REKLAMA

5 powodów, dla których warto przeprosić się z tradycyjnymi liniami lotniczymi

Podróżny na płycie lotniska
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl / DigitalPen, Shutterstock

Czy faktycznie dla budżetowego turysty jedyną sensowną opcją jest oferta, którą prezentują niskokosztowi przewoźnicy?

Odwieczna wojna między klasycznymi liniami lotniczymi i ich konkurencją spod znaku Ryanair, Wizz Air czy easyJet – trwa. Strony okopały się na swoich pozycjach: tanie linie twierdzą, że są alternatywą dla tych wszystkich, którzy chcą latać… i nie płacić majątku za bilety na podróż Lufthansą, KLM, Air France czy naszym narodowym przewoźnikiem, PLL LOT.

Otwarta pozostaje kwestia: jak to się ma do stanu faktycznego? Sprawdzamy.

Ceny. Czy naprawdę tania linia jest TANIA?

Zacznijmy z wysokiego „C”. Dla większości podróżnych powód wyboru tanich linii lotniczych jako przewoźnika, który zrealizuje nasz wymarzony przelot, jest prosty. To cena.

Jak powszechnie wiadomo, m.in. z reklamy pewnej polskiej firmy, „cena czyni cuda”. Już sama potoczna nazwa – linie niskokosztowe, linie budżetowe, tanie linie – pokazuje, że to właśnie możliwość oszczędności w porównaniu z ofertą regularnych (klasycznych, „legacy airlines”) przewoźników jest kluczowa. W imię tych właśnie oszczędności zgadzamy się ponieść rozmaite niedogodności.

Do samolotu nie wejdziemy przez rękaw, lecz dowiezie nas autobus. Polecimy z podrzędnego lotniska położonego daleko od centrum danego miasta. Nie otrzymamy bezpłatnego posiłku, zapłacimy dodatkowo za wszystko: bagaż rejestrowany (a nawet „duży podręczny”, po ostatnich zmianach m.in. w Ryanair i Wizz Air), odprawę na lotnisku, więcej miejsca na nogi, wybór miejsca w samolocie. Lista płatnych dodatków jest spora.

I tu dochodzimy do sedna: czy skórka jest warta wyprawki? W wielu przypadkach: tak. Polecimy taniej, niż wybierając ofertę regularnego przewoźnika. Tyle, że nie jest to już regułą czy normą. I planując dowolny przelot, warto sprawdzać oferty nie tylko tanich linii. Można się… mocno zdziwić.

* * *

Szybkie porównanie jedynej 5* europejskiej linii lotniczej, czyli Lufthansy – i „zwykłego” taniego przewoźnika, czyli Wizz Air. Wydaje się, że nie ma bardziej kontrastowej pary, nieprawdaż?

Planując wycieczkę w szczycie sezonu, pod koniec lipca 2019 r. do Lizbony, nasz bilet na samolot Wizz Air będzie kosztować 1248 PLN w dwie strony. Nieco taniej zapłacimy, jeżeli dysponujemy zniżką wynikającą z członkostwa w WDC.

Bilet do Lizbony
Foto: Wizzair.com

Okej, wiemy, ile będzie kosztować podróż na pokładzie tanich linii lotniczych. A ile zapłacimy za lot z Warszawy do Lizbony (z szybką przesiadką w Niemczech), na pokładzie 5* Lufthansy, w praktycznie tych samych datach wylotu i powrotu?

Spoglądamy na systemy rezerwacyjne i… cóż, zaskoczenie? Okazuje się, że „luksusowo-prestiżowy” – choć akurat w przypadku Lufthansy to nieco kontrowersyjne określenie – przewoźnik jest trzy razy tańszy od tego „ubogiego” lotniczego kuzyna, czyli Wizz Air.

Bilet do Lizbony
Foto: Fly4free.pl

Powiecie, że to wyjątkowy przypadek? Nie – takie sytuacje, w których bilet na połączenie tradycyjnymi liniami jest tańszy lub w porównywalnej cenie niż bilet na przelot tanimi liniami, nie należą do rzadkości.

Patrząc na systemy rezerwacyjne klasycznych przewoźników, znacząco tańsza od Wizz Air w tym konkretnym przypadku i dacie jest nie tylko niemiecka Lufthansa, ale i inne tradycyjne linie – TAP Portugal: 755 PLN za bilet w dwie strony.

