Linie lotnicze zapowiadają strajki w okresie Bożego Narodzenia! Znów czeka nas chaos na lotnikach?
Po chaotycznym sezonie letnim, gdy linie musiały odwoływać tysiące lotów z powodu braku rąk do pracy, przyszła znacznie spokojniejsza jesień, gdy operacje linii lotniczych wróciły do równowagi. Jednak w momencie, gdy branża lotnicza w Europie szykuje się do pierwszego od wybuchu pandemii intensywnego sezonu przedświątecznego, mocno uaktywniły się związki zawodowe, które żądają podwyżek płac i grożą strajkami w grudniu. W większości przypadków negocjacje wciąż trwają, ale jest już pierwsza linia, która odwołuje loty.
Costa del Sol od 2199 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Djerba od 2659 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Riwiera Olimpijska od 2330 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
To portugalski TAP, który nie osiągnął porozumienia ze związkami reprezentującymi załogi pokładowe. Efekt? Związkowcy zapowiedzieli strajk, a linia ogłosiła, że w dniach 8-9 grudnia odwoła 360 lotów, czyli prawie połowę swoich operacji. Przewoźnik szacuje, że z tego tytułu poszkodowanych będzie ponad 50 tysięcy pasażerów, a straty linii wyniosą 8,3 miliona euro. Kto jeszcze grozi strajkiem?
Najgorzej we Francji
Strajk zapowiedziały też załogi pokładowe w Air France. 2 największe związki zawodowe, a więc SNGAF i UNAC zapowiedziały, że w przypadku braku podpisania nowego układu zbiorowego, zrzeszeni w związkach pracownicy przystąpią do strajku, który miałby się odbyć w dniach od 22 grudnia do 2 stycznia! Negocjacje dodatkowo utrudnia fakt, że poprzedni układ zbiorowy wygasł pod koniec października, a czasu na porozumienie jest już naprawdę mało.
Tym bardziej, że oprócz podwyżek gra toczy się też o warunki pracy. Główną osią sporu jest liczba pracowników linii na dalekich trasach. Air France chce zmienić obecny współczynnik dla załóg pokładowych, wynoszący 1 pracownika linii na 48 pasażerów, do poziomu 51 pasażerów. Załogi oczywiście nie chcą o tym słyszeć.
Podobne kłopoty może też mieć easyJet, gdzie w konflikcie z zarządem są francuskie załogi. Reprezentujący ich związek zawodowy SNPC-FO poinformował, że w przypadku braku porozumienia istnieje „bardzo duża szansa” na strajk w okolicach Bożego Narodzenia.
„Po niemal dwóch latach naszych starań, podczas których warunki pracy mocno się pogorszyły z powodu strategicznych błędów w zarządzaniu, easyJet proponuje podwyżki, które nie pokrywają nawet inflacji i pozostaje głuchy na nasze kluczowe prośby” – czytamy w komunikacie związków.
W Ryanairze też grożą strajkiem
W ostatnich miesiącach głośno było o strajkach pracowników w kilku krajach, które ostatecznie przewoźnikowi udało się „spacyfikować”. Jedynym krajem, gdzie irlandzka linia była zmuszona do anulowania większej liczby połączeń, była Belgia. Czy w tym roku będzie podobnie? 21 listopada związek CNE wysłał list do zarządu Ryanaira, w którym ostrzega, że „jeśli nic się nie zmieni, istnieje wysokie ryzyko tego, że załoga przed świętami okaże swoje niezadowolenie”.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?