Japonia zapowiada nowe procedury wjazdowe dla Polaków i nie tylko! Co się zmieni?
Dotychczas Japonia była rajem dla tych, którzy uwielbiają spontaniczne podróże – w szczególności dla obywateli krajów objętych ruchem bezwizowym, w tym Polski. Pakujesz walizki, kupujesz bilet, lądujesz w Tokio i tyle! Żadnych wiz, tylko przygoda. Jednak od 2030 roku ten komfortowy scenariusz ulegnie zmianie. Wszystko za sprawą JESTA, nowego systemu autoryzacji, wzorowanego na amerykańskim ESTA.
Costa Brava od 2721 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa del Sol od 1749 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Zakynthos od 2705 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Jeśli jesteś obywatelem Polski, do Japonii możesz wjechać bez wizy na 90 dni. Brak dodatkowych formalności sprawiał, że zwiedzanie świątyń w Kioto czy zakup mang w Akihabarze było dostępne na wyciągnięcie ręki. Turyści nie musieli nic wcześniej załatwiać, co sprawiało, że Japonia była atrakcyjnym kierunkiem, zwłaszcza dla tych, którzy nienawidzą biurokracji i wypełniania zbędnych formularzy.
Skąd ta zmiana? Nie chodzi tylko o kontrolę, ale też o problem z turystami, którzy, delikatnie mówiąc, zapomnieli, że ich wiza turystyczna ma termin ważności. W 2024 roku w Japonii było aż 79 tysięcy przypadków nielegalnych pobytów, z czego 63% stanowili przyjezdni z krajów, które nie potrzebują wiz. Japonia postanowiła więc coś z tym zrobić, wprowadzając dodatkową warstwę zabezpieczeń – stąd JESTA, czyli Japan Electronic System for Travel Authorization.
Czym jest JESTA?
JESTA to nowy system, który ma być wdrożony na wzór amerykańskiego ESTA. Będzie wymagał, by przed każdą podróżą do Japonii turyści z krajów bezwizowych, takich jak Polska, wypełnili formularz online z podstawowymi informacjami osobistymi. To taka „wirtualna wiza”, która ma ułatwić kontrolę nad tym, kto wjeżdża do kraju i w jakim celu.
Pierwsze testy systemu JESTA zaplanowane są na 2024 rok, ale pełne wdrożenie przewidziane jest dopiero na 2030 rok. Czyli mamy jeszcze trochę czasu, by cieszyć się podróżami do Japonii bez dodatkowych formalności. Jednak jeśli planujesz wycieczkę za kilka lat, lepiej być na bieżąco z aktualnościami, żeby nie zostać zaskoczonym przy odprawie.
Co to oznacza dla polskich turystów?
Dla przeciętnego turysty zