W Indiach jutro jest codziennie. Wywiad z Jarosławem Kretem + konkurs
Znany podróżnik i dziennikarz opowiada o swojej pasji do Indii. To miłość tak głęboka, że zaowocowała napisaniem książki, przybliżającej ten niezwykły kraj polskim czytelnikom.
Jarosława Kreta chyba nie ma potrzeby przedstawiać. Większość z czytelników kojarzy go jako uśmiechniętego prezentera, który od wielu lat zapowiada prognozę pogody w telewizji. Warto jednak przypomnieć, że to także zapalony fotoreporter i podróżnik – a lista jego turystyczno-podróżniczych dokonań budzi uznanie.
Jarosław Kret należał do pierwszego, założycielskiego składu redakcyjnego polskiego wydania magazynu National Geographic. Zanim zaczął opowiadać na antenie o pogodzie, prowadził w telewizji swoje autorskie programy: m.in. Klub Podróżników i Kino Klubu Podróżników. A od 1999 r. jest członkiem prestiżowego The Explorers Club.
Spotkaliśmy się z nim w Warszawie, aby porozmawiać o książce: „Indie. Kraj, w którym od wieków wszystko płynie własnym rytmem.” Zapraszamy do lektury wywiadu… a na końcu mamy dla naszych czytelników mały konkurs. Gotowi na przygodę z Indiami?
Indie. Cały świat w pigułce
Paweł Kunz, Fly4free.pl: Jarku, co z tymi Indiami? Z jednej strony feeria barw, bogactwo smaków, ogromna różnorodność. Z drugiej: potworne rozwarstwienie społeczne i aspiracje. Da się smakować ten kraj bez czkawki?
Jarosław Kret: Oczywiście, że się da! Problem w tym, że Indie to tak naprawdę cały świat w pigułce. I aby móc pozbyć się tej wspomnianej przez ciebie czkawki, warto dać im więcej niż jedną szansę. Ktoś, kto wyląduje w Mumbaju, spędzi tam tydzień i wróci do Polski, będzie mógł powiedzieć, że był w Indiach, ale absolutnie ich nie poznał.
Pamiętam moją pierwszą wizytę. Wszystko było dla mnie inne, świeże, odmienne od wcześniejszych doświadczeń. Zakochałem się w tym kraju – i w niektórych ludziach. Ta miłość do Indii tkwi we mnie do dziś. Książka, którą napisałem, jest tylko małym fragmentem moich uczuć.
Pierwsze skojarzenie z Indiami, które może mieć osoba nie mająca wcześniej styczności z tym krajem, bywa dość krzywdzące. Jak odczarować wizerunek Indii?
To prawda, w obiegowej opinii funkcjonuje wizerunek Indii, który ze stanem faktycznym nie ma zbyt wiele wspólnego. Fakty mieszają się z mitami, do tego nakładany jest taki a nie inny obraz, wylewający się z rozmaitych mediów. Ale dokładnie takie samo błędne wyobrażenie można mieć o każdym innym kraju, którego poznało się zaledwie wycinek.
Pamiętajmy o tym, że Indie mają kilka tysięcy lat. To najludniejsza demokracja świata, mieszka tam blisko 1,4 mld ludzi. Ogromny tygiel kulturowy, gdzie ubóstwo miesza się z bogactwem, brzydota z pięknem, a wszyscy esteci będą w stanie odnaleźć coś dla swojego ducha. Dajmy Indiom szansę, poznajmy je osobiście, a gwarantuję, że stereotypy dotyczące Indii i Indusów odejdą w niepamięć.
No właśnie: induski czy hinduski? Jak prawidłowo używać tych określeń. Wymiennie?
(śmiech) To nieco skomplikowane. Na pozór proste: Indie, ale Hindusi. Co jednak z tymi, którzy są mieszkańcami Indii, a wyznają islam zamiast hinduizmu? Przyjąłem swoje własne, klasyczne kryteria, które objaśniam w książce.
Różnorodność i piękno Indii
Czym Indie zaskoczyły Jarka Kreta? Osobę, która z niejednego podróżniczego pieca jadła chleb…
Zapachami. Smakami. Duchowością, która w niektórych miejscach jest wręcz namacalna. Umiłowaniem tradycji, ale i spoglądaniem w przyszłość. Plus oczywiście historią. Kurde, gdy na terenach Polski biegali faceci z siekierami i maczugami, tam kwitła wyrafinowana kultura! Aż żal nie zagłębić się w te wszystkie niuanse.
Jak wygląda tradycyjny model domu hinduskiego? To wielopokoleniowy konglomerat… czy może nowoczesność już się wdziera do ich trybu życia?
Przestrzegałbym przed postrzeganiem Indii jako swoistego bastionu tradycji. Ten ogromny kraj idzie cały czas do przodu, w wielu przypadkach postęp dokonuje się błyskawicznie, wręcz na naszych oczach. Ktoś, kto był w Indiach 30 lat temu, teraz nie poznałby tego państwa.
