Wypij kawę i spadaj. Włoski bar wprowadził 15-minutowy limit
Włoskie media społecznościowe w ostatnich dniach intensywnie żyły zdjęciem kartki, które jeden z klientów zauważył w niewielkiej kawiarni w Turynie. Bar Novanta zdecydował się poinformować gości, że czas ich wizyty jest mocno ograniczony.
Dahab od 2388 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Costa Blanca od 1996 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Pafos od 2191 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Z informacji wynika wprost – jeśli zamwiasz tylko kawę, masz 15 minut, jeśli skusisz się na śniadanie (czyli np. rogalika i kawę), możesz zostać przez 20 minut. Więcej szczęścia mają klienci, którzy wpadną na lunch, bowiem dla nich przewidziano 45 minut i ci, którzy skuszą się na tradycyjne popołudniowe aperitivo (czyli drinka i przekąski) – 60 minut. Na końcu ogłoszenia możemy przeczytać jeszcze „dziękujemy za współpracę i zrozumienie” – choć na razie nie zanosi się ani na jedno ani na drugie.
Decyzja wywołała bowiem gorącą dyskusję i trudno się dziwić! Z jednej strony – niby wszyscy rozumieją, że zbyt długo przesiadujący klienci zajmują miejsce i nie przynoszą zysków. Z drugiej – to przecież część włoskiej kultury, by spędzać w niewielkich lokalach długie godziny.
Oczywiście sam limit czasu w lokalach nie jest niczym nowym. Rezerwując stolik w restauracji – także w Polsce – często możecie usłyszeć, że limit czasu to np. 90 czy 120 minut na całą kolację. Nie brakuje też miejsc (szczególnie kawiarni), które wprowadziły ograniczenia dotyczące korzystania z laptopów, żeby odsiać klientów zajmujących stoliki zdecydowanie zbyt długo. Ale wytyczne, w jakim czasie masz wypić kawę? Tego jeszcze nie było!
– Nie rozumiem tego pomysłu. Płacę za usługę, dlaczego musicie mi mówić, jak długo mogę zostać? I jakie są kryteria? Jeśli zamówię dwa szprycery, mogę zostać godzinę, a jeśli dziesięć, to dłużej? – mówi Ludovica, studentka mieszkająca w Crocetcie od dwudziestu lat, cytowana przez włoska gazetę La Stampa.
Pracownicy lokalu przyznali jednak, że zarówno pomysł, jak i sama informacja jest na razie w fazie testowej. Kartki wiszą, ale póki co – nikt nikogo nie wygania. Czas pokaże, czy „Bar Novanta” będzie musiał odwołać swoje zasady czy wręcz przeciwnie – stanie się prekursorem zmian we włoskiej gastronomii.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?