Bilet w „promo” za 1200 zł, dzień później bez promocji – 700 zł taniej. Ryanair dał czadu, a i tak nie był najgorszy [KAPISZONY 2025]
Dzisiaj bez zbędnych wstępów. Wczoraj przedstawiliśmy Wam Petardy, czyli najlepsze wydarzenia roku, dzisiaj czas na Kapiszony, czyli największe wpadki i najbardziej negatywne historie. Gotowi? Zapraszamy.
- 1. Bagażowe łapanki Ryanaira i masowe karanie pasażerów
- 2. Nowe opłaty, czyli podróżowanie stało się droższe
- 3. Samolot Wizz Aira, który miał być rewolucją, stał się magazynem na części zamienne
- 4. Ryanair Prime, czyli jak zrobić najgorszy program lojalnościowy na rynku
- 5. „To nie jest nasz samolot”, czyli kto wypadł z pasa na lotnisku w Krakowie?
- 6. Kraków bez przełomu w sprawie nowego pasa startowego i wciąż z problemami z mgłą
- 7 Falstart RegioJeta
1. Bagażowe łapanki Ryanaira i masowe karanie pasażerów
Z punktu widzenia pasażerów tanich linii lotniczych największą bolączką mijającego roku były zmasowane kontrole wymiarów bagażu podręcznego realizowane przez Ryanaira, a częściowo także Wizz Aira. Irlandzka linia postawiła sobie za cel wyedukowanie swoich pasażerów i oduczenie ich zabierania ze sobą w podróż większych bagaży niż dozwolony w ich taryfie limit. A że nic nie działa lepiej niż kara finansowa (o czym boleśnie przekonały się tysiące pasażerów), irlandzka linia dopięła swego. Obecnie skala kontroli bagażu jest już mniejsza, co nie znaczy, że one nie powrócą – kilka miesięcy temu Ryanair przyznał, że podniósł premie motywacyjne dla swoich pracowników za łapanie pasażerów na gorącym uczynku. Czy to oznacza, że znów będziemy drżeć o nasze plecaki i kabinówki? Czas pokaże.
Pafos od 2611 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Riwiera Czarnogórska od 2999 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Pafos od 2487 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
2. Nowe opłaty, czyli podróżowanie stało się droższe
Mijający rok upłynął pod znakiem nowych opłat i podatków, które muszą płacić podróżnicy chcący cieszyć się swoją pasją. Dwa najbardziej wyraziste przykłady to wprowadzenie opłaty ETA (elektronicznej autoryzacji podróży) za wjazd do Wielkiej Brytanii (wynosi 16 funtów) i absolutnie drakońskie opłaty za wstęp do najważniejszych parków narodowych w USA, które od 1 stycznia wprowadza administracja prezydenta USA Donalda Trumpa. Takich przykładów jest jednak więcej, a wszelkiego rodzaju turystyczne opłaty mocno uderzają w nasz portfel. I będą uderzać coraz mocniej.
3. Samolot Wizz Aira, który miał być rewolucją, stał się magazynem na części zamienne
Wizz Air to linia, która nie przestaje nas zadziwiać. Wczoraj pochwaliliśmy ich za dużą ekspansję w Polsce, ale w mijającym roku mieli mnóstwo problemów i zawirowań. Ich największą wpadką było chyba zamieszanie związane z Airbusem A321XLR – samolotem, który miał zrewolucjonizować latanie i pozwolić przewoźnikowi na uruchomienie długich, nawet 8-godzinnych lotów.
Gdy w maju byłem w Hamburgu na odbiorze pierwszego XLR-a, przedstawiciele Wizz Aira snuli wizje uruchomienia dalekich lotów z Europy do Azji i uczynienia z Abu Zabi swoistego hubu przesiadkowego, z którego za grosze moglibyśmy podróżować do Indii. Już kilka miesięcy później wszystko się posypało. Najpierw Wizz Air zdecydował się na zamknięcie swojej linii Wizz Air Abu Dhabi. Powodów było kilka. Szef Wizz Aira tłumaczył, że wrażliwe silniki nowoczesnych samolotów źle reagują na suchy emiracki klimat, do tego linii nie udało się dogadać w sprawie ekspansji z władzami Abu Zabi, a na dodatek Indie też nie wyraziły zainteresowania zwiększeniem obecności „landrynki”. Efekt? Przewoźnik ostatecznie zredukował zamówienie na A321XLR z 47 do 6 samolotów. Z tej liczby 2 z nich są obecnie uziemione w Bydgoszczy, gdzie służą jako… magazyn części zamiennych do innych samolotów przewoźnika. Trudno o bardziej spektakularną wpadkę tego roku. Choć można próbować, a dobrym przykładem jest nowa usługa Ryanaira, która nie utrzymała się na rynku nawet roku.
