Zaskakująca i przerażająca atrakcja turystyczna w Czechach. Zwiedzający walą drzwiami i oknami
W niewielkiej wiosce w Czechach niedaleko granicy z Polską znajduje się kościół Św. Jerzego, w którym regularnie modlą się… duchy. I w przeciwieństwie do podobnych zamków, kościołów czy lochów na świecie, tu rzeczywiście można je zobaczyć. Ale oczywiście jest jeden haczyk, który najwyraźniej nie przeszkadza tysiącom odwiedzających.
Stary, XIV-wieczny kościół wypełniony drewnianymi ławkami, a w nich… duchy. Siedzą nieruchomo i z pochylonymi „głowami” wyglądają jakby oddawały się modlitwie. Choć widok przypomina sceny z filmów grozy albo najmroczniejszego koszmaru, w rzeczywistości zjawy z kościoła w wiosce Lukova to instalacja artystyczna.
Zamontowano ją na chwilę, a okazała się być turystycznym hitem. Turyści chcą zrobić sobie tu zdjęcia, sprawdzić możliwości swojej wyobraźni i odwiedzić – przynajmniej w teorii – miejsce spoza utartego szlaku. Tymczasem jeszcze niedawno niszczejący kościół Św. Jerzego, dziś dzięki datkom może odzyskać swój blask. Uzbierano już ponad 23 tys. USD. Na szczęście duchy prawdopodobnie z niego nie znikną.
Jakub Hadravy umieścił w starym kościele 32 figury duchów w 2012 roku. Mają przedstawiać mieszkających kiedyś w tutejszej wiosce Niemców sudeckich. Wykorzystał do tego gips i uformowane płótno. Dodatkowo rzeźby pokrył fosforem, dzięki czemu wiele z nich „świeci w ciemności”.
Kościół można zwiedzać po telefonicznej rezerwacji w sobotnie popołudnia (od 13 do 16) i regularnie zjawia się tu ok. 150 osób. Dodatkowo raz w roku odbywa się tu msza z okazji Dnia Świętego Jerzego. Wtedy pośród duchów zasiada też wielu żywych.