Najbezpieczniejsza linia lotnicza straszy, że w 2019 r. zawiesi swoje loty. Co z połączeniami do Polski?
Zamieszanie w Izraelu, które może mieć wpływ także na polskich podróżnych, korzystających z usług izraelskich linii lotniczych.
Izraelski przewoźnik El Al, nazywany niekiedy „najbezpieczniejszą linią lotniczą świata”, nie bez powodu nosi to miano. Jednym z elementów, wpływających na bezpieczeństwo izraelskich linii – nie tylko El Al, ale również takich przewoźników jak Arkia i Israir – są specyficzne procedury. Wszystko wskazuje na to, że właśnie te procedury mogą doprowadzić do… zawieszenie operacji lotniczych przez linie lotnicze z Izraela.
O co chodzi? Jak zwykle, o pieniądze…
Bezpieczeństwo za wszelką cenę
Lecieliście kiedyś linią El Al? Przewoźnik, który operuje m.in. na trasie z Warszawy do Tel Awiwu, jest znany z wręcz obsesyjnego dbania o bezpieczeństwo swoich pasażerów, personelu pokładowego oraz samolotów. Skomplikowana sytuacja polityczna, w której od wielu lat znajduje się Izrael, powoduje nieszablonowe rozwiązania: tajemnicą poliszynela jest to, że na pokładzie samolotów El Al podróżują uzbrojeni ochroniarze – oczywiście anonimowo, nie wyróżniając się z tłumu pasażerów.
Dodatkowo, w portach lotniczych, które obsługują połączenia linii El Al (ale także Arkia i Israir) zatrudnieni są pracownicy, którzy wzmacniają ów pierścień bezpieczeństwa – pracują jako oficerowie ochrony i ich asystenci.
I to właśnie o tych pracowników rozbija się cały konflikt. Nie mówimy tutaj o kilkunastu czy kilkudziesięciu osobach: według izraelskiej prasy to ponad 1200 oficerów ochrony.
Spór o to, kto będzie płacił za ich pensje, może doprowadzić do paraliżu połączeń wszystkich izraelskich linii lotniczych.
Pieniądze i Izrael
Kto opłaca taką armię ochroniarzy na całym świecie? Do tej pory było to Ministerstwo Finansów Izraela, pokrywające 90 proc. wszystkich kosztów. Ale wszystko wskazuje na to, że rząd Izraela chce przerzucić te koszty (mowa o sumach rzędu kilkuset milionów PLN) na linie lotnicze.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Izraela wystosowało specjalny list do dyrektora generalnego linii El Al, Eli Dapasa. Poinformowało w nim, że odmawia dalszego zatrudniania pracowników ochrony na zagranicznych lotniskach. Jaka była reakcja władz narodowego przewoźnika?
– Wszystkie izraelskie linie lotnicze przestaną latać od 1 stycznia 2019 roku, ze względu na obawy związane z bezpieczeństwem za granicą – powiedział Eli Dapas
Czy to oznacza, że od Nowego Roku nie zobaczymy już na warszawskim Lotnisku Chopina samolotów z logiem El Al?
Akcja-reakcja
Znając podejście izraelskich władz do kwestii bezpieczeństwa, wydaje się że kryzys zostanie zażegnany.
Porozumienie z pracownikami ochrony (a raczej spór o to, kto ma ich zatrudnić) nie powinno zachwiać izraelską polityką, która zakłada działania mające na celu zabezpieczenie zdrowia – i życia – każdego obywatela ich kraju.
Z drugiej strony, obecny boom na odwiedziny Izraela przez turystów z Polski nie jest spowodowany jakimikolwiek działaniami linii El Al. Tutaj „winowajcą” są paradoksalnie… tanie linie lotnicze.
I trudno się dziwić: jeżeli bez większym problemów możemy kupić bilety na bezpośrednie połączenie z Polski linią Wizz Air lub Ryanair do miast w Izraelu (Tel Awiw i Ejlat-Ovda) za śmiesznie małe kwoty, niekiedy nawet za kilkadziesiąt PLN – rzesza naszych rodaków ruszyła na podbój Ziemi Świętej, zwiedzając i odpoczywając na izraelskiej ziemi.
…i nikt się nawet nie zastanawia, czy na pokładzie maszyny taniego przewoźnika leci ktoś, kto (w cywilnym stroju) pełni funkcję agenta ochrony. Lub czy ich życiu na pokładzie nie zagraża niebezpieczeństwo.