REKLAMA

Nie wiesz dokąd pojedziesz, ale zrobisz to za grosze. Wakacje w ciemno – nowy hit

turystka w pociągu
Foto: Soloviova Liudmyla / Shutterstock

Najczęściej cel jest zupełnie nieznany. Czasem zawężony do kontynentu, strefy klimatycznej lub kraju. Podróż w ciemno, zwana inaczej ofertą-ruletką powraca do linii lotniczych, biur podróży, agencji turystycznych i do mediów jak bumerang. Ale czy ma szansę przetrwać? Kto z Was zdecydowałby się kupić takie wakacje?

Jedni planują podróże szczegółowo i z dużym wyprzedzeniem – już 4, 6 czy 9 miesięcy wcześniej mają kupione bilety, przewodnik i wstępnie zarezerwowane noclegi. Inni stawiają na spontaniczność – bilety kupią „jak będą”, zaplanują coś na kilka dni przed albo po prostu powłóczą się po mieście i dadzą prowadzić intuicji. Ci pierwsi pewnie nigdy nie zdecydowaliby się skorzystać z oferty w ciemno, ale czy ci drudzy są do nich stworzeni? Sprawdzamy, co można zyskać, jeśli zrezygnujemy ze stuprocentowej kontroli nad własnym wyjazdem i postawimy na jedną z wielu ofert „podróży-niespodzianek”.

Tajemniczy wyjazd dla dwojga – Bali czy Budapeszt?

Kilka dni temu na jednym z brytyjskich portali gromadzących zakupy grupowe kolejny raz pojawiła się oferta „zagadkowej ucieczki” dla par. Koszt takiej zabawy to 99 GBP (ok. 480 PLN) od osoby, a w zamian wyjazd m.in. na Bali, do Nowego Jorku, Paryża lub Las Vegas. Cena wydaje się być więc bardzo atrakcyjna, ale oczywiście jest pewien haczyk. Kupując ofertę wiemy jedynie, że podróż odbędzie się w jednym z wybranych terminów (aż do 15 grudnia 2019 roku), a lotniskiem początkowym będzie jedno z pięciu zlokalizowanych w Londynie. Dokąd pojedziemy? O tym zdecyduje automat. A plany wyjazdów są przeróżne – od balijskich plaż, przez Disneyland, gondole w Wenecji, po hazardową zabawę w Las Vegas. Jest też Islandia, Barcelona, Bordeaux, Amsterdam, Rzym, Dubaj czy Szwajcaria. Na miejscu spędzimy od 3 do nawet 8 dni.

Jeśli więc wylosujecie Bali za 99 GBP, oszczędności będą spektakularne. Jeżeli będzie to Disneyland – też nie pożałujecie, chyba że któreś z was ma alergię na cukierkowo-wesołe parki rozrywki. Za to Budapeszt czy Pragę bez trudu zorganizowalibyście taniej. Jest więc nie tylko element zaskoczenia, ale i ryzyka. Macie żyłkę hazardzisty, nie przeszkadza wam wylot z Londynu i do tego znaleźliście już równie szaloną drugą połówkę? Oferta jest ważna jeszcze przed trzy dni, a 15 lutego nastąpi losowanie. Pamiętajcie tylko, że nie ma możliwości wymiany przydzielonego kierunku.

wakacje w ciemno

Ślepe rezerwacje nie do pary

Oferta Mystery Getaway jest jednak skierowana dla par. Nie da się kupić pojedynczego voucheru, bo wyjazd zakłada dzielenie dwuosobowego pokoju i ma być idealnym prezentem walentynkowym. Czy to oznacza, że single nie mają szans na odrobinę podróżniczego ryzyka? Nic bardziej mylnego.

Przykładowo Eurowings ma swojej ofercie usługę Blind Booking, która polega właśnie na tym, że kupujemy tanie bilety w ciemno. Wybieramy jedynie lotnisko początkowe, przechodzimy przez wszystkie standardowe etapy rezerwacji i… możemy się pakować.

„Wyślemy cię na plażę, do dużego miasta lub raju zakupowego. Gdy rezerwacja zostanie zakończona, dowiesz się, dokąd lecisz, abyś mógł przygotować się do podróży” – zachęca Eurowings.

