Godzina czekania po selfie! Kiedyś pusta, rajska plaża, dziś jest hitem Instagrama
Uważana za jedną z najpiękniejszych na świecie, indonezyjska plaża Kelingking dosłownie zapiera dech w piersiach. Jednak jasny piasek, turkusowa woda i otoczenie obrośniętych skał stały się tak popularne, że jeśli chcecie zrobić zdjęcie z widokiem na plażę, musicie… ustawić się w długiej kolejce.
Niezwykła plaża znajduje się na wyspie Nusa Penida, która do tej pory była świetną alternatywą do zatłoczonej Bali. Z miesiąca na miesiąc zyskuje jednak coraz większą popularność i przyciąga kolejne osoby spragnione spokoju, odpoczynku i obłędnych widoków. A niemal każda z nich chce zobaczyć dwa najbardziej kultowe miejsca – Pasih Ugg i wspomnianą Kelingking.
Co ciekawe, od samego wejścia na plażę, dużo ważniejsze jest zobaczenie jej z punktu widokowego. I to właśnie tu trzeba coraz częściej stanąć w kolejce do zdjęcia. A chętnych nie brakuje. Już o 9 rano zaczynają się zjeżdżać autobusy turystyczne, a poza nimi gromadzi się też niemały tłum indywidualnych turystów. Z każdą godziną robi się coraz bardziej tłoczno, a niektórzy potrafią naprawdę długo kombinować idealne ujęcie, dzięki czemu dodatkowo blokują kolejkę innych spragnionych wymarzonego zdjęcia. W „godzinach szczytu” potrafi się uformować kolejka, w której trzeba czekać nawet godzinę (!), a niektórzy ze smutkiem przyznają, że nie mieli na tyle cierpliwości i po prostu rezygnowali, zanim doszli do słynnej skalnej krawędzi.
Skąd taka popularność tego miejsca? Jak bywa w przypadku wielu podobnych atrakcji – punkt rozsławiły przede wszystkim media społecznościowe. I choć sama plaża jest niewielka, to w odpowiednim otoczeniu sprawia wrażenie bajkowej. Trudno nie zachwycić się tym miejscem, gdzie natura idealnie połączyła drobny piasek z niebiesko-zieloną taflą wody i falami rozbryzgującymi się na biało o szaro-zielone skaliste klify. Nie ma chyba bardziej pocztówkowego widoku. W dodatku, w przeciwieństwie do jej europejskiego odpowiednika – plaży Nawajo na Zakynthos, Kelingking właściwie nigdy nie jest zatłoczona. Zejście jest bowiem dość wąskie i strome, więc niewielu śmiałków decyduje się spróbować swoich sił. Tym bardziej, że później trzeba jeszcze wspiąć się z powrotem tą samą drogą.
Na szczęście, jeśli nie lubicie przepychać się w tłumie, macie dwa rozwiązania. Albo zjawić się w okolicy bardzo wcześnie rano, albo odwiedzić inne równie piękne zakątki wyspy, które jeszcze nie zdobyły aż tak wielkiej popularności jak Kelingking – np. Pasih Andus lub Mata Air Guyangan.