Kolejne szalone patenty Airbusa: samolot z odłączaną kabiną pasażerską
Pomysł jest banalnie prosty: gdy pasażerowie znajdują się na lotnisku, wchodzą do kabiny prosto z lotniskowego terminalu, a gdy wszyscy już znajdują się na swoich miejscach, kabina jest z powrotem doczepiana do reszty samolotu. Procedura byłaby powtarzana po lądowaniu i wysiadaniu z samolotu.
Gra jest warta świeczki – z wyliczeń Boeinga skrócenie czasu odprawy i przygotowania maszyny do lotu o 10 minut oznacza, że jego poziom zużycia jest mniejszy średnio o 8,1 proc. Dla branży lotniczej to dużo – z najnowszych wyliczeń IATA wynika, że przeciętna linia lotnicza zarabia średnio 8,27 dol. na jednym pasażerze. A to i tak dużo głównie z powodu niskich cen paliw.
Pomysł wydaje się dobry, ale ogromne koszty stworzenia nowego samolotu wskazują na to, że projekt przenośnej kabiny raczej nie zostanie zrealizowany w ciągu najbliższych kilkunastu lat. Problemem może być też infrastruktura lotniskowa – koszty przebudowy terminali na całym świecie mogą być ogromne, a to może z kolei sprawić, że pomysł Airbusa się nie przyjmie.
Dla firmy nie będzie to dramat. – W ciągu roku składamy do urzędu kilkaset patentów, z których potem realizujemy tylko kilka. Chodzi głównie o zabezpieczenie naszych pomysłów – mówi Robert Gage z biura prasowego Airbusa. Niektóre z tych patentów wydają się jeszcze bardziej absurdalne.
Kokpit bez okien, rowerowe siedzenia…
W zeszłym roku Airbus opaentował nowe rozwiązanie dla kabiny pilotów, która zostałaby przesunięta z przodu samolotu. Dokąd? Pod kabiną pasażerską albo z tyłu samolotu. Dzięki temu rozwiązaniu dziób byłby dłuższy i bardziej aerodynamiczny, co przeniosłoby się na lepsze osiągi samolotu. A co z pilotem? Zamiast okien korzystałby on z cyfrowych monitorów znajdujących się na kokpicie. Kilka miesięcy temu głośno było też o innych pomysłach Airbusa opatrzonych patentem: francuski producent samolotów wymyślił m.in. piętrowe siedzenia, a także specjalne rowerowe foteliki, w których pasażerowie podróżowaliby w pozycji półstojącej. Oczywiście, wszystko w celu upchnięcia do samolotu większej liczby miejsc. Airbus uspokajał też, że te średnio wygodne miejsca byłyby montowane tylko w samolotach obsługujących najkrótsze trasy.

