Kolacja albo drink w Hiszpanii? Lepiej się pośpiesz, bo inaczej lokal cię… wyprosi
Wyobraź sobie, że spędzasz jeden z letnich, ciepłych wieczorów w Hiszpanii. Razem ze znajomymi wybieracie restaurację, zajmujecie stolik i rozpoczyna się – tak charakterystyczna dla tej części świata – powolna, ale wypełniona rozmowami i suto zakrapiana konsumpcja. W którymś momencie potrzebujecie chwili oddechu, bo właśnie skończyliście jeść, a i drinków też sobie nie żałowaliście. Chcielibyście jeszcze trochę posiedzieć, pogadać, zrelaksować się. I wtedy przychodzi kelner i mówi, że musicie „spadać” – choć oczywiście nie tymi słowami, bo wasz czas na wykorzystanie stolika minął.
Riwiera Olimpijska od 2039 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Sharm El Sheikh od 1964 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Kos od 2476 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Tak właśnie może się zdarzyć, bowiem restauracje i kawiarnie w Hiszpanii postanowiły mocno popracować nad rentownością i efektywnym wykorzystaniem ograniczonej przestrzeni. Najlepszą metodą wydała się więc większa rotacja klientów i ograniczenie zajmowania jednego stolika przez cały wieczór. W efekcie nie zdziwcie się, gdy dowiecie się, że w którymś z lokali obowiązuje limit czasu na stolik.
– Umożliwianie klientom długiego zajmowania stolików przy małej konsumpcji nie jest rentowne dla restauracji zwłaszcza w lecie, kiedy jest dużo turystów. Musimy też ograniczyć czas oczekiwania przez klientów na wolny stolik ze względu na panujące upały – tłumaczą właściciele restauracji w rozmowie z hiszpańską gazetą „La Razon”.
Na ile czasu można liczyć? Według hiszpańskich mediów, restauracje zdecydowały się ograniczyć czas na konsumpcje do 30 minut w przypadku zamówienia samych napojów i 90 minut w przypadku jedzenia.
Restauratorzy zapewniają jednak, że takie rozwiązanie ma być stosowane wyłącznie w szczycie sezonu. Gdy liczba turystów się zmniejszy, długie rozmowy i przesiadywanie w lokalach znów stanie się bezproblemowe.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?