LOT chce uruchomić 20 nowych tras. Dokąd poleci? Wybierze z 36 lotnisk – mamy pełną krótką listę kierunków!
W czwartek LOT zaprezentował nową strategię rozwoju na lata 2024-2028, którą dość dokładnie opisaliśmy na łamach Fly4free.pl. Z punktu widzenia czytelników zdecydowanie najciekawszym jej elementem są nowe trasy. Narodowy przewoźnik nie ogłosił co prawda dokładnej listy kierunków, poinformował jednak, że do 2028 roku chce zwiększyć swoją siatkę o 20 nowych połączeń. I przedstawił krótką listę tras, spośród których będzie wybierał. Zebraliśmy dla Was pełną listę potencjalnych nowości LOT.
Kreta Wschodnia od 2444 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Ayia Napa od 2180 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Rodos od 2809 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Praga)
Główny nacisk na Europę, Amerykę czy Azję? „Zobaczymy”
Na krótkiej liście zaprezentowanej w czwartek znalazło się 36 połączeń, które można podzielić geograficznie na 4 grupy: Europa, Azja Centralna i Bliski Wschód, Azja Południowo-Wschodnia i Ameryka Północna.
O Ameryce Północnej pisaliśmy już wcześniej: na liście potencjalnych nowości są 3 lotniska w USA, o których uruchomieniu LOT mówi od dawna (Boston, Waszyngton, San Francisco), a także Montreal w Kanadzie.
Najdłuższa i potencjalnie najciekawsza jest lista destynacji z Europy, na której pojawiło się aż 17 pozycji. Znalazły się na niej następujące lotniska: Bergen, Keflavik, Larnaka, Jassy, Malaga, Dublin, Manchester, Hanower, Norymberga, Bazylea, Bolonia, Luqa (Malta), Saloniki, Ateny, Helsinki, Lyon, Lizbona.
Mamy tu do czyniena z dość dużym mixem kierunków. Są więc takie, na których LOT latał w przeszłości i gdzie rozważa powrót (Norymberga, Hanower, Dublin, Ateny, Helsinki), ale też trasy, którymi przewoźnik interesuje się od dawna (Manchester) i zupełnie nowe kierunki (Malta, Malaga, Bazylea czy Bergen). Ciekawe jest też umieszczenie na liście Keflaviku, który cieszy się dużym powodzeniem wśród podróżnych (zarówno turystycznie, jak i z uwagi na liczną polską emigrację zamieszkującą Islandię). Kierunek ten jest jednak dość dobrze zagospodarowany przez Wizz Aira (z kilku lotnisk w Polsce), a potencjał na loty z Warszawy jest tak duży, że od pewnego czasu loty na tej trasie realizuje też drugi przewoźnik, czyli islandzka linia Play.
Ciekawym miejscem rozwoju jest też Azja Centralna i Bliski Wschód (choć w kontekście dramatycznych wydarzeń z Izraela z ostatnich dni trudno myśleć o tym regionie w kontekście ekspansji). W tym przypadku na liście mamy 1 potwierdzony kierunek (Taszkient, do którego LOT zacznie latać od lutego 2024), a także Ałmaty w Kazachstanie.
W przypadku Bliskiego Wschodu bardzo realnie wyglądają możliwości uruchomienia lotów do Rijadu, a pozostałe lotniska na liście to Abu Zabi, Amman oraz chyba najmniej realny kierunek ze wszystkich, czyli Teheran (swoją drogą, LOT już w 2016 roku sugerował możliwość uruchomienia lotów do Iranu. Miało to jednak miejsce w krótkim „okienku” odwilży w relacjach zachodu z tym krajem).
Mamy w końcu Azję Południowo-Wschodnią, gdzie LOT umieścił 9 potencjalnych nowych kierunków. Możemy tu odnotować wielki powrót, czyli Sri Lankę (LOT lata obecnie do Kolombo tylko czarterowo), 2 kierunki z Chin (Szanghaj i Guangzhou), Bangkok, Singapur, Ho Chi Minh oraz Hanoi, a także lotnisko Kansai w Japonii i… Pusan w Korei Południowej. Wygląda imponująco? Tak, choć musimy tu pamiętać o uwarunkowaniach geopolitycznych i wspomnianych wcześniej zablokowanych przelotach nad Rosją (najkrótsza droga do Azji), które mocno blokują potencjalne możliwości rozwoju LOT na tym kierunku.
Na tej liście zaskakuje też trochę brak kolejnych miast w Indiach oraz obecność Pusan w Korei Południowej. Z drugiej strony prezes LOT Michał Fijoł jasno sugeruje, że narodowy przewoźnik oraz polski rząd mocno „walczą” o możliwości zwiększenia liczby lotów na trasach z Polski do Korei Południowej. Tu jednak największym priorytetem wydaje się w tej chwili zwiększenie liczby rotacji do Seulu (w sezonie zimowym lot na trasie z Warszawy do Seulu poleci 4 razy w tygodniu i raz w tygodniu z Wrocławia do Seulu).
Czy te plany są realne?
Które trasy z tej listy zostaną uruchomione? Prezes LOT na razie tłumaczy, że na konkrety jest za wcześnie. Nie jest więc w stanie określić nawet czy główny nacisk zostanie położony na trasy regionalne w ramach Europy czy jednak na połączenia międzykontynentalne. Dodaje, że wszystko będzie zależało od popytu i możliwości flotowych. W kontekście dalekich tras oznacza to więcej samolotów szerokokadłubowych – w strategii LOT wspomniano, że linia ma zwiększyć liczbę tych maszyn o 25 procent (czyli ok. 4 samoloty). Nie ma jednak jeszcze na razie żadnych konkretów. Prezes LOT podczas spotkania z dziennikarzami wspomniał jedynie, że na przyszły rok przewoźnik nie planuje póki co zwiększać floty szerokich kadłubów. Co nie oznacza, że tego nie zrobi, jeśli na rynku pojawią się okazje – tak jak w przypadku Airbusa A330 linii Air Belgium, który od sezonu zimowego będzie woził pasażerów LOT z Warszawy do Nowego Jorku.
Oprócz wspomnianej wyżej krótkiej listy, LOT chciałby też możliwie szybko wrócić na Ukrainę, choć tu oczywiście nic nie zależy od narodowego przewoźnika, a od rozwoju sytuacji na froncie i (oby jak najszybszego) rozejmu i zakończenia działań wojennych.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?