Latanie w czasie koronawirusa. Linie radykalnie zmieniają politykę w czasie lotu
Zamknięte saloniki, drastyczne zmiany w serwisie pokładowym i… rozsadzanie pasażerów – w czasie pandemii koronawirusa linie lotnicze na wiele sposobów dbają o bezpieczeństwo pasażerów.
Dla mieszkańców Polski regularne loty międzynarodowe skończyły się de facto w niedzielę rano, ale wciąż w wielu krajach linie lotnicze operują, choć zazwyczaj według mocno zredukowanego rozkładu. Jednak pandemia koronawirusa sprawia nie tylko odwołanie tysięcy lotów, ale też zmiany na pokładach samolotów jak i przed samym rejsem. To już nie tylko obowiązkowe mierzenie temperatury i wypełnianie kart lokalizacyjnych – oto, w jaki sposób linie lotnicze chronią pasażerów przed koronawirusem.
Kilka dni temu pisaliśmy o Alitalii, która nakazała wszystkim swoim pasażerom noszenie maseczek ochronnych przed wejściem na pokład, a także w czasie samego lotu, jeśli liczba pasażerów jest duża. Kto zaś nie ma maseczki przy sobie, może nie zostać wpuszczony na pokład. Ale takich ograniczeń jest więcej: większość linii podjęła już na przykład decyzję o zamknięciu swoich saloników lotniskowych, w tym tacy giganci jak Lufthansa w swoich salonikach w Monachium i Frankfurcie.
To jednak nie koniec zmian, bo równie ważne jest zachowanie dystansu przy wsiadaniu na pokład i w czasie samego lotu. Wiele linii wysłało już do swoich pracowników wiadomości, aby podczas boardingu lub po wejściu części pasażerów do samolotów rozsadzać ich tak, aby między pasażerami zachowana była odpowiednia odległość. Tak jest na przykład w linii United Airlines, która w ostatnich dniach wprowadziła odpowiednie zmiany. Zazwyczaj nie ma z tym kłopotu, bo liczba pasażerów zainteresowanych lotami dramatycznie spadła.
Osobny temat to lotniczy catering, gdzie także mocno ograniczono ofertę dla pasażerów. Akurat w tym przypadku głośno było w ostatnich dniach o połączeniach w ramach akcji #LOTDoDomu – pasażerowie dalekich, trwających 9-10 godzin rejsów skarżyli się, że LOT oferował im tylko wodę, wafelka, paczkę orzeszków i 2 kanapki. To jednak loty repatriacyjne, a nie rozkładowe, choć także w przypadku tych drugich da się odczuć mocne ograniczenie oferty. Weźmy za przykład linie Air Canada: zarówno na krótkich jak i dalekich trasach linia ogłosiła, że od 19 marca zamiast wyboru napojów, do picia będzie oferowała pasażerom tylko butelkowaną wodę. Na krótszych trasach w klasie ekonomicznej i premium economy nie jest już w tej chwili serwowane jedzenie, a na dłuższych trasach międzykontynentalnych dla pasażerów dostępne będą jedynie wcześniej pakowane dania na zimno. Jednocześnie ze względów higienicznych pasażerowie klasy ekonomicznej i premium economy nie otrzymają już kocy ani poduszek, te mają być. Dostępne tylko dla pasażerów korzystających z Air Canada Signature Class.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?