– Różnica w cenie biletu między tanimi i regularnymi liniami lotniczymi jest często niwelowana w czasie, gdy „tanie linie” chcą po prostu zarabiać. Czyli w wysokim sezonie: okres ferii zimowych, wakacji oraz wszelkich świąt – opowiada Marcin Duc, regularnie latający z Polski do Wielkiej Brytanii. – Nauczyłem się już ignorować słówko „tani”, i sprawdzać oferty wszystkich przewoźników – puentuje podróżnik.

TAP Portugal
Foto: Markus Mainka / Shutterstock

Brak ryzyka związanego z przesiadką

Dochodzimy do kolejnego punktu, który może być kluczowym w przypadku podróży wieloodcinkowej. Pisząc po ludzku: gdy do naszego miejsca docelowego nie możemy dotrzeć bezpośrednim połączeniem lotniczym, tylko musimy przesiąść się w innym porcie.

Przykład: wybieramy się z Warszawy na Maderę. Poza lotami czarterowymi, nie ma tam z Polski bezpośredniego połączenia – jesteśmy „skazani” na lot z przesiadką. Jakie mamy możliwości?

– Lecąc z Warszawy, możemy skorzystać na przykład z oferty linii TAP Portugal. Na jednym bilecie (kodzie rezerwacji) dolecimy z Warszawy do Lizbony, a tam przesiądziemy się na kolejny samolot narodowego przewoźnika Portugalii, który wyląduje w porcie lotniczym Madera – mówi mi Rafał Waśko, mój redakcyjny kolega z Fly4free.pl. – Jeżeli chcemy dolecieć na Maderę tanimi liniami lotniczymi, to Wizz Air dostarczy nas z Warszawy do Lizbony, a drugi odcinek możemy pokonać na pokładzie maszyny Ryanair lub easyJet – dodaje Rafał.

Jakie są różnice, które dzielą te połączenia? W obu przypadkach mamy międzylądowanie i przerwę w podróży w stolicy Portugalii, Lizbonie. Ale na tym kończą się podobieństwa.

W przypadku lotu liniami klasycznymi (tutaj: TAP Portugal), posiadając bilet na taką łączoną trasę, gdy wystąpi jakiekolwiek opóźnienie pierwszego połączenia, czyli Warszawa–Lizbona, linia lotnicza ma obowiązek dowieźć pasażera do miejsca docelowego. Znajdą wam połączenie alternatywne, zaoferują nocleg – jeżeli będzie potrzebny – i wyżywienie. I finalnie dostaniecie się na Maderę bez ponoszenia dalszych kosztów, tracąc jedynie trochę czasu.

* * *

Tanie linie lotnicze nie dają takiej możliwości. Tutaj sami dowolnie dobieramy sobie „potencjalne loty łączone”, ale każdy z nich jest osobną rezerwacją. Samolot do Lizbony złapie opóźnienie i nie zdążycie na lot z Lizbony na Maderę? Tani przewoźnik nie zagwarantuje wam żadnego wsparcia. Zapomnijcie o bezpłatnym noclegu, o kanapkach i ułatwieniach.

Zostaniecie w Lizbonie… i to na waszych barkach będzie spoczywało znalezienie sensownej możliwości dolotu na Maderę. Zadanie z kategorii: strata czasu i niekiedy sporych pieniędzy.

Ryzyko? Tak, spore. Dlaczego? Ponieważ samoloty – niezależnie od tego, czy mówimy o niskokosztowych przewoźnikach, czy o regularnych liniach – nie zawsze dolatują na czas, opóźnienia, niekiedy nawet kilkugodzinne, nie należą do rzadkości. I tutaj już każdy z potencjalnych pasażerów musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest gotów zaryzykować przygodę z tanimi liniami… i ewentualne problemy przy przesiadce.

Niekiedy suma poniesionych kosztów, w przypadku wystąpienia wzmiankowanych kłopotów, znacząco przewyższy zakup biletów na połączenie „tradycyjnymi liniami”. I cały plan oszczędności, które miały być waszym udziałem dzięki wybraniu połączenia tanimi liniami, idzie w niebyt…

Wprawdzie tanie linie lotnicze przebąkują o możliwościach wprowadzenia biletów łączonych – takie próby na niektórych trasach podejmuje np. Ryanair – ale do pełnego komfortu jeszcze długa droga.

easyJet na Maderze
Foto: Alberto Loyo / Shutterstock

Paryż, czyli koniec świata

Jaki jest kolejny powód, dla którego warto przeprosić się z regularnymi przewoźnikami? Dość prozaiczny: w ich przypadku „Paryż” oznacza Paryż. „Warszawa” to Warszawa, a „Bruksela” jest Brukselą. O co chodzi? O lotniska, na które latają – i z których operują – tanie linie lotnicze.

Patrząc na to z punktu widzenia pasażera: jest DUŻA różnica między lotem na główne lotnisko danego miasta – a niewielki port lotniczy, niekiedy położony w przysłowiowym polu. Wspominaliśmy Paryż? To doskonały przykład, aby pokazać ową kreatywność tanich linii.

Lecąc z Warszawy (rozumianej jako Lotnisko Chopina) do Paryża (rozumianego jako lotnisko Roissy-Charles de Gaulle) – macie wiele możliwości, w tym także transportowych. Na stołeczne lotnisko możecie dojechać szybko, bezproblemowo (i tanio!) komunikacją publiczną. Dojazd z paryskiego portu lotniczego do centrum również na nastręczy większych trudności.

Jak to wygląda w przypadku niskokosztowych linii? Sprawdźmy. Wchodzimy na stronę Ryanaira, szukając lotu z Warszawy do Paryża. Jest, a jakże! Z Warszawa-Modlin do Paryż-Beauvais. Co to oznacza w praktyce?

Trasa do Paryża
Foto: Ryanair.com

…ano to, że musimy z Warszawy dostać się w pobliże Nowego Dworu Mazowieckiego. Dla mieszkańców południowej części Warszawy to całkiem spora wycieczka.

A lądując w tym „Paryżu” tak naprawdę dotykamy francuskiej ziemi w miejscowości Tillé, 84 km na północ od centrum Paryża. Zanim dostrzeżecie słynną Wieżę Eiffla, czeka Was blisko 90-minutowa (niekiedy znacznie dłuższa) podróż autokarem, za jedyne 16 EUR w jedną stronę.

Spójrzcie na mapę… i zwróćcie uwagę na skalę, w prawym dolnym rogu.

Mapa Paryż Beauvais
Foto: Mapy Google

* * *

Takich przykładów jest więcej. Tanie linie lotnicze szukają portów, gdzie mogą operować. Jeżeli nie są „wpuszczone” na główne lotnisko… to efektem mogą być takie właśnie kwiatki: porty lotnicze wyglądające jak baraki, położone na środku niczego, z dala od centrum miasta – skąd dojazd do hotelu lub szeroko pojętej cywilizacji bywa nierzadko droższy niż cena biletu lotniczego, którą zapłaciliśmy.

Oczywiście, są wyjątki. Wizz Air operuje z Lotniska Chopina, Ryanair zaczął latać na główne lotnisko Frankfurtu itd.

Niekiedy warto przekalkulować to wszystko (czas, finanse, ewentualne zmęczenie po podróży) – nie dając się zwieść pozornym oszczędnościom, wynikającym z niskiej ceny biletu.

Port lotniczy Paryż Beauvais
Foto: Matteo Cerutti / Shutterstock

Absurdalna polityka bagażowa

Temat-rzeka. Od ceny, którą musimy uiścić, chcąc zabrać ze sobą bagaż rejestrowany, poprzez ciągłe wachlowanie rozmiarami dopuszczalnego bagażu podręcznego – skończywszy na praktycznym zlikwidowaniu możliwości wejścia na pokład z dużym bagażem podręcznym.

Pamiętacie wcześniejszy przykład lotu linią Wizz Air z Warszawy do Lizbony, w szczycie sezonu wakacyjnego, pod koniec lipca? Tamte wyliczenia nie obejmowały bagażu rejestrowanego: jeżeli chcielibyśmy spakować nieco więcej rzeczy na naszą podróż, to musimy wysupłać z kieszeni, uwaga… 151 PLN za walizkę o wadze do 20 kg lub 226 PLN za bagaż o wadze nieprzekraczającej 32 kg.

Bagaż podręczny? W Wizz Air to torba, o maksymalnych rozmiarach 40 x 30 x 20 cm, umieszczona w kabinie samolotu, pod fotelem. Ryanair? Jeszcze lepiej: dozwolone maksymalne wymiary to: 40 x 20 x 25 cm.

* * *

A teraz spróbujmy sobie wyobrazić rodzinny wyjazd (2 rodziców + nastolatek + kilkulatek) na wakacje – i to, co należy ze sobą spakować. W większości przypadków bez bagażu rejestrowanego po prostu się nie obejdzie. I koszty biletu na tanią linię lotniczą drastycznie idą do góry, zbliżając się (lub przebijając) do ceny w regularnych liniach.

Gwoli sprawiedliwości, klasyczne linie lotnicze również zaczynają majstrować przy swoich najtańszych taryfach – często to także opcja bez bagażu rejestrowanego. Niemniej, zawsze warto dokładnie policzyć wszystkie parametry, aby nie być później zdziwionym.

Bagaż podręczny
Foto: Jaromir Halabala / Shutterstock

Programy lojalnościowe

Loty (i szerzej: podróże) na pokładzie maszyn klasycznych przewoźników mają jeszcze jedną przewagę nad przemieszczaniem się samolotami niskokosztowych linii lotniczych.

O ile w przypadku tych drugich pasażer jest często traktowany jako element, który po prostu należy przetransportować z punktu A do punktu B – regularni przewoźnicy starają się „opakować go” w system lojalnościowy.

Korzyści dla często podróżujących daną linią? Są rozmaite: od możliwości szybszego przejścia przez procedurę bezpieczeństwa na lotnisku (Fast Track), poprzez dedykowane oferty, korzystniejszy przelicznik „wylatanych mil”, skończywszy na możliwości bezpłatnego korzystania z saloników biznesowych w portach lotniczych oraz zakupach biletów za zdobyte mile, gdzie musimy dopłacić tylko kwotę podatków.

Uczestnictwo w programie lojalnościowym najczęściej nie wiąże się z żadnymi opłatami – w odróżnieniu chociażby od Wizz Air, gdzie musimy uiścić roczną opłatę członkowską, od 139 PLN do 279 PLN w przypadku wersji „Grupa”, aby mieć dostęp do niższych cen w ramach Wizz Discount Club (WDC).

Czy to wystarczający powód, aby przeprosić się z klasycznymi przewoźnikami? Rozmowy z naszymi czytelnikami, którzy potrafią za śmiesznie niskie ceny latać po całym świecie, wykorzystując bilety lotnicze, nabyte za „zdobyte mile” – utwierdzają w przekonaniu, że niekiedy tania linia lotnicza nie jest jedynym słusznym wyborem.

Foto: Nada Sertic / Shutterstock

Co wybrać?

Idealne rozwiązanie? Latać mądrze: nie przepłacać za bilety lotnicze – ale i nie wpadać w szufladkę z napisem: „tanie linie”, zamykając się całkowicie na ofertę klasycznych przewoźników.

Dlaczego? Bo coś, co w nazwie lub potocznym określeniu ma słówko „tanie”, niekoniecznie musi być faktycznie najtańszą opcją…

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Dosyć ciekawy artykuł, choć stanowi kompilację innych tekstów, np o zasadach dotyczących bagażu, czy odległości lotnisk od miast docelowych, o czym już pisano wcześniej na fly4free
Cezary5001, 3 stycznia 2019, 20:27 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Wszystko zalezy od lokalizacji latajacego i dokad wybiera się. Ostatni raz lecialam z Luton i Wizzem w 2013r, zanim zaczeli kombinowac z bagazem podrecznym.  Na Heathrow moge zaparkowac za darmo w weekend lub tanio na dluzej. Im "tansze" lotnisko, tym drozszy parking. W moim przypadku tanie linie nie sa tanie, za duzo dodatkowych kosztow, lotniska za daleko, itp. Regularne tez kombinuja z bagazem, ale nie podrecznym. 
Aga_podrozniczka, 3 stycznia 2019, 21:18 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Z tymi cenami to faktycznie tanie linie nie zawsze sa tanie w porównaniu do tradycyjnych (zwłaszcza w sezonie).Przykład mam z taką samą parą jak w tekście artykułu czyli Wizzair i Lufthansa:Sprawdzałem na tegoroczną majówkę loty na kilka dni z Katowic/Krakowa do Barcelony. Wizzair cena ok. 850 zł, ta sama data Lufthansą ok. 650 i  tu zyskuję jeszcze czas bo Wizz lata z Katowic tylko wieczorem. Ryanair z Krakowa podobna drożyzna co Wizz.
Chriss, 3 stycznia 2019, 22:24 | odpowiedz
Avatar użytkownika
To dokładnie 5 powodów, dla których generalnie przesiadłem się z tanich na klasyczne. Dodam jeszcze szósty powód. Lot 5-godzinny w taniej linii to masakra. Ilość miejsca na nogi poraża.
Tjw1978, 4 stycznia 2019, 9:41 | odpowiedz
pattaya plaża
Najlepsza oferta

Pattaya na 9 dni za 2190 PLN

Kamil Walinowicz | 2019-01-18 19:51
REKLAMA
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel