Koszmar turystów lecących z Polski do Grecji. “Moja podróż trwa już 24 godziny”
Problemy na popularnej greckiej wyspie rozpoczęły się w niedzielne przedpołudnie. Z powodu obfitych opadów deszczu lotnisko musiało zostać zamknięte, co doprowadziło do całkowitego chaosu. Turyści czekający na powrót do domów na długie godziny utknęli w terminalu, natomiast ci, którzy starali się dostać na Zakintos, nie byli w stanie wylądować.
Hurghada od 2896 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Korfu od 2187 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Słoneczny Brzeg od 2216 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Jak wyglądała podróż pasażerów z Warszawy?
Wśród pokrzywdzonych znaleźli się również turyści z Polski. Tuż przed południem na Zakintos mieli wylądować pasażerowie Ryanaira, obsługującego czaterowe połączenie z Warszawy. Po 30 minutach kołowania nad lotniskiem ich samolot został jednak ostatecznie przekierowany do Aten.
Po wylądowaniu w stolicy Grecji pasażerowie nie opuścili jednak samolotu, tylko przez dwie godziny czekali na dalszy rozwój wydarzeń. Chwilę przez 14:00 irlandzki przewoźnik ponownie wyruszył w podróż na Zakintos, ale po ponad godzinie prób ponownie przegrał walkę z naturą i wrócił na stołeczne lotnisko.
– Jesteśmy uwięzieni w samolocie od 11 godzin! A na pytanie co dalej, słyszymy, że nie wiadomo – mówi pasażerka cytowana przez fakt.pl.
Ile trwała podróż na Zakintos?
W podobnej sytuacji znaleźli się także pasażerowie popołudniowego lotu z Modlina. Chociaż od południa na Zakintos nie wylądował żaden samolot, irlandzki przewoźnik spod Warszawy wyruszył zgodnie z planem. Po kilku próbach lądowania – podobnie jak jego poprzednicy – został jednak przekierowany do Aten.
– Na miejscu było wielu Polaków w podobnej sytuacji. Każdemu zaproponowano coś innego. Podobno osoby z biura podróży Grecos miały transfer z lotniska do hotelu, a pasażerowie Enter Air dostali vouchery na posiłek. Ja miałem bilet na Ryanair, hotel był zbyt daleko, żeby jechać samodzielnie, więc zostaliśmy na lotnisku – pisze w mediach społecznościowych pani Natalia.
Poniedziałek wciąż nie przyniósł szczęśliwego zakończenia całej sytuacji. Samolot na Zakintos miał odlecieć o 10:40, ale jego start już dwukrotnie był przekładany – najpierw na 12:00, a potem na 14:00.
– Siedzimy w samolocie i czekamy na start. Dla mnie to już 24 godziny w podróży… bez vouchera na jedzenie, picie itp. Zostają nam ceny samolotowe – opisuje pani Natalia.
Jak linie lotnicze pomagały turystom?
Swoimi doświadczeniami z podróży na Zakintos podzielili się również pasażerowie linii Enter Air. Czarterowe połączenie z Poznania – podobnie jak wszystkie inne tego dnia – zostało przekierowane do Aten. Przewoźnik za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych przeprosił za całą sytuację oraz poinformował, że stara się zorganizować dla wszystkich nocleg. Tłumaczenia nie uspokoiły jednak nerwów.
- „Koczujemy na lotnisku w Atenach po 10 godzinach trzymania nas w samolocie…„
- „To jest skandal, żadnej propozycji hotelu nie było”
- „Stoimy na lotnisku i nie mamy zapewnionego noclegu! Jest 00:37 i nadal nic nie wiemy”
– to tylko część komentarzy, jakie pojawiły się pod wpisem Enter Air w mediach społecznościowych.
👉 Lot z Warszawy – po kołowaniu nad Zakintos samolot Ryanaira został przekierowany do Aten. Pasażerowie przez wiele godzin nie mogli opuścić maszyny i dwa razy bezskutecznie próbowali wrócić na wyspę.
👉 Lot z Modlina – pomimo zamknięcia lotniska wyleciał zgodnie z planem, ale także zakończył się przekierowaniem do Aten. Część podróżnych otrzymała pomoc od biur podróży i czarterów, inni zostali sami na lotnisku.
👉 Kolejne opóźnienia – także w poniedziałek starty były wielokrotnie przekładane, a niektórzy pasażerowie podróżowali już ponad 24 godziny, bez jedzenia i picia od przewoźnika.