Kolejny region Hiszpanii wprowadza podatek turystyczny. Kiedyś nie było tu tłumów, teraz jest inaczej
W ostatnich latach północ Hiszpanii, w tym właśnie Asturia, stała się ulubionym celem podróży dla osób szukających schronienia przed coraz bardziej nieznośnymi upałami na południu kraju. W 2023 roku region ten odwiedziło rekordowe 2,7 miliona turystów. To nie jest mała liczba, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że Asturia liczy zaledwie milion mieszkańców! Zresztą, w samej Hiszpanii wzrasta liczba turystów krajowych, którzy – zamiast gorących plaż w Maladze czy na Balearach – wybierają chłodniejszy klimat północy.
Słoneczny Brzeg od 2885 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Djerba od 2419 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Side od 2144 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Asturia, położona między Galicją a Kantabrią, oferuje swoim gościom coś, czego nie znajdą na południu – chłodniejszy klimat, górskie krajobrazy, malownicze wioski rybackie i wciąż dużo mniej turystycznego zgiełku. Ale rosnąca popularność tego regionu przynosi również wyzwania. Wzrost liczby turystów wpływa na ceny nieruchomości, czynsze i jakość życia mieszkańców. Nic dziwnego, że lokalne władze postanowiły wprowadzić dodatkową opłatę, która ma pomóc w utrzymaniu infrastruktury i usług publicznych.
Czy powinniśmy szykować się na potężne opłaty?
Na początku września 2024 roku rząd Asturii ogłosił, że planuje wprowadzić podatek turystyczny. Ten podatek nie będzie jednak obowiązkowy we wszystkich miejscowościach regionu, co oznacza, że każda gmina może sama zdecydować, czy chce go wprowadzić. Już teraz popularne miejscowości, takie jak Cudillero, Cangas de Onís czy Valdés, wyraziły zainteresowanie tym rozwiązaniem, podczas gdy większe miasta, takie jak Oviedo i Gijón, są przeciwne.
Czy podatek turystyczny to powód do obaw dla odwiedzających? Niekoniecznie. Niejednokrotnie wspominaliśmy na naszych łamach, że tego rodzaju opłaty w Hiszpanii funkcjonują już w Katalonii i na Balearach, a kwoty wahają się od 0,60€ (ok. 2,50 zł) do 6,25€ (ok. 27 zł) za noc w zależności od lokalizacji i rodzaju zakwaterowania. Choć suma ta nie jest wysoka, to sama idea wprowadzenia podatku spotyka się z mieszanymi reakcjami zarówno turystów, jak i lokalnych przedsiębiorców.
Jeden z turystów z Madrytu powiedział w rozmowie z lokalną gazetą La Nueva España: „Nie uważam, że to konieczne w takim miejscu jak Asturia; to nie Wenecja, Barcelona czy Madryt”.
Kolejny, pochodzący z Andaluzji, dodał: „Turyści już płacą za dużo, a do tego dochodzą inne podatki państwowe”.
A co dalej z Asturią?
To wciąż region, który kusi swoją dzikością i nieodkrytą naturą. Czy podatek turystyczny zmieni to w znaczący sposób? Czas pokaże. Jak podkreśla minister finansów regionu, Guillermo Peláez, wprowadzenie podatku może pomóc w lepszym zarządzaniu turystyką i równomiernym rozkładaniu jej na poszczególne gminy. Władze regionu podkreślają, że celem jest przede wszystkim utrzymanie równowagi i ochrona tego, co w Asturii najcenniejsze – dzikiej natury, lokalnych tradycji i wyjątkowej atmosfery.
Bo Asturia, choć coraz bardziej popularna, chce zadbać o swoją przyszłość i jakość życia swoich mieszkańców. Czy podatek turystyczny zniechęci odwiedzających? Prawdopodobnie nie, bo to wciąż miejsce pełne magii, a dodatkowe kilka euro to cena, którą wielu chętnie zapłaci za chwilę spokoju w tej „zielonej perełce” Hiszpanii.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?