A zmiany obejmują owszem, także sferę domowa i tradycyjną. Ale tu wracamy do tego, co jest piękne w tym kraju – różnorodność. Jeżeli komuś nie pasuje swoboda obyczajowa, obecna (w pewnym kształcie) na południu, może swoje podróżnicze kroki skierować ku wschodowi lub północy Indii.
To jak z Europą: inne rzeczy zaobserwujemy w zimnej Szwecji, inne w gorącej Portugalii.
W swojej książce napisałeś: „W Indiach jutro jest codziennie…”
I podtrzymuję taką opinię. W Indiach nie mamy klasycznych pór roku, które definiują nasz czas. Liczy się to, co jest teraz. Jutro? Jutro jest niezdefiniowane – pomyślmy o tym, co może być dziś.
Człowiekowi z Europy nie zawsze łatwo jest to pojąć. Dla mieszkańców Indii z kolei to coś oczywistego.
Siła stereotypów
Jak wygląda codzienne życie kobiet w Indiach? Kilka dni temu wróciłem z Iranu: rozmawiając z kobietami w różnym wieku, jak mantra powtarzana jest chęć zmian i życia w europejskim stylu… kosztem zerwania z tradycją. Chusty w domach idą do kąta, zakup alkoholu lub haszyszu nie stanowi najmniejszego problemu, wszyscy korzystają z Facebooka i innych mediów społecznościowych, mimo rządowej blokady. Indie także czeka rewolucja?
Indie są u progu sporych zmian. Pozycja kobiety w ramach rodziny, kwestie bogacenia się społeczeństwa – to wszystko ewoluuje. Z drugiej strony, nie obserwuję zachłyśnięcia się przez mieszkańców Indii zachodnim stylem życia. Spójrzmy na Bollywood, który jest idealnym przykładem na pójście Indii „swoja drogą”.
Taka własna droga nie musi od razu oznaczać kopiowania mitycznego Zachodu. Powiem więcej: im ten Zachód do niczego tak naprawdę nie jest potrzebny.
W swojej książce opisujesz blaski i cienie Indii. Część ze zjawisk jest bardzo egzotyczna z punktu widzenia polskiego czytelnika. Kim jest osoba zwana Hidźra?
Odpowiedź „eunuch” to mocne spłycenie całości tego zjawiska. W dużym skrócie to określenie osoby trzeciej płci w kulturach Azji Południowej. Może po prostu zachęcę do przeczytania mojej książki, gdzie dość detalicznie przyjrzałem się procesowi stawania się hidźrą.
Idealny kraj na egzotyczne wakacje?
Interesującym fragmentem książki są wyjaśnienia pojęć i zjawisk, które powszechnie kojarzą się z Indiami. Czy świadomość różnic i pochodzenia takich rzecz jak bindi (czyli kropka na czole) lub sindur – pomaga w zrozumieniu zwyczajów hinduskich?
Ach, oczywiście! Z bindi w ogóle jest ciekawa historia, wystarczy spojrzeć, jak są nimi upstrzone lustra kobiet w Indiach. Bo to także jeden z elementów ozdoby ciała kobiety, występujący w milionach konfiguracji i wzorów.
A ta gigantomania? Kilka tygodni temu w Indiach odsłonięto największy na świecie pomnik, Sardara Patela. Przy całych jego zasługach na polu zjednoczenia Indii… nie lepiej przeznaczyć pieniądze – i to spore – na programy społeczne i socjalne?
Odpowiem tak: ten kraj widział i przeżył niejedno. Taki pomnik tez przeżyje 😉
Wrócę jeszcze do tematu ogromu tego kraju. Na ile Europejczyk może poznać Indie? Czy zakup biletu lotniczego do Mumbaju lub New Delhi i plan dwutygodniowego pobytu w Indiach – wystarczy, aby choć trochę liznąć temat?
Mało! Dramatycznie mało czasu. Ale zachęcam nawet do takiego krótkiego wyjazdu. To może być początek pięknej przygody z Indiami w roli głównej oraz z czuciem tego kraju przez skórę, a nie przez pryzmat przewodników czy programów telewizyjnych.
Czyli receptą jest „odczuwanie”?
Zdecydowanie. Zamknąć oczy, wyrzucić z głowy wszelkie wyobrażenia. I odczuwać.
* * *
Dla naszych czytelników mamy konkurs. Mamy dla Was pięć promocyjnych egzemplarzy najnowszej książki Jarosława Kreta „Indie”, nad którą redakcja Fly4free objęła patronat medialny. Aby otrzymać jeden z nich odpowiedzcie poprawnie na pytanie:
Jak nazywa się indyjskie święto radości i wiosny?
Odpowiedź wyślijcie mailem na konkurs@fly4free.pl nie później niż dziś (28 listopada), do godziny 23:59. Nagrodzimy pięć pierwszych osób, które udzielą prawidłowej odpowiedzi.
Konkurs zakończony, prawidłowa odpowiedź Holi. Z laureatami skontaktujemy się mailowo.
Regulamin konkursu dostępny jest tutaj.