Japonia się otworzyła, ale hotele mają problem. Branża nie zdążyła się przygotować
Po największym kryzysie w historii branży turystycznej, który trwał blisko dwa lata, nadszedł czas jej odmrażania. Ale czas upłynął, a długie miesiące przestoju przyniosły konsekwencje. Skutkiem tego w ostatnim czasie obserwujemy nowy palący problem w całym sektorze turystycznym – braki kadrowe.
Costa Dorada od 1861 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Kreta Wschodnia od 1712 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Costa Brava od 1675 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Po lotniskach i liniach lotniczych, przyszedł czas na hotele. Przerabialiśmy to już w Stanach Zjednoczonych, a teraz widać to wyraźnie w Japonii, która niedawno zmieniła restrykcje wjazdowe do kraju. Wreszcie mogą wrócić tu indywidualni turyści, a osoby w pełni zaszczepione nie muszą przedstawiać negatywnego wyniku testu na koronawirusa. Okazuje się jednak, że choć granice są otwarte, linie lotnicze zapewniają gotowość do zwiększenia liczby lotów, to… nie będzie miał kto ugościć wszystkich przyjezdnych.
Jak wynika z wynika z danych firmy badawczej Teikoku Databank, na które powołuje się Reuters, blisko 73 proc. hoteli w Japonii boryka się z niedoborem pracowników. Dla porównania, w zeszłym roku było to zaledwie 27 proc.
Skąd takie braki kadrowe? To dość oczywiste. W trakcie pandemii, gdy nie było pracy dla zatrudnionych wcześniej w hotelach ludzi, ci znaleźli sobie nowe zajęcia i najczęściej nie są gotowi porzucić ich teraz, by wrócić na stare stanowiska. Nowych osób też nie ma zbyt wielu, bo wiele osób wciąż odczuwa niepokój, czy lada moment znów nie nadejdą jakieś restrykcje. Dziś zatrudnienie w branży turystycznej nie jest utożsamiane ze stabilnym zatrudnieniem. Nie można też zapominać, że ogłoszenie poluzowania restrykcji nastąpiło dość niespodziewanie, więc hotelom zabrakło czasu, by zdążyć zatrudnić wystarczająco dużo nowych osób.
W tej sytuacji rozwiązaniem są oczywiście wyższe stawki dla pracowników. Podwyżki – pośrednio pokryją jednak turyści, więc jeśli liczyliście, że po długich miesiącach zamknięcia, branża będzie zasypana atrakcyjnymi ofertami to nic z tego. Zawsze droga Japonia, będzie prawdopodobnie tylko droższa.
Tym bardziej, że hotele to tylko jeden drobny element całej układanki turystycznej. W podobnej sytuacji są agencje turystyczne, firmy przewozowe i wiele innych podmiotów, które działały w branży, ale musiały ograniczyć swoje działania (a co za tym idzie – liczbę pracowników) w trakcie pandemii.