Koniec darmowego odchylania fotela. Chcesz wygody? To zapłać dodatkowo
W ostatnich latach ograniczanie komfortu pasażerów stało się już standardem – nawet w tradycyjnych liniach lotniczych. Coraz mniej wygodne fotele, coraz mniejszy bagaż wliczony w cenę, zmniejszanie oferty gastronomicznej na pokładzie, to już codzienność w branży lotniczej. Teraz jesteśmy świadkami kolejnego kroku.
Costa del Sol od 2920 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Marrakesz od 2623 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Majorka od 2559 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Chcesz odchylić fotel? Dopłać do lepszego miejsca
Linia lotnicza WestJet właśnie ogłosiła spore zmiany w swoich samolotach – standardowe miejsca w klasie ekonomicznej nie będą już miały regulowanego oparcia. Zmiana związana jest z modernizacją samolotów Boeing 737-8 MAX, które kanadyjska linia niedawno odświeżyła. Teraz wszystkie siedzenia mają ustawiony stały kąt oparcia i nie pozwalają na żadną regulację.
Jeżeli pasażer chce mieć możliwość odchylania fotela, będzie musiał dokupić miejsce w klasie ekonomicznej premium, gdzie fotele – tak jak dotychczas będą miały możliwość regulacji oparcia.
– Kabina została starannie zaprojektowana, aby zapewnić przyjazną obsługę WestJet niezależnie od budżetu – komentuje Samantha Taylor, wiceprezes wykonawczy i dyrektor ds. doświadczeń klienta WestJet. – Odzwierciedla to nasze zaangażowanie w podnoszenie poziomu każdego aspektu podróży i zaspokajanie zapotrzebowania gości na szerszy wachlarz produktów – dodaje.
Choć decyzja wywołała spore kontrowersje, to linia sporo na niej zyska. Przede wszystkim pasażerowie, którzy cenią sobie komfort – dopłacą do droższych miejsc, a po drugie siedzenia bez regulacji to… więcej miejsca w samolocie. Dzięki nowym fotelom WestJet będzie mógł zmieścić jeszcze jeden rząd miejsc w kabinie – co ma obniżyć koszt przypadający na jedno miejsce. Nie mylić jednak z ceną biletu.
Nie zabrakło krytyki i obaw ze strony pasażerów i ekspertów
Jak można było się spodziewać, decyzja linii nie spodobała się pasażerom. Większość opinii skupia się na tym, że to kolejny krok w stronę „opłat za to, co wcześniej było standardem”.
– To po prostu próba wyłudzenia pieniędzy przez WestJet. Te działania mają na celu maksymalizację przychodów linii lotniczych – skomentował John Gradek, wykładowca sieci dostaw i zarządzania lotnictwem na Uniwersytecie McGilla, cytowany przez Globalnews.ca.
WestJet argumentuje jednak, że taka decyzja ma też zalety dla pasażerów. Zdaniem linii brak możliwości odchylenia fotela gwarantuje zachowanie sprawiedliwego podziału przestrzeni. Nie ma ryzyka, że ktoś przed nami odchyli fotel zabierając nasze miejsce na nogi.
– Nowoczesna kabina zapewni jasną, przestronną przestrzeń, dzięki ulepszonemu designowi, w tym nowym fotelom, regulowanym zagłówkom oraz ulepszonym poduszkom i oparciom z funkcją stałego odchylenia w klasie ekonomicznej, co pomaga zachować przestrzeń osobistą – poinformował WestJet w swoim oficjalnym komunikacie.
Dodatkowo chwali się, że większa elastyczność oferty (wybór między mniej wygodną i bardziej wygodną, a co za tym tańszą i droższą opcją) to szansa na oszczędności dla mniej wymagających pasażerów.
Nie ma jednak wątpliwości, że zmiana w WestJet wpisuje się w szerszy trend w branży lotniczej. Niemal powszechne stało się odawanie opłat do usług, które dawniej były wliczone w cenę biletu: bagaż, wybór miejsca, posiłki… a teraz także odchylenie fotela.
- WestJet wprowadza zmiany – w nowych samolotach Boeing 737-8 MAX fotele w klasie ekonomicznej będą miały stały kąt oparcia i nie będzie można ich odchylać bez dopłaty.
- Chcesz wygody? Zapłać więcej – możliwość regulacji fotela dostępna będzie tylko w droższej klasie ekonomicznej premium.
- Cel: większe zyski i więcej miejsc – stałe fotele pozwolą dodać dodatkowy rząd siedzeń, co obniży koszt jednego miejsca (choć niekoniecznie cenę biletu).
- Krytyka pasażerów i ekspertów – decyzję uznano za kolejny przykład „płatnego standardu”, czyli pobierania opłat za usługi, które kiedyś były w cenie biletu.
- Argumenty linii – WestJet twierdzi, że brak regulacji oznacza sprawiedliwszy podział przestrzeni i więcej opcji cenowych: tańsze miejsca dla mniej wymagających i droższe – dla szukających komfortu.