Płatny wybór miejsc i ekstra opłaty w biznesie! Kolejne linie z luksusowymi taryfami „dla biednych”
Po liniach Emirates, które zaczęły sprzedawać bilety w klasie biznes w wersji podstawowej, szykują się do tego kolejni przewoźnicy. Ale czy to ma sens? Jeden z pomysłów zakłada na przykład opłatę za wybór miejsca w samolocie!
Miesiąc temu pisaliśmy na łamach Fly4free.pl o nowej taryfie Special w klasie biznes, którą wprowadziły linie Emirates. To bardzo duża innowacja na rynku, bo to pierwsza “podstawowa” klasa biznes – bilety są tu znacznie tańsze niż w klasycznym biznesie, ale też pasażer decydujący się na tę taryfę rezygnuje z kilku rzeczy. Nie mamy więc np. dostępu do saloniku lotniskowego, szofer nie dowiezie nas spod domu na lotnisko, mamy też ograniczoną możliwość wyboru miejsca.
Ten z pozoru dość ryzykowny pomysł podłapały inne linie lotnicze, które widzą w tym możliwość dodatkowego zarobku. Jako pierwsza z takim pomysłem wyskoczyła Lufthansa.
Opłata za wybór miejsca
Niemiecki przewoźnik zapowiedział już, że w nowych Boeingach 777-9, które Lufthansa ma otrzymać w 2020 roku, pasażerowie klasy biznes będą musieli dodatkowo płacić za możliwość… wyboru miejsca. Niemiecka linia unika przy tym jak ognia mówienia o “dodatkowych opłatach” – dyrektor handlowy Lufthansy Harry Hohmeister mówi raczej, że będzie to podniesienie poziomu usług dla chętnych. W przypadku klasy biznes wygląda na to, że dodatkowo płatne będą tzw. trony, czyli miejsca w środkowym rzędzie (na zdjęciu), gdzie pasażerowie będą mieli wygodniejszy fotel, większe łóżko (do 220 cm długości), więcej przestrzeni do pracy, a przede wszystkim – większą prywatność, czyli brak sąsiadów po bokach.
Tańsza klasa biznes u Ukraińców
Kilka dni temu zmiany w taryfach ogłosiła też linia Ukraine International Airlines. Z punktu widzenia pasażerów biznesowych najciekawsze jest wprowadzenie “ekonomicznej” klasy Business Saver. W jej ramach pasażerowie mają do dyspozycji prawie wszystkie świadczenia z klasy biznes – dostęp do saloniku, pierwszeństwo wejścia na pokład, większy limit bagażu, nie mamy jednak możliwości… zwrotu biletu ani bezpłatnej zmiany rezerwacji. Kto chciałby zmienić datę wylotu, musi uiścić dodatkową opłatę w wysokości 75 USD.
Z kolei na pomysł ograniczenia posiłków w klasie biznes wpadła linia Fiji Airways. Przewoźnik argumentuje to w ten sposób, że… sami pasażerowie nie chcą jeść.
Głodny? Najedz się w saloniku
Przewoźnik wprowadził dla klasy biznes na swoich dalekich trasach usługę “Dine on the Ground”, w której serwuje pasażerom pełne posiłki…. zanim wsiądą do samolotu, w lotniskowym saloniku. Z kolei na pokładzie pasażerowie z najdroższymi biletami mają wybór w postaci lżejszych przekąsek jak owoce, tapas czy sałatki.
Przewoźnik tłumaczy, że to nie oszczędności (choć de facto do tego to się sprowadza), ale… dostosowanie się do potrzeb pasażerów. Z danych linii wynika, że 31 procent pasażerów nie je swoich posiłków podczas lotów, bo wolą zapaść w drzemkę, a inni – nie dojadają swoich posiłków. W efekcie 38 procent jedzenia, które Fiji Airways przygotowuje dla swoich pasażerów, linia musi wyrzucać.
Jak podobają Wam się takie ograniczenia w klasie biznes?