4. Ryanair Prime, czyli jak zrobić najgorszy program lojalnościowy na rynku
Na papierze wyglądało to dobrze, ale gdy wgryziemy się głębiej w temat, to nie ulega wątpliwości, że to nie miało prawa się udać. Sceptyczny wobec uruchomienia Ryanair Prime był sam Michael O’Leary, ale irlandzcy spece od marketingu przekonali go, że programy lojalnościowe to przyszłość. Ryanair uruchomił więc wiosną swój własny i już pod koniec listopada zamknął go z hukiem. Ale czy mogło być inaczej? Przypomnijmy główne założenia programu: za roczny abonament w kwocie 339 zł dostajemy możliwość wyboru miejsca w samolocie, ubezpieczenie podróżne i dostęp do ekskluzywnych wyprzedaży z niższymi cenami biletów, dostępnych tylko dla abonentów. Ryanair chwalił się, że w efekcie abonenci są w stanie zaoszczędzić nawet kilkaset złotych miesięcznie. Jak było w praktyce?
Cóż, testowaliśmy Prime podczas pierwszej „ekskluzywnej wyprzedaży”. Oferta roiła się od takich kwiatków jak „promocyjny” lot z Wrocławia do Zadaru za 1270 zł w obie strony (oczywiście tylko z bagażem podręcznym). Fakt, ta cena jest obniżona dla abonentów Prime o 250 zł, ale i tak robi mocarne wrażenie. Tym większe, że wybierając loty na tej samej trasie dzień później mogliśmy polecieć za… niecałe 500 zł. Już bez żadnej promocji, w absolutnie regularnej cenie.
Podobno w kolejnych miesiącach oferty były już lepsze. Nie wiemy, bo nie sprawdzaliśmy. Ostatecznie Prime nie podbił serc pasażerów i pod koniec listopada Ryanair oficjalnie zamknął program. Zostanie on zapamiętany jako absolutnie najgorsza lojalnościówka, którą wypuściła linia lotnicza. Ale z drugiej strony – czy Ryanair potrzebuje takich programów?
5. „To nie jest nasz samolot”, czyli kto wypadł z pasa na lotnisku w Krakowie?
Może nie jest to największa wpadka linii lotniczej w mijającym roku, ale na pewno taka, która najbardziej nas rozbawiła. Wróćmy więc pokrótce do wydarzeń z września, gdy podczas lądowania na lotnisku w Krakowie z pasa startowego wypadł samolot Enter Air. No właśnie, ale czy na pewno? W całym zamieszaniu, które doprowadziło do zamknięcia lotniska na kilkanaście godzin, najmocniej wybił się krótki komunikat linii Enter Air na temat całego zdarzenia. Komunikat, w którym na pierwszym plan postanowiono wybić, że ten biało-niebieski samolot z wielkim napisem Enter Air na kadłubie to nie jest samolot Enter Air, tylko maszyna linii AirExplore, wykonująca lot dla linii Enter Air. Delikatny brak wyczucia sprawia, że tę historię stawiamy wysoko w naszym rankingu największych lotniczych wpadek. A skoro już jesteśmy przy Krakowie.
6. Kraków bez przełomu w sprawie nowego pasa startowego i wciąż z problemami z mgłą
Statystyki pasażerskie krakowskiego lotniska wciąż rosną jak na drożdżach, ale w kluczowych sprawach port w Balicach dalej leży i kwiczy. Największym problemem jest to, że wciąż nie udało się zdobyć decyzji środowiskowej dającej zielone światło do budowy nowej drogi startowej. Obecny pas jest już w na tyle złej kondycji, że w tym roku zarząd krakowskiego lotniska zaczął głośno mówić o konieczności opracowania planu awaryjnego, czyli generalnego remontu, który będzie oznaczał zamknięcie lotniska na przynajmniej 3 miesiące. Z problemami z pasem wiążą się też inne problemy lotniska, na przykład wciąż powracający temat gęstych mgieł, które co roku na przełomie jesieni i zimy paraliżują krakowskie lotnisko. Kłopot ten rozwiązałoby zainstalowanie systemu ILS wyższej kategorii, dzięki któremu samoloty mogłyby lądować w Krakowie nawet w warunkach gęstej mgły. Nie można jednak tego zrobić, bo pas jest w tak złym stanie, że nie da się tam zainstalować dodatkowych lamp. I w ten sposób koło się zamyka.
7 Falstart RegioJeta
Gdyby Święty Mikołaj rozdawał prezenty firmom transportowym, to RegioJet znalazłby pod swoją choinkę efektowny podarek i sporych rozmiarów rózgę. Bo choć wejście konkurencji na polskie tory oceniamy ze wszech miar pozytywnie, to jednak anulowanie kilkuset kursów na samym początku swojej działalności i inne zawirowania wiązane ze startem działalności w Polsce (brak anonsowanej wcześniej trasy do Poznania, późny start sprzedaży biletów), trzeba rozpatrywać w kategorii wizerunkowej porażki. Oby ostatniej, bo jednak rywalizacja z PKP Intercity może wszystkim wyjść zdecydowanie na dobre.
Honorowe miejsce w zestawieniu zajmuje lotnisko w Radomiu, gdzie… niestety, nie dzieje się nic nowego.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?