Wszystkie oferty zaczynają się od 33 EUR i są podzielone na kategorie. Możesz więc wybrać, czy interesują cię na przykład zakupy, imprezy, zwiedzanie, narty czy kultura. Dostępne lotniska to: Kolonia-Bonn, Düsseldorf, Hanower, Salzburg, Stuttgart, Monachium, Wiedeń, Hamburg i Berlin-Tegel. Gdyby tylko Ryanair czy Wizz Air postawił na coś takiego w Polsce, idę o zakład, że chętnych by nie brakowało.

Dasz się porwać i sprawdzić w trudnych warunkach?

Propozycja Eurowings jest jednak dość tradycyjna, jedynie z domieszką szaleństwa i spontaniczności, bazująca głównie na oszczędnościach.

Co innego oferta biura podróży „Gest Lost Travel”. W skrócie wygląda to tak: ty pozwalasz zawieźć się w dowolne miejsce na świecie – na przykład do dżungli, na koło podbiegunowe czy na pustynię, a firma organizuje to dla ciebie i planuje całą podróż tak, by nie zabrakło ani wyzwań, ani przygód. Cel: wrócić do wyznaczonego punktu przy użyciu wszelkich możliwych sposobów. Nie możemy zdecydować o kraju ani o harmonogramie, nie wiemy też, co spakować. Jedyne, co może wskazać klient, to preferencje dotyczące środowiska – polarne, pustynne, przybrzeżne, górskie czy może dżungla?

Organizatorzy w trakcie wstępnego wywiadu zapytają także, co chcemy osiągnąć i poczuć, dlaczego chcemy się zgubić, ale też oczywiście… ile chcemy wydać? Co prawda oficjalnie ceny są utajnione, a każda wyprawa wyliczana jest indywidualnie, jednak nie liczcie na oszczędności.

Na podstawie całej rozmowy eksperci stworzą odpowiedni plan wyprawy, wybiorą za nas kraj, zaplanują wszystkie szczegóły. Wiadomo, że wśród planowanych państw znalazła się między innymi: Mongolia, Norwegia i Gujana. Reszta pozostaje tajemnicą. To, czy komuś udało się wrócić – lub wręcz przeciwnie, czy ktoś wciąż poszukuje powrotu – także.

mapa
Foto: Jacob Lund / Shutterstock

Podróżniczy abonament? Też jest!

Wiemy już, że w Get Lost Travel budżetowe podróże odpadają, ale to nie jedyna opcja wyjazdów w ciemno, które wzbudzają finansowe wątpliwości. W listopadzie ubiegłego roku pisaliśmy na łamach Fly4free.pl, o ofercie „podróżniczego abonamentu”. Na czym polega? To proste. Ja zobowiązuję się wpłacać co miesiąc 50 GBP, a firma BRB w zamian zorganizuje mi 3 zagraniczne wyjazdy w ciągu roku spośród 50 kierunków w Europie. O tym, dokąd pojedziemy, dowiadujemy się 3 tygodnie przed wylotem, a przedstawiciele firmy gwarantują noclegi w przynajmniej trzygwiazdkowych hotelach i pełne ubezpieczenie.

Szybkie przeliczenia dają więc ok. 975 PLN na jeden wyjazd, czyli… i dużo, i mało. Dla przeciętnego klienta biura podróży, oferta wydaje się być atrakcyjna. Dla czytelników Fly4free? No cóż, dobrze wiecie, że za te pieniądze można dalej, taniej i na dłużej. Podobnie, jak w przypadku Eurowings, możemy jednak zawęzić krąg tematyczny naszych wyjazdów, a nawet wykreślić niektóre miasta, których na pewno nie chcemy zwiedzić. Póki co wyloty dostępne są tylko z Londynu, więc dorzucając do budżetu doloty tam i z powrotem, tajemnicze wyjazdy robią się coraz droższe. 

A w Polsce odwrotnie…

W Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej, ale nie zawsze tak było. Dobrze pamiętam, że jeszcze ok. 10 lat temu biura podróży też miały takie oferty w swoich katalogach. Nazywały się różnie – ruletka, joker, traf, fortuna itp., ale ich idea była zawsze taka sama. Wybieramy kraj, datę i minimalny standard hotelu, ale to gdzie zostaniemy zakwaterowani pozostaje tajemnicą. Takie oferty były tańsze niż tradycyjne, ale nie dawały żadnej gwarancji – przy plaży czy nie, z animatorami czy bez, all inclusive do 20 czy do 23? Nikt tego nie wiedział. W zamian zdarzało się jednak w bardzo dobrej cenie trafić do dużo droższego hotelu, bo akurat ktoś zrezygnował z wyjazdu, jakieś miejsca się nie sprzedały itd. Niestety w przypadku pełnego obłożenia, to klient z ruletki dostawał wyjazdowe resztki, czyli najmniej atrakcyjny pokój w najmniej ciekawym hotelu.

– W tej chwili w naszej bazie nie mamy już żadnej takiej oferty. Na rynku jest tego bardzo mało, o ile w ogóle jeszcze coś się ostało. Touroperatorzy w ostatnich latach raczej odchodzili od takich formuł – mówi mi Paweł Durkiewicz, z portalu wakacje.pl – Konsument nie reagował na to zbyt entuzjastycznie i produkt po prostu nie przetrwał – dodaje.

I faktycznie, przeszukując oferty na polskich stronach internetowych udaje mi się znaleźć zaledwie dwie ruletki i obie dotyczą wyjazdu na narty.

„Apartamenty położone są we Włoszech, w regionie narciarskim Dolina Aosty / Cervinia w różnych częściach miejscowości – od 50 do 300 m od wyciągów. Należą do tzw. formuły „roulette”, co oznacza, że apartamenty przydzielane są losowo” – brzmi opis jednej z nich.

Poniżej jednak dokładnie opisano standard każdego z apartamentów, jeśli więc nie musicie wcześniej przeczytać każdej recenzji i wzmianki na temat waszego zakwaterowania, to być może jest to opcja, którą warto rozważyć.

Szukam w zagranicznych biurach podróży, ale i tam trudno trafić na tego typu ofertę. Nawet, jeśli gdzieś jeszcze pojawia się informacja o ruletkach, to trudno złapać jakąkolwiek aktywną ofertę. Widać więc wyraźnie, że biura próbowały, ale się wycofały. W Polsce minęło jednak od tamtych czasów blisko 10 lat, podróżujemy więcej, dalej i za większe pieniądze. Skoro więc takie oferty znów pojawiły się na rynku i na nowo rozgrzewają wyobraźnię spontanicznych podróżników, to być może i biura podróży mogłyby wrócić do tej idei? Pewnie tak. Ale czy tym razem nie byłaby to klęska? Chyba nie. Trzeba pamiętać, że klient biura podróży to tak naprawdę rzadko osoba, która planuje wyjazdy na ostatnią chwilę. Nawet polowanie na last minute większość z nas wpisałoby w kalendarz.

Co innego jednorazowe (choć powtarzalne) akcje różnych firm, agencji turystycznych i organizacji. Te trafiają w serce ludzi podróżujących na własną rękę i są traktowane po prostu jako jedna z wielu przygód. Nie będą formą, którą wybiorą co roku, ale mogą okazać się świetną opcją na jeden raz. Bo przecież warto spróbować. Trzeba mieć jednak duszę ryzykanta, żyłkę hazardzisty oraz odrobinę szaleństwa w głowie i sercu.

Z drugiej strony – kupujemy zamiast mieszkań dziurę w ziemi wierząc, że kiedyś powstanie tam blok, jemy gotowe posiłki, które są zapakowane w folię zasłaniającą to, co jest naprawdę w środku, ufamy, że w parówkach jest prawdziwe mięso i poznajemy ludzi na Tinderze, myśląc, że na zdjęciach są naprawdę oni. W tej perspektywie wakacje w ciemno wydają się być jedynie drobnostką, czyż nie?

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Po przeczytaniu tego artykułu mało co nie wykupiłam sobie tego vouchera na tajemnicza podróż za 99 funtów. Dobrze, że mam nawyk sprawdzania opinii w internecie, bo nieźle bym się nacięła. Na pierwszych lepszych stronach z opiniami ludzie skarżą się na masę dodatkowych kosztów a standardem przy 3 dniowej wycieczce jest wylot o 22.00 i powrót o 6.00 (chyba że dopłacisz po 50 funtów za zmianę terminu lotu), do tego hotele oddalone o 2 godziny od lotniska (czas zwiedzania skraca się jeszcze bardziej a transfer nie jest wliczony w cenę)... temat artykułu bardzo ciekawy ale pokazywanie takiej trefnej oferty już mniej :)
Michalina Wojtuń, 8 lutego 2019, 13:29 | odpowiedz
Tbilisi panorama miasta
Najlepsza oferta

PLL LOT: Tbilisi za 534 PLN

Rafał Waśko | 2019-04-23 20:41
REKLAMA
REKLAMA
Nasze najlepsze teksty są tutaj
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel