2026 roku, ale wylądują… w 2025
Jeśli mieliście kiedyś wątpliwości, czy podróże w czasie istnieją, to mamy na to… niezbity dowód – m.in. lot Air New Zealand z Auckland na Wyspy Cooka. Choć pasażerowie mogą mieć wrażenie, że wsiadają do zwykłego samolotu, to tak naprawdę będzie to wehikuł czasu. Ale od razu zaznaczamy – błędów sylwestrowej nocy w ten sposób nie da się naprawić.
Zakynthos od 2955 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Modlin)
Costa Blanca od 1905 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Kemer od 2551 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Lot, który cofa się w czasie. Jak to możliwe?
Sylwestrowa noc to dla wielu osób „najważniejsza noc w roku”. Jedni spędzą ją na domówce w gronie przyjaciół, inni na hucznej imprezie zorganizowanej, niektórzy przed telewizorem z Polsatem, a wielu z was na pewno w podróży! Będą jednak też tacy, którym uda się… przeżyć go dwa razy. I trzeba przyznać, że dla miłośników lotnictwa może to być nie lada gratka.
Ta ciekawa sytuacja jest możliwa, dzięki dzięki różnicy między strefami czasowymi, a przede wszystkim przekroczeniu Międzynarodowej Linii Zmiany Daty pasażerowie niektórych lotów, wystartują w 2026 roku, ale wylądują… jeszcze w 2025. Co ciekawe, takie loty zawsze przyciągają rzeszę obserwatorów. Na aplikacjach typu flightradar24 można na bieżąco śledzić ich położenie i zawsze cieszą się dużą popularnością.
W tym roku jest przynajmniej kilka takich lotów do wyboru. Air New Zealand, który wystartuje z Auckland 1 stycznia o 8:50, a wyląduje na Wyspach Cooka o 13:40… 31 grudnia albo All Nippon Airways, który ruszy w drogę z Tokio 50 minut po północy w Nowy Rok, ale w Los Angeles zamelduje się o 17:50 w Sylwestra.
Ba, będzie nawet taki krótki moment, w którym pasażerowie z przodu samolotu będą w 2025 roku, a ci z tyłu w 2026. Pokręcone? Troszeczkę!
A może by tak… w przyszłym roku?
Jeśli marzy ci się wyjątkowy Sylwester, który – w sensie symbolicznym – przeżyjesz dwukrotnie, to takie loty mogą być strzałem w dziesiątkę. Planowanie takiego Sylwestra wymaga jednak wcześniejszego rozeznania w siatkach połączeń i rezerwacji miejsc, ale efekt – wejście w Nowy Rok „dwa razy” lub nawet krótkie „cofnięcie się w czasie” – to naprawdę fajna ciekawostka w podróżniczym pamiętniczku.