Niepokojące dane. Blisko 70 proc. personelu pokładowego doświadcza prób molestowania seksualnego
Przykre zjawisko, które przybiera na sile. Czy naprawdę nie ma sposobu na to, aby pracownicy linii lotniczych, mający bezpośredni kontakt z pasażerami podczas lotów, nie musieli obawiać się prób słownego lub fizycznego molestowania seksualnego?
Problem molestowania seksualnego w liniach lotniczych przez wiele lat był tematem tabu. W tekstach kultury masowej i potocznej świadomości personel pokładowy – zwłaszcza kobiety – to wręcz synonim kogoś, kto funkcjonuje jako obiekt seksualny.
Na porządku dziennym były (i są) niedwuznaczne uwagi, kierowane pod adresem stewardes podczas ich pracy na pokładzie. Nierzadko nie kończy się tylko na słowach.
Zatrważające liczby
Światło dzienne ujrzał właśnie dokument, opublikowany przez Association of Flight Attendants-CWA (AFA), reprezentujące blisko 50 tys. pracowników personelu pokładowego z ponad 20 linii lotniczych. Konkluzja? Niepokojąca.
Blisko 2/3 stewardes i stewardów (68 proc.) donosi o doświadczaniu słownego lub fizycznego molestowania w trakcie swojej kariery zawodowej. I nie mówimy tu o zamierzchłych czasach, gdy w niektórych kręgach „w modzie” było poczynić niedwuznaczną uwagę podczas lotu, skierowaną pod adresem urodziwej stewardesy.
Około 35 proc. osób, biorących udział w badaniu stwierdziło, że w ciągu ostatniego roku doświadczyło słownego molestowania seksualnego, w tym sprośnych, sugestywnych i nieodpowiednich komentarzy. To nie koniec tej smutnej statystyki: 18 proc. badanych członków personelu pokładowego linii lotniczych w 2017 roku było fizycznie nękanych.
O czym mowa? Personel pokładowy wymienia jednym tchem m.in. dotykanie, ocieranie się, uściski, próby pocałunków lub wręcz fizycznego kontaktu – zarówno ze strony pasażerów, jak i pilotów.
Zdanie personelu pokładowego
– Nękanie stewardes i stewardów jest legendarne, ale badania pokazują, jak powszechne jest to w erze #MeToo i dzieje się tu i teraz – mówi Sara Nelson, przewodnicząca Związku Stewardes. – Nadszedł czas, abyśmy wszyscy: linie lotnicze, związki, organy regulacyjne, prawodawcy i pasażerowie – położyli kres zachowaniom, których nie można dłużej tolerować – dodaje.
Brzmi rozsądnie, tylko pozostaje kwestia: jak tego dokonać? Penalizacja czynów karalnych jest sprawą oczywistą.
– Lecisz z Warszawy do Londynu? Próbujesz słownie obrażać mnie albo moje koleżanki? Tuż po wylądowaniu powinieneś ponieść karę, której wysokość jest adekwatna do Twojego przewinienia – moja rozmówczyni z personelu pokładowego jednej z tanich linii nie pozostawia wątpliwości. – Nie ma miesiąca, aby ktoś mnie nie zaczepiał. Pół biedy, jeżeli to tylko jakieś cmoknięcie albo uwaga rzucona pod nosem.
Czy jakiekolwiek znaczenie ma to, jaki typ linii lotniczej wchodzi w grę?
– Absolutnie żaden. Przypadki molestowania zdarzają się zarówno u nas, gdzie niekiedy mamy „niewymagającego” pasażera, jak i w liniach 5*, ze światowego TOPu.
– Co oznacza „niewymagający” pasażer?
– Odpowiem przykładem. Jeżeli mam lot z Polski do jednego z miast robotniczo-emigracyjnych, to z góry mogę zakładać, że na pokładzie będzie sporo osób, które pracują fizycznie w tym miejscu, wracając raz na pewien czas do Polski. Często wulgarni, czasami pijani. Taki pasażer lubi pozwolić sobie na nieco więcej, szczególnie, jak nie leci sam, tylko z kolegami.
– Czy stewardesy rozmawiają między sobą o takich rzeczach?
– Oficjalnie? Nie. Nieoficjalnie, temat wciąż jest na tapecie. To nie jest kwestia tylko pasażerów. W naszej linii pracuje kapitan, który lubi rzucić mocno seksistowską uwagą pod adresem niektórych dziewczyn, pracujących z nim „na rotacji”. Wszyscy o tym wiedzą, nikt z tym nic robi.
– Dlaczego?
– (cisza) Bo ludziom zależy na pracy?
Definicja kontra rzeczywistość
Co z przypadkami niepożądanych zachowań, których próbują dopuszczać się współpracownicy (inni członkowie personelu pokładowego, piloci)? Kodeks Pracy ujmuje to precyzyjnie:
Dyskryminowaniem ze względu na płeć jest każde niepożądane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika, w szczególności stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy (molestowanie seksualne).
Litera prawa w Polsce to jedno – jego respektowanie to zupełnie inna bajka. W Stanach Zjednoczonych działania bywają zdecydowane. Airlines for America stwierdza:
– Linie lotnicze starają się zapewnić każdemu pracownikowi bezpieczne środowisko pracy, a destrukcyjne lub niewłaściwe zachowanie w stosunku do załogi lub pasażerów jest rozpatrywane tak szybko, jak to możliwe.
Polska nie jest w awangardzie zmian. Wciąż pokutuje stereotyp, że stewardesa musi być ładną, młodą dziewczyną, noszącą atrakcyjny mundur (nierzadko: spódnicę), wobec której można być obcesowym, wulgarnym, dwuznacznym.
Jak powinna zareagować na takie słowa i czyny? Uśmiechnąć się, bo to przecież nic groźnego? Nigdy w życiu!
– Wiele zależy od indywidualnej historii danej osoby. Może ona nie wiedzieć, że to, czego doświadcza, to już przemoc, bo chociaż czuje się niekomfortowo i źle, to całe życie słyszała o „dystansie” i że „na żartach się nie zna” – mówi Anna Studzińska z Wydziału Psychologii WSFiZ w Warszawie, realizująca projekt badawczy o społecznym postrzeganiu molestowania seksualnego w Polsce. – Niepożądane zachowania seksualne wywołują tyle samo stresu niezależnie od tego, czy zachowania takie pojawiły się raz, czy wiele razy. Natomiast w przypadku obscenicznych komentarzy dotyczących płci i negatywnych komentarzy poziom stresu wzrastał wraz z częstotliwością tego typu uwag – dodaje ekspert w wywiadzie dla tygodnika „Polityka”.
Działania?
Bywa dziwnie, bywa strasznie. Przeglądając prasę, co pewien czas można natknąć się na dowody, potwierdzające ww tezy. Dziennik Wschodni, 2016:
– Pijany pasażer molestował jedną ze stewardess na pokładzie samolotu lecącego z Dublina do Portu Lotniczego Lublin – informuje gazeta. – Mężczyzna nie zwracał uwagi na protesty i prośby, by trzymał ręce przy sobie. Jego zachowanie zmieniło się dopiero, gdy już po lądowaniu do samolotu weszli funkcjonariusze Straży Granicznej z Grupy Bezpieczeństwa Lotów. 34-latek został zdyscyplinowany. Grozi mu kara grzywny.
* * *
Jesteś członkiem personelu pokładowego (linia lotnicza nie ma znaczenia) – i doświadczyłeś/aś przypadku molestowania seksualnego podczas pełnienia swoich obowiązków służbowych? Czekam na Twoją historię, napisz do mnie na adres: pawel.kunz (malpka) fly4free.pl
Gwarantujemy anonimowość.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?