30.03.2017

Jestem rozczarowany. Czy to znaczy, że jestem beznadziejny?

Dawno żaden tekst na naszych łamach nie wywołał takiej dyskusji, jak artykuł Mariusza Piotrowskiego pod tytułem "„Porażka na całej linii!” Redaktorzy Fly4free.pl zdradzają miejsca i atrakcje turystyczne, które najbardziej ich rozczarowały". Przyznam, że wasza reakcja kompletnie mnie zaskoczyła.

Reakcja ta przez pracowników mediów zostałaby nazwana „negatywnym sentymentem”, mówiąc po ludzku – po wielu tablicach na Facebooku i w komentarzach pod tekstem polał się hejt.

Redaktorzy Fly4free pochwalili się, że gdzieś polecieli i mogli ponarzekać jak typowi Polacy – stwierdził Dariusz.

Co za arogancja w ocenie Kyoto! Oczekiwaliście może, iż to miasto będzie tylko dla Was i że wszyscy wysiądą z autobusu aby zrobić Wam miejsce? – dorzucił Tomasz.

Mogę jedynie mieć o nim jak najgorsze zdanie… – pisze Beata odnośnie mojego rozczarowania zastanym obrazem Bali.

Jakby nie wiedzieli dokąd jadą… – stwierdziła Ines.

A to tylko najdelikatniejsze z wypowiedzi.

Kompletnie mnie ta reakcja zaskoczyła. Czy aby Wy, drodzy czytelnicy, nigdy nie rozczarowaliście się tym, co zobaczyliście w miejscu, o którym mieliście przed przyjazdem pozytywne wyobrażenia? Czy zawsze przed wyjazdem przeglądacie wszystkie dostępne zdjęcia i filmy z kierunku, do którego się wybieracie?

Jeśli tak, to albo psujecie sobie przyjemność odkrywania, bo wszystko już o danym miejscu wiecie przed podróżą, albo nie dajecie sobie szansy na szczerą reakcję na otoczenie. Bo w to, że zawsze jest super – nie uwierzę, zbyt wiele podróży jest za mną.

Co to za przyjemność powiecie, skoro jesteś rozczarowany? Owszem, to są te bardzo sporadyczne sytuacje, gdy zbudowałem zbyt duże oczekiwania względem tego, co zastałem na miejscu. Dlatego podróżowanie to nie moja pasja, ale styl życia. Bo 99% sytuacji i odwiedzonych miejsc mnie nie rozczarowało. Nauczyłem się też, że podróż to nie dotarcie do jakiegoś celu, ale cały proces. Od założenia plecaka po powrót do domu. I nauczyłem się cieszyć każdym jej aspektem, i pakowaniem plecaka, i czasem trwania, i powrotem do domu.

Fly4free.pl czyta dziś tak wiele osób, że są wśród nas i ci, którzy mają za sobą dopiero pierwszy lot, jak i ci, którzy zwiedzili już cały świat. Są ci, co widzieli setki plaż i ci, którzy tylko wybrzeże Bałtyku. Są tacy, którzy byli w wielu metropoliach i tacy, dla których największym widzianym miastem jest Warszawa. I każdy ma inne oczekiwania, inaczej odbiera świat. Tak samo jest w naszej redakcji, gdzie są osoby o różnej skali doświadczeń podróżniczych i sposobu postrzegania świata. Hubertowi Choroszewskiemu nie przypadła do gustu na przykład Japonia, a ja ją mogę odwiedzić po raz trzeci, czwarty, a pewnie i zamieszkać na dłużej.

Wyjaśniam zatem. Naszym celem nie było stworzenie subiektywnej listy pod tytułem: te miejsca omijaj szerokim łukiem, a pokazanie, że miejsce podróży może rozczarować. I że jest to koszt wkalkulowany w odkrywanie. I piszą to ludzie, dla których podróż jest pracą lub sposobem na życie. Nie może rozczarować jednak sama podróż, jeśli cieszycie się jej każdym aspektem – a nie tylko celem.

Lubisz nasze okazje?
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
Dodaj jako źródło w Google
Sprawdź inne superokazje 🔥
Przygoda! 🤩🛳️ Loty do Miami + 10-dniowy rejs przez Karaiby (Bahamy, Curacao, Aruba) za 4702 PLN 🌴🌊
Miami + rejs przez Karaiby z Warszawy 4702 PLN

Przygoda! 🤩🛳️ Loty do Miami + 10-dniowy rejs przez Karaiby (Bahamy, Curacao, Aruba) za 4702 PLN 🌴🌊

Europejski Tydzień Mobilności w PKP 🚆🚶 35% zniżki na bilety i przewóz rowerów za 1 PLN! 🚲🚂
1 PLN

Europejski Tydzień Mobilności w PKP 🚆🚶 35% zniżki na bilety i przewóz rowerów za 1 PLN! 🚲🚂

Wczasy w Turcji 🌊☀️ Tydzień z all inclusive w 4* hotelu za 1863 PLN
Turcja z Warszawy 1863 PLN

Wczasy w Turcji 🌊☀️ Tydzień z all inclusive w 4* hotelu za 1863 PLN

Zjeżdżalnie, baseny i all inclusive 🌊🎢 Tydzień w 5* hotelu w Szarm el-Szejk za 1799 PLN
Egipt z Katowic 1799 PLN

Zjeżdżalnie, baseny i all inclusive 🌊🎢 Tydzień w 5* hotelu w Szarm el-Szejk za 1799 PLN

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Mnie bardziej zaskoczyło, że się tym przejąłeś. W psychologii i socjologii opisano zjawisko, w którym negatywne emocje są uczuciem "gorącym", a akceptacja jest uczuciem "chłodnym". Uczucia gorące skłaniają do działania (w mediach to się nazywa chyba call to action), w tym przypadku do pisania negatywnych komentarzy. Luz, fajny artykuł i dobrze spędzone parę minut.
Don_Bartoss, 30 marca 2017, 11:49 | odpowiedz
Najwięcej to narzekając Ci co zwiedzają głównie siedząc przed komputerem na google street view a wnętrza hoteli widza na darmowych katalogach z biur podrózy
Takiowaki, 30 marca 2017, 11:51 | odpowiedz
Co się martwisz człowiek. Masz takie zdanie i tyle.Rób swoje dalej. Powodzenia
powodzenia, 30 marca 2017, 12:00 | odpowiedz
ludzi nie znasz? dziwie sie, ze sie dziwisz ;) dostrzez zabawnosc sytuacji - hejterzy hejtuja, ze ty jestes hejterem a oni sami? haha artykul fajny, dzieki ci za niego, ciezko w sumie stwierdzic jacy ludzie go objechali, moze tacy ktorzy pojada gdzies raz na 500 lat i juz wypada zeby sie wszystko podobalo? nie wiem... wali mnie to. Artykul byl spoko, dla mnie szczegolnie Rumunia :)
mel, 30 marca 2017, 12:02 | odpowiedz
Takiowaki Najwięcej to narzekając Ci co zwiedzają głównie siedząc przed komputerem na google street view a wnętrza hoteli widza na darmowych katalogach z biur podrózy
Dokładnie, to nie rozczarowanie Waszym rozczarowaniem, tylko zawiść, typowa dla ludzi, nie tylko Polaków :) W wielu miejscach się zgadzałem z Waszą opinią (np. Japonia), w innych nie (np. Barcelona). Ale też przekonałem się, że często miejsca, które nie zrobiły wrażenia na moich znajomych, mi się podobały i odwrotnie. Dlatego czytelnicy: NIE NARZEKAĆ, TYLKO LECIEĆ SAMEMU I WYROBIĆ SOBIE SWOJE ZDANIE!!!
Alik, 30 marca 2017, 12:04 | odpowiedz
Jak typowi Polacy narzekają komentujący tamten tekst, bo redaktor śmiał napisać, że coś mu się nie spodobało. I co z tego? To wolny kraj, każdy może lubić, co chce - i odwrotnie.
Dodzia, 30 marca 2017, 12:05 | odpowiedz
czy w dzisiejszych czasach kazda krytyka / niepochlebna opinia to hejt ? zaslanianie sie hejtem jest slabe... nie nie komentowalem tamtego artykulu
akson, 30 marca 2017, 12:09 | odpowiedz
Alik
Takiowaki Najwięcej to narzekając Ci co zwiedzają głównie siedząc przed komputerem na google street view a wnętrza hoteli widza na darmowych katalogach z biur podrózy
Dokładnie, to nie rozczarowanie Waszym rozczarowaniem, tylko zawiść, typowa dla ludzi, nie tylko Polaków ? W wielu miejscach się zgadzałem z Waszą opinią (np. Japonia), w innych nie (np. Barcelona). Ale też przekonałem się, że często miejsca, które nie zrobiły wrażenia na moich znajomych, mi się podobały i odwrotnie. Dlatego czytelnicy: NIE NARZEKAĆ, TYLKO LECIEĆ SAMEMU I WYROBIĆ SOBIE SWOJE ZDANIE!!!
no pewnie ze tak! samą mnie denerwuje jak przed jakims wyjazdem Moj zbiera opinie od znajomych, tzn. zbieral. Bo juz sie przekonal, ze sam moze miec zupelnie inna. Najlepsze bylo jak znajoma skrytykowala jakies miejsce, potem pokazalismy jej zdjecia a ona "gdzie wy byliscie?? to tam jest tak pieknie??"... no coz, bylo ruszyc dupe z hotelu... wtedy wszystko moze sie odwrocic o 180stopni zarowno na korzysc jak i na niekorzysc w stosunku do wyjsciowej opinii.
mel, 30 marca 2017, 12:11 | odpowiedz
Drodzy redaktorzy, zluzujcie gumę i przyznajcie, że artykuł miał jakość wpisu na blogasku, a nie dziennikarskiej przyzwoitej roboty. Do tego część wskazań jak np. na Paryż była dziecięco naiwna, a np. na Gruzję zwyczajnie głupia (biedni ludzie nie ugościli mnie ostatnią kromką chleba i nie przyodziali w ostatnią koszulę, nie polecam). Daliście subiektywne oceny, otrzymaliście subiektywne komentarze, za jakością artykułu poszła taka sama jakość komentarzy. Zdrówka.
rr, 30 marca 2017, 12:17 | odpowiedz
Artykuł był bardzo dobry - tak trzymajcie, ale fakt od kiedy suweren zyskał dostęp do forów fala hejtu się rozlała ....
Misiek, 30 marca 2017, 12:20 | odpowiedz
Każdy ma prawo być rozczarowany i tu nikt nikomu nie powinien złego słowa powiedzieć. Osobiście nie chciałabym wrócić do Barcelony. Są gusta i guściki. Tylko czym innym jest pisanie konkretów a czym innym pisanie, że nie podoba mi się bo są korki (kurde są wszędzie!); że plaża brzydka (pojęcie względne); a że bezdomni (no sorry...); a że dużo turystów (cóż jak widać innym osobom również zdarza się gdzieś wyjechać) itd itp. Moim zdaniem to słabe argumenty na to, żeby pisać "Porażka na całej linii" w domyśle NIE JEDŹ bo uważam, że jest beznadziejnie. Gdyby był on napisany w innej formie, nie byłoby prawdopodobnie problemu i kolejnych artykułów w celu "tłumaczenia się".
Karo, 30 marca 2017, 12:23 | odpowiedz
żenada to tłumaczenie sie tak jak żenujący był artykuł
kolo, 30 marca 2017, 12:25 | odpowiedz
Te wylewanie żalów przez "prawdziwych podróżników" jest tak obrzydliwe, że aż dziwie się, że zwróciłeś na to uwagę. Każdy ma prawo do własnych odczuć, refleksji i rozczarowań, a innym nic do tego. Głowa do góry!
Mateusz Jakubowski, 30 marca 2017, 12:27 | odpowiedz
ot taka polska przypadłość.. kiedy dostajesz awans w pracy-znajomi cieszą się z Tobą kiedy kupisz nowe auto-gratulują Kiedy wylatujesz na długie wakacje-życzą udanego urlopu a w Polsce ? Twoi znajomi czy sąsiedzi ściskają kciuki by twoje nowe auto szybko zmieniło właściciela, kibicują by na urlopie przez twój cały pobyt lało a najlepiej to gdyby twój samolot spi....... ł się do oceanu. Zazdrość, zawiść to narodowe cechy Polaków
Razem, 30 marca 2017, 12:31 | odpowiedz
A ja mam pytanie z innej beczki: dlaczego na f4f piszą tylko faceci?
Marticka, 30 marca 2017, 12:33 | odpowiedz
"Czy aby Wy, drodzy czytelnicy, nigdy nie rozczarowaliście się tym, co zobaczyliście w miejscu, o którym mieliście przed przyjazdem pozytywne wyobrażenia?" Odp: NIE, nigdy. "Czy zawsze przed wyjazdem przeglądacie wszystkie dostępne zdjęcia i filmy z kierunku, do którego się wybieracie?" Odp: TAK, zawsze sprawdzam. Chcę być w pełni świadomy miejsca, do którego jadę. "Jeśli tak, to albo psujecie sobie przyjemność odkrywania, bo wszystko już o danym miejscu wiecie przed podróżą, albo nie dajecie sobie szansy na szczerą reakcję na otoczenie." Odp: Mimo świadomości dokąd jadę, miejsca zawsze mnie potrafią zaskoczyć swoimi atutami, a zdobyta wcześniej wiedza na ich temat w niczym mi nie przeszkadza. Proszę wypowiadać się we własnym imieniu. Poza tym zgadzam się z opiniami ludzi. Celowo dodaliście taki artykuł, żeby wywołać burzę. To było do przewidzenia. Wybieracie największe atrakcje, wybieracie budżetowe sposoby zwiedzania, a później narzekacie, że warunki nie są jak w klasie biznes. To nie jest profesjonalne dziennikarstwo podróżnicze.
pewu, 30 marca 2017, 12:33 | odpowiedz
Panie Kamilu - dziwisz się krytyce? To może zamiast lansować swoją osobę i strzelać focha na czytelników (Twoich klientów jakby nie patrzeć) trochę pokory się z tej krytyki naucz. Na swoje narzekanie na miejsca dostałeś odpowiedź adekwatną. Im bardziej żenujący artykuł tym krytyka większa, takie to trudne do zrozumienia?
Wiola, 30 marca 2017, 12:41 | odpowiedz
Tytuły artykułów jak z super expresu to i nie dziwne, że przyciągają takich czytelników
sebeksk, 30 marca 2017, 12:42 | odpowiedz
Wiola Panie Kamilu – dziwisz się krytyce? To może zamiast lansować swoją osobę i strzelać focha na czytelników (Twoich klientów jakby nie patrzeć) trochę pokory się z tej krytyki naucz. Na swoje narzekanie na miejsca dostałeś odpowiedź adekwatną. Im bardziej żenujący artykuł tym krytyka większa, takie to trudne do zrozumienia?
Ale to by jeszcze przydało się krytykować merytorycznie i na podstawie tekstu napisanego w artykule, a nie w domysłach... ;) A nie wg schematu: A: Nie lubię dorsza... B: Jak można nie lubić ryb?!
lulek, 30 marca 2017, 13:19 | odpowiedz
"Fly4free.pl czyta dziś tak wiele osób, że są wśród nas i ci, którzy mają za sobą dopiero pierwszy lot, jak i ci, którzy zwiedzili już cały świat. Są ci, co widzieli setki plaż i ci, którzy tylko wybrzeże Bałtyku. Są tacy, którzy byli w wielu metropoliach i tacy, dla których największym widzianym miastem jest Warszawa. " Tylko dlaczego 99,9 proc. artykułów na SG jest jednak adresowana do tych, co widzieli tylko Warszawę (nie mając nic do Warszawy, ani do tych, którzy jeszcze nigdzie nie pojechali). Pisząc kolejny tekst tutaj o tym, co nie jest warte zobaczenia, przereklamowane, rozczarowujące (było niestety takie slajdowisko nie tak dawno) trzeba się liczyć (a może jest to nawet chłodna kalkulacja nastawiona na komentarze, odsłony, wizyty ergo kasę) z tym, że poleje się internetowa krew. I trzeba być oderwanym od rzeczywistości (a o to autora nie posądzam), aby nie przewidzieć, że tak się to wszystko potoczy. Dlaczego nie ma tutaj (f4f) „nudnych”, merytorycznych artykułów, które nie będą powierzchowne i ograniczały się do slajdowisk typu must see? Dlaczego nie ma interesujących wywiadów z ludźmi, którzy mają coś do powiedzenia na temat jakiegoś kraju (bo byli w nim wielokrotnie, mieszkali w nim, piszą o nim książki etc.)? Dlaczego nie ma pogłębionych opisów krajów, prawdziwych reportaży, a „poradników” jak poderwać stewkę? Odpowiem sobie sam: bo pewnie adresowane by były do niewielkiego gremium, które duszą się papką informacyjną często tutaj serwowaną. Hodujecie sobie takich, a nie innych czytelników, to potem taki są tego efekty. Hołdujecie nie ważne, jak ważne, aby leciały odsłony i nowi użytkownicy lgnęli (nie ważne w jakim celu), to potem tak się dzieje.
brigante32, 30 marca 2017, 13:22 | odpowiedz
wasza ocena zawiedzen byla troche przesadzona, zwlaczsza opis Kyoto. Wydaje mi sie ze tak naprawde nie daliscie szany by sie zachwycic tym co tam naprawde jest i jak sie zyje. Bali jest okropna, to prawda ale tylko w miejcach turystycznych. wybierajac sie na polnoc mozna zobaczyc prawdziwe pieknow tej wyspy i ludzi ktory tam zyja. Nastepnym razem moze najpierw nalezy zobaczyc wszystko zanim sie zdanie napisze. a jak juz sie pisze to nalezy powiedziec czysto i poprawnie ze opinia jest bazowana na osobistych doswiadczeniach. Artykol byl bardzo latwo odebrany jako wasza (redaktorow) opinja jakie miejsca nalezy unikac. Nie mowie iz mieliscie taki zamiar, ale tak wyszlo. Pozdrawiam
jakub, 30 marca 2017, 13:27 | odpowiedz
Droga Redakcjo - nie przejmujcie się takim hejtem. Żyjemy w kraju, gdzie na absolutnie wszystko znajdą się jacyś krytycy :) każdy z nas ma prawo do własnej opinii, a rzeczywiście bywa, że niektóre cele podróży są totalnie przereklamowane - ja byłam bardzo zawiedziona Wenecją, podczas gdy reszta moich znajomych wyjeżdżała stamtąd prawie z płaczem, że to już koniec wycieczki :) Trzymajcie tak dalej, duże grono czytelników na pewno doceniło ten artykuł!
Selena, 30 marca 2017, 13:34 | odpowiedz
A ja się bardzo cieszę, że została wywołana ta dyskusja. Nie chodzi nawet o to czy się zgadzam z oceną poszczególnych miejsc w artykule. Tylko o pewien poziom rankingów, plebiscytów, reportaży czy artykułów na F4F. Poziom, który w ostatnim czasie się dramatycznie obniżył. Wychodzenie z założenia, że "tydzień bez rankingu to tydzień stracony" już chyba na dobre wpisało się w działania redakcji. To powoduje, że dochodzi do takich absurdów, że wiele z miejsc pojawia się w poszczególnych rankingach jako zarówno "najlepsze", jak i "najgorsze". Pod rozwagę bo kiedyś naprawdę był to świetny portal zarówno pod względem merytorycznym, ciekawostek, jak i prezentowanych ofert.
Przemek, 30 marca 2017, 13:41 | odpowiedz
Daliście prawie clickbaitowy, krzykliwy tytuł „Porażka na całej linii!”, to i zebraliście hejt od ludzi prostolinijnych i krzykliwych, którzy niekoniecznie łapią niuanse, kontekst czy ironię. Na nic teraz tłumaczenie idei artykułu i pisanie o "stylu życia".
crg, 30 marca 2017, 13:42 | odpowiedz
Nie jesteś beznadziejny, bo jesteś rozczarowany. Nikt tak nie powiedział, a jeśli tak - to taki hejt należy ignorować. Mnie raziła raczej powierzchowność. Przykład. NIE POLECAM Los Angeles bo są tam korki i sklepy z pamiątkami na alei gwiazd.... No naprawdę - jakby tak wielkie miasto nie miało niczego innego do zaoferowania. Ludzie - jeżeli latacie przez ocean do USA po to tylko żeby zobaczyć Aleję Gwiazd, napis Holywood, czy Statuę Wolności - to owszem - możecie być zawiedzeni, że napotkaliście tam turystów - ale nie dziwcie się temu, bo to śmieszne. Ale znacznie ciekawsze od jakichś typowych atrakcji turystycznych jest miasto samo w sobie. Tylko trzeba nauczyć się podróżować i poznawać, oraz odkrywać, a nie zaliczać atrakcje turystyczne. Bo te - owszem - są zazwyczaj rozczarowujące...pozbawione klimatu, odarte z autentyczności i niemal wszędzie takie same. Nie o nie w podróżowaniu chodzi.
Kapitan, 30 marca 2017, 13:47 | odpowiedz
Problemem jest nasza narodowa zazdrość - poleciałeś i marudzisz ? Jak śmiesz ! Bali dla wielu to raj, Japonia cudo, USA kraina mlekiem i miodem płynąca, Tajlandia raj. Ludzie mają mylne wyobrażenia, że każda plaża w Azji jest piękna, a to bujda. Tyle, że aby to zrozumieć trzeba trochę pojeździć, coś zobaczyć i nie nastawiać się na nie wiadomo jakie och i ach w każdym kraju, który odwiedzimy. Idealnym przykładem hejtu dla hejcenia była relacja z pierwszego lotu LOT do Tokio, to co napisał BusinessClass o F w Lufie. Im szersze horyzonty tym większa szansa na normalną dyskusję, a nie na polaczkowatość. Pozdrawiam z Seulu,który aktualnie jest spoko, ale nic poza tym :)
hubson, 30 marca 2017, 13:56 | odpowiedz
''Jestem rozczarowany. Czy to znaczy, że jestem beznadziejny?'' - filozoficzne i egzystencjalne przemyslenia i pytanie 14-latka po rozpadzie dlugodniowego zwiazku (12 dni, chyba ze liczyc jeszcze 3 dni smsowania przedtem, to 15).
jukatan, 30 marca 2017, 14:40 | odpowiedz
crg Daliście prawie clickbaitowy, krzykliwy tytuł „Porażka na całej linii!”, to i zebraliście hejt od ludzi prostolinijnych i krzykliwych, którzy niekoniecznie łapią niuanse, kontekst czy ironię. Na nic teraz tłumaczenie idei artykułu i pisanie o „stylu życia”.
Co ma tego prostolinijnosc? To ambitne artykuly komentuja tylko zlozeni, progresywni ludzie? Prostolinijnosc to zaleta, bardoz rzadka u wyksztalconych ludzi.
jukatan, 30 marca 2017, 14:42 | odpowiedz
Czytelnicy i poznaliście prawdę o co tutaj tak naprawdę chodzi czyli nik tak naprawdę nie ma zamiaru z redakcji podróżować za złotówkę chcą wygód i zarabiają na waszych kliknieciach ;) Kolejny na kolanie napisany tekst.
MaTek, 30 marca 2017, 14:44 | odpowiedz
Panie Kamilu gratuluję, odrobił Pan lekcje z marketingu. Udawane święte oburzenie wygenerowało kolejne tysiące kliknięć i odwiedzin. I nie trzeba się było silić na przedruk bzdurnego artykułu z szokującym tytułem rodem z Onetu. Brawo! Szacun!
Kroach, 30 marca 2017, 15:06 | odpowiedz
Oj skandaliści! ☝ Tak tylko dodam, że fakt, że wyjeżdżamy w mniej lub bardziej odległe zakątki świata nie zobowiązuje nas do wycia z zachwytu w każdej minucie, którą tam spędzamy. Patrzeć bezkrytycznym okiem na wszystko dokoła wydaje się conajmniej dziwne. Nie wiadomo jak byśmy chcieli wyidealizowac otaczający świat, to i tak tego nie zrobimy, więc węszę tu kilku hipokrytow, którzy za wszelką cenę chcą udowodnić, że żyją w idealnym świecie, do którego nie można się przyczepić. Oj naprawdę nie będziecie ani trochę lepsi krzycząc: ja też tam byłem, było super, a ty jesteś gupi, :)bo myślisz inaczej niż ja, a wogole to pewnie siedziales tylko w hotelu i patrzyłes przez okno:). Brawo dzieci, nie bójcie się być realistami. No koniec dodam że najbardziej nieprzyjemne wrażenie zrobiło na mnie Phuket, 1 dzień wystarczył, żeby nie chcieć tam NIGDY wrócić. Pozdrawiam wszystkich super idealnych ludkow, których opinia jest jedyna i sluszna. Sama się wrobilam w to klikanie:( Pozdrowienia dla redaktorów. Róbcie swoje.
MARGO, 30 marca 2017, 15:56 | odpowiedz
Ja mam wrażenie, że ten i poprzedni tekst był napisany jedynie po to, żeby wywołać taką właśnie burzę i ruch na stronie. Bo nie wierzę, żeby słowa napisane o Gruzji były napisane przez kogoś z przeciętnym chociażby IQ. A jeżeli na prawdę jadąc OCZEKUJESZ czyjejś bezinteresowności, to litości, ale brak słów, żeby to komentować.
wr, 30 marca 2017, 16:12 | odpowiedz
Dodzia Jak typowi Polacy narzekają [...]
Czy nazwanie kogoś "typowym Polakiem" to jakaś nowa forma obelgi? Widzę to na każdym kroku gdy ktoś komuś chce dosrać. To chyba trąci jakimś rasizmem, nie? Jako Polaka mnie to niezmiernie wkurwia, a jednocześnie ciekawi mnie za kogo się uważają autorzy tego typu konstatacji. Za jakichś lepszych "nietypowych Polaków"?
fat_cat, 30 marca 2017, 16:39 | odpowiedz
a w Polsce ?Twoi znajomi czy sąsiedzi ściskają kciuki by twoje nowe auto szybko zmieniło właściciela, kibicują by na urlopie przez twój cały pobyt lało a najlepiej to gdyby twój samolot spi……. ł się do oceanu.Zazdrość, zawiść to narodowe cechy Polaków
Lepiej zmień znajomych, zamiast chrzanić o "polskich przypadłościach". Współczuję, naprawdę, że Cię tacy ludzie otaczają...
fat_cat, 30 marca 2017, 16:43 | odpowiedz
No coż Fakt czyta wiele osób i w Fakcie też ukazują się artykuły na podobnym poziomie. No ale coż się dziwić, w pogoni za czytelnikiem schodzicie do takiego poziomu, że niebawem zacznie się tendencja spadkowa, bo czytelnik kilka razy da się nabrać na tabloidalny tytuł, przyciągnie go żenująca grafika, ale czytelnik ma rozum i buduje sobie swoją opinie. A ta niestety w odbiorze coraz większej grupy waszych użytkowników jest już na równi pochyłej. Kiedyś były świetne promocja i można było upolować dzięki wam fajne perełki. Teraz odpuściliście to z czego był jeszcze kilka lat temu doceniany f4f i idziecie w teksty, które zupełnie wam nie wychodzą - tzn wam się wydaje że wychodzą - ale w opinii waszych czytelników są coraz bardzie tabloidalne i słabe. Robicie wiele ale zupełnie wam to nie wychodzi i tracicie na całej linii. W opinii ogólnej jesteście pośmiewiskiem i wiele osób śmieje się z poziomu który reprezentujecie. Ale widać sami musicie się przekonać jak takie działania są skuteczne długoterminowo i co chcecie osiagnać, Mnie osobiście coraz częściej f4f odpycha niż zachęca. Zresztą cóż tu się dużo produkować i tak wasza cenzura ten komentarz usunie bo nie macie do siebie żadnego dystansu i wszelaka krytyka spotyka się z przyciskiem DELETE. Niestety....
Krzysztof R., 30 marca 2017, 17:01 | odpowiedz
No coż Fakt czyta wiele osób i w Fakcie też ukazują się artykuły na podobnym poziomie. No ale coż się dziwić, w pogoni za czytelnikiem schodzicie do takiego poziomu, że niebawem zacznie się tendencja spadkowa, bo czytelnik kilka razy da się nabrać na tabloidalny tytuł, przyciągnie go żenująca grafika, ale czytelnik ma rozum i buduje sobie swoją opinie. A ta niestety w odbiorze coraz większej grupy waszych użytkowników jest już na równi pochyłej. Kiedyś były świetne promocja i można było upolować dzięki wam fajne perełki. Teraz odpuściliście to z czego był jeszcze kilka lat temu doceniany f4f i idziecie w teksty, które zupełnie wam nie wychodzą - tzn wam się wydaje że wychodzą - ale w opinii waszych czytelników są coraz bardzie tabloidalne i słabe. Robicie wiele ale zupełnie wam to nie wychodzi i tracicie na całej linii. W opinii ogólnej jesteście pośmiewiskiem i wiele osób śmieje się z poziomu który reprezentujecie. Ale widać sami musicie się przekonać jak takie działania są skuteczne długoterminowo i co chcecie osiagnać, Mnie osobiście coraz częściej f4f odpycha niż zachęca. Zresztą cóż tu się dużo produkować i tak wasza cenzura ten komentarz usunie bo nie macie do siebie żadnego dystansu i wszelaka krytyka spotyka się z DELETE. Niestety!
Krzysztof Ru, 30 marca 2017, 17:03 | odpowiedz
rr Drodzy redaktorzy, zluzujcie gumę i przyznajcie, że artykuł miał jakość wpisu na blogasku, a nie dziennikarskiej przyzwoitej roboty. Do tego część wskazań jak np. na Paryż była dziecięco naiwna, a np. na Gruzję zwyczajnie głupia (biedni ludzie nie ugościli mnie ostatnią kromką chleba i nie przyodziali w ostatnią koszulę, nie polecam). Daliście subiektywne oceny, otrzymaliście subiektywne komentarze, za jakością artykułu poszła taka sama jakość komentarzy. Zdrówka.
Nie można było lepiej podsumować :P
JakubiakuEllenDrama, 30 marca 2017, 17:52 | odpowiedz
A mi tekst bardzo się podobał. To niektórzy czytelnicy powinni wyluzować. Każdy ma jakieś preferencje i takie subiektywne wrażenie jest cenne przy planowaniu podróży.
Rsa127, 30 marca 2017, 18:07 | odpowiedz
Jaki tekst, taki komentarz
Gucio Haponen, 30 marca 2017, 18:16 | odpowiedz
MARGO Oj skandaliści! ☝Tak tylko dodam, że fakt, że wyjeżdżamy w mniej lub bardziej odległe zakątki świata nie zobowiązuje nas do wycia z zachwytu w każdej minucie, którą tam spędzamy. Patrzeć bezkrytycznym okiem na wszystko dokoła wydaje się conajmniej dziwne. Nie wiadomo jak byśmy chcieli wyidealizowac otaczający świat, to i tak tego nie zrobimy, więc węszę tu kilku hipokrytow, którzy za wszelką cenę chcą udowodnić, że żyją w idealnym świecie, do którego nie można się przyczepić. Oj naprawdę nie będziecie ani trochę lepsi krzycząc: ja też tam byłem, było super, a ty jesteś gupi, :)bo myślisz inaczej niż ja, a wogole to pewnie siedziales tylko w hotelu i patrzyłes przez okno:). Brawo dzieci, nie bójcie się być realistami.No koniec dodam że najbardziej nieprzyjemne wrażenie zrobiło na mnie Phuket, 1 dzień wystarczył, żeby nie chcieć tam NIGDY wrócić.Pozdrawiam wszystkich super idealnych ludkow, których opinia jest jedyna i sluszna.Sama się wrobilam w to klikanie:(Pozdrowienia dla redaktorów. Róbcie swoje.
Jezeli poleciałas na Phuket i od razu pojechałas na Patong bo najtaniej to sie nie dziw ze nue masz ochoty tam wracać... dla Twojek informacji, Phuket ma duzo urokliwych miejsc, ale na pewno nie na Patongu.
Opinia, 30 marca 2017, 18:34 | odpowiedz
"Jestem rozczarowany. Czy to znaczy, że jestem beznadziejny?" - no proszę...I później się dziwicie i jesteście zaskoczeni komentarzem ludzi nt jakości artykułów a tu sam tytuł w połączeniu z treścią artykułu mówi wszystko. Troszke samokrytyki i podejścia do tego na zasadzie "może powinniśmy się zastanowi jak podobny artykuł napisac lepiej następnym razem", zamiast sprowadzać wszystko do "hejtu". Trochę to naszych obecnych polityków przypomina :)
Marcin, 30 marca 2017, 19:51 | odpowiedz
Razem ot taka polska przypadłość..kiedy dostajesz awans w pracy-znajomi cieszą się z Tobąkiedy kupisz nowe auto-gratulująKiedy wylatujesz na długie wakacje-życzą udanego urlopua w Polsce ?Twoi znajomi czy sąsiedzi ściskają kciuki by twoje nowe auto szybko zmieniło właściciela, kibicują by na urlopie przez twój cały pobyt lało a najlepiej to gdyby twój samolot spi……. ł się do oceanu.Zazdrość, zawiść to narodowe cechy Polaków
Gratuluję znajomych i sąsiadów...
vgb, 30 marca 2017, 20:11 | odpowiedz
A to Polska właśnie!
Vinicius, 30 marca 2017, 20:18 | odpowiedz
artykuł był słaby, a tłumaczenie jeszcze bardziej... a można było taki ciekawy artykuł napisać
colololo, 30 marca 2017, 21:51 | odpowiedz
Opinia
MARGO Oj skandaliści! ☝Tak tylko dodam, że fakt, że wyjeżdżamy w mniej lub bardziej odległe zakątki świata nie zobowiązuje nas do wycia z zachwytu w każdej minucie, którą tam spędzamy. Patrzeć bezkrytycznym okiem na wszystko dokoła wydaje się conajmniej dziwne. Nie wiadomo jak byśmy chcieli wyidealizowac otaczający świat, to i tak tego nie zrobimy, więc węszę tu kilku hipokrytow, którzy za wszelką cenę chcą udowodnić, że żyją w idealnym świecie, do którego nie można się przyczepić. Oj naprawdę nie będziecie ani trochę lepsi krzycząc: ja też tam byłem, było super, a ty jesteś gupi, :)bo myślisz inaczej niż ja, a wogole to pewnie siedziales tylko w hotelu i patrzyłes przez okno:). Brawo dzieci, nie bójcie się być realistami.No koniec dodam że najbardziej nieprzyjemne wrażenie zrobiło na mnie Phuket, 1 dzień wystarczył, żeby nie chcieć tam NIGDY wrócić.Pozdrawiam wszystkich super idealnych ludkow, których opinia jest jedyna i sluszna.Sama się wrobilam w to klikanie:(Pozdrowienia dla redaktorów. Róbcie swoje.
Jezeli poleciałas na Phuket i od razu pojechałas na Patong bo najtaniej to sie nie dziw ze nue masz ochoty tam wracać… dla Twojek informacji, Phuket ma duzo urokliwych miejsc, ale na pewno nie na Patongu.
No i nie pobiegalas/es jak ci radziłam:( Widzę, że wiesz lepiej ode mnie co robiłam na Phuket. No to teraz czytaj słoneczko uważnie: NIE WIESZ. A i nie POLECIALAM na Phuket:) A teraz myśl. Już nie pisz, biegaj. Dlugo. Pomoże:)
MARGO, 30 marca 2017, 23:31 | odpowiedz
pewu „Czy aby Wy, drodzy czytelnicy, nigdy nie rozczarowaliście się tym, co zobaczyliście w miejscu, o którym mieliście przed przyjazdem pozytywne wyobrażenia?”Odp: NIE, nigdy.„Czy zawsze przed wyjazdem przeglądacie wszystkie dostępne zdjęcia i filmy z kierunku, do którego się wybieracie?”Odp: TAK, zawsze sprawdzam. Chcę być w pełni świadomy miejsca, do którego jadę.„Jeśli tak, to albo psujecie sobie przyjemność odkrywania, bo wszystko już o danym miejscu wiecie przed podróżą, albo nie dajecie sobie szansy na szczerą reakcję na otoczenie.”Odp: Mimo świadomości dokąd jadę, miejsca zawsze mnie potrafią zaskoczyć swoimi atutami, a zdobyta wcześniej wiedza na ich temat w niczym mi nie przeszkadza. Proszę wypowiadać się we własnym imieniu.Poza tym zgadzam się z opiniami ludzi. Celowo dodaliście taki artykuł, żeby wywołać burzę. To było do przewidzenia. Wybieracie największe atrakcje, wybieracie budżetowe sposoby zwiedzania, a później narzekacie, że warunki nie są jak w klasie biznes. To nie jest profesjonalne dziennikarstwo podróżnicze.
Zgadzam się 100% A tak btw, jeśli szanowny redactor nie sprawdza dokąd jedzie to jakim cydem może być rozczarowany nie wiedząc czego się spodziewać? I najważniejsze, opis "nie podoba mi się" to jest dziecinada. Kiedy pytam znajomych o jakąś podróż to po pytaniu czy Ci się podobało następuje "jak tam było". I tu jest pies pogrzebany, bo ktoś powie że masakra bo upał 40 stopni to ja powiem fantastycznie. Chodzi o opis miejsca a nie o zdanie człowieka. A artykuł z subiektywną oceną nadaje się faktycznie na bloga a nie tutaj. Pozdrawiam!\ J
JJ, 31 marca 2017, 9:12 | odpowiedz
Mnie też Bali rozczarowało, spędziłem na wyspie miesiąc i naprawdę starałem się znaleźć coś co mnie zachwyci. Niestety przy innych regionach Indonezji Bali to prawdziwa turystyczna pułapka. Odniosłem wrażenie że wyspa może się podobać amatorom jogi lub surfingu. Plaże, góry, rafy koralowe, wulkany czy tarasy ryżowe znajdziemy lepsze i do tego niezatloczone w innych regionach Indonezji. Objechalem niemal wszystkie kraje Azji płd (oprócz Timoru) więc mam porównanie
Rfre, 31 marca 2017, 9:43 | odpowiedz