British Airways nie pozwolił lecieć 20 pasażerom z biletami, bo… było za gorąco
Wysokie temperatury, które od kilku tygodni doskwierają londyńczykom, spowodowały też kłopoty na lotnisku. Aż przed 14 lotami okazało się, że samoloty brytyjskich linii są za ciężkie, by bez problemów wystartować w aktualnych warunkach atmosferycznych. W efekcie wielu pasażerów musiało zmienić plany.
Do zdarzenia doszło na lotnisku London City. Już w trakcie odprawy ludzie dowiedzieli się, że nie wszystko idzie gładko. Obsługa szukała osób, które byłyby chętne zmienić datę lub godzinę swojego lotu. Nie jest to niespotykana praktyka, ale najczęściej dotyczy tzw. overbookingu, czyli sytuacji, w której na lot stawiło się więcej osób niż może pomieścić samolot.
Tymczasem na londyńskim lotnisku chodziło o coś zupełnie innego. Tamtejszy krótki pas startowy powoduje, że samoloty wzbijają się w powietrze pod większym kątem. Nie bez znaczenia pozostaje więc waga maszyny, ciśnienie powietrza i temperatura, a ta sięgała 35°C. W praktyce oznaczało to, że samoloty, jeśli mają bezpiecznie wystartować będą musiały być lżejsze niż pierwotnie zakładano.
Ostatecznie aż 14 lotów odbyło się z mniejszą liczbą pasażerów. A w przypadku lotu na Ibizę chodziło aż o… 20 osób.
Brytyjskie media cytują relacje oburzonych pasażerów, którzy narzekali na chaos, brak zrozumienia ze strony linii i brak priorytetowego traktowania dla rodzin z dziećmi czy starszych osób. Niektórzy musieli wrócić na lotnisko następnego dnia.
Oczywiście nie jest to decyzja wyłącznie linii lotniczych, ale także służb lotniskowych. Port lotniczy ograniczył się jednak do krótkiego komunikatu.
– Współpracujemy z liniami lotniczymi, aby zapewnić, że pasażerowie dotrą do celu tak szybko, jak to możliwe i przepraszamy za niedogodności – napisano w oświadczeniu. – Robimy wszystko, aby zapewnić pasażerom zakwaterowanie w hotelu i zarezerwować im loty na kolejny dzień – dodała rzeczniczka British Airways.
To nie pierwszy raz, gdy na lotnisku London City pojawiły się takie problemy. W 2013 roku Swiss musiał odmówić wstępu na pokład 15 pasażerom z tego samego powodu. Także inne lotniska i linie lotnicze muszą uziemiać samoloty, gdy trwa przedłużająca się fala upałów. Niedawno w Phoenix odwołano 40 lotów, a w ubiegłym roku American Airlines poinformowało, że ich samoloty mogą latać jedynie, jeśli termometry wskazują mniej niż 47°C.
Gorące powietrze jest mniej gęste i w znaczący sposób wpływa na pracę silników i właściwości aerodynamiczne. Potrzeba więc większej siły, by osiągnąć ciąg i siłę nośną, co w przypadku niższych temperatur. Dodatkowo upał w ekstremalnych sytuacjach może też spowodować problemy w prawidłowym funkcjonowaniu kokpitu czy niektórych elementów samolotu np. uszczelek.