Relokacja aut i kamperów. Sposób na darmowe podróżowanie, o którym wciąż mało kto wie
Relokacja to nic innego jak przemieszczanie pojazdów pomiędzy oddziałami danej wypożyczalni. To standardowa praktyka, stosowana w momentach zwiększonego zapotrzebowania na samochody – np. na początku sezonu wakacyjnego albo przed dużymi wydarzeniami sportowymi czy kulturalnymi.
Zdarza się też, że ktoś wypożycza samochód w jednej lokalizacji, ale zwraca go w zupełnie innej. Jak pojazd wraca „do domu”? Zazwyczaj transportuje go pracownik wypożyczalni – tyle, że za wyjazd poza standardowy rejon należy mu się dodatek, a podróż w jedną stronę „na pusto” też sporo kosztuje.
Costa Brava od 1800 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Kreta Wschodnia od 2809 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Riwiera Olimpijska od 2509 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Zamiast ponosić dodatkowe koszty, wypożyczalnie oddają sprawę w ręce… podróżnych. W internecie powstało mnóstwo platform, na których firmy wystawiają samochody i kampery do relokacji. Ty dostajesz auto niemal za darmo – często za 1 euro, dolara czy złotówkę – a wypożyczalnia nie płaci za nic poza paliwem, które i tak musiałaby zużyć. Dla jednej strony to oszczędność, dla drugiej – okazja na tani roadtrip. Układ idealny.
Gdzie szukać ofert relokacji samochodów?
Wszystko zaczyna się od znalezienia odpowiedniej oferty na specjalnych portalach, które pośredniczą między wypożyczalniami a podróżnymi. Najpopularniejsze z nich to:
- Transfercar,
- Imoova,
- Movacar.
Każda oferta relokacji ma bardzo konkretne i sztywne ramy. Podana jest data odbioru i zwrotu auta oraz maksymalny limit kilometrów – tak, żeby nikt nie próbował jechać z Madrytu do Barcelony przez Warszawę. W cenie – oprócz samochodu – otrzymujemy zazwyczaj także paliwo niezbędne do pokonania trasy oraz podstawowe ubezpieczenie.
Sam proces wynajmu wygląda dokładnie tak, jak przy standardowym wypożyczeniu: sprawdzenie dokumentów, wpłata kaucji, ocena stanu technicznego pojazdu i podpisanie umowy. Jedyna różnica to koszt wynajmu – zamiast kilku tysięcy złotych możemy bowiem zapłacić symboliczną złotówkę.
Ile kosztuje relokacja auta? Sprawdzamy na przykładzie!
Idea relokacji najbardziej rozpowszechniła się w Australii, Nowej Zelandii i Stanach Zjednoczonych. Na portalach znajdziemy dziesiątki tras – np. z Bostonu do Nowego Jorku, z Los Angeles do Dallas czy z Perth do Sydney.
W Europie też nie brakuje jednak ciekawych opcji. Za symboliczne 2 dolary można przejechać kamperem z Porto do Faro, a za około 10 zł podróżować z Sewilli do Barcelony. W chwili pisania tego tekstu dostępne były też trasy z Rovaniemi do Helsinek i z Oslo do Tromsø.
Spójrzmy na konkretny przykład. Będąc w Sydney, mamy do wyboru aż 14 kierunków relokacji. Wybieramy najdłuższą trasę – do Perth. Nasz pojazd to ośmioosobowy van – Toyota Hiace Commuter. Oferta obowiązuje od 24 lipca, a na przetransportowanie auta na zachodnie wybrzeże Australii mamy 11 dni. Dystans do pokonania to niecałe 4000 km – całkiem realna misja.
Ile za to zapłacimy? Cena za każdy dzień w trasie to 5 dolarów australijskich – czyli 130 zł, jeśli podróż faktycznie zajmie nam 11 dni. Do tego dochodzi jeszcze opłata rezerwacyjna w wysokości 120 zł oraz zwrotna kaucja 200 dolarów australijskich – pobierana na wypadek, gdybyśmy zarezerwowali auto, a potem z niego zrezygnowali. Cały koszt to więc 250 zł, co przy maksymalnej liczbie pasażerów daje 30 zł za osobę.
Relokacja samochodów w Polsce
Choć relokacje kojarzą się głównie z Australią, Nową Zelandią czy Stanami Zjednoczonymi, ten system działa także w Polsce. Przykładem jest portal Relocer.com, na którym można znaleźć oferty przewozów między polskimi miastami.
Tu relokacje są jeszcze bardziej opłacalne. Za przejazdy z Poznania do Olsztyna czy z Lubina do Wrocławia, które aktualnie znajdują się w ofercie, nie zapłacimy bowiem ani grosza! Sam kiedyś skorzystałem z tej opcji, jadąc ze Szczecina do Gdańska – za całą trasę zapłaciłem symboliczną złotówkę.
Podsumowując: relokacja samochodów i kamperów to świetna opcja dla osób, które chcą tanio i sprawnie przedostać się z punktu A do punktu B – bez wydawania fortuny. To rozwiązanie nie daje pełnej swobody: musimy trzymać się wyznaczonej trasy i terminów, nie możemy zboczyć z kursu ani pozwolić sobie na kilkudniowy postój.
Jeśli jednak dostosujemy się do sztywnych ram, możemy w ten sposób zwiedzić świat naprawdę budżetowo.
👉 Oferty pojawiają się najczęściej w Australii, Nowej Zelandii i USA, ale są też w Europie; przykłady cen: 2 dolary za trasę kamperem Porto–Faro lub ok. 10 zł za przejazd Sewilla–Barcelona.
👉 Przykład Australia: Sydney–Perth (Toyota Hiace, ok. 4000 km) od 24 lipca, 11 dni; koszt 5 AUD/dzień (ok. 130 zł za całość) + 120 zł opłaty rezerwacyjnej + zwrotna kaucja 200 AUD, razem ok. 250 zł (ok. 30 zł/os. przy 8 osobach).
👉 W Polsce działa m.in. Relocer.com; część relokacji jest darmowa (np. Poznań–Olsztyn, Lubin–Wrocław), a bywają też symboliczne stawki typu 1 zł (np. Szczecin–Gdańsk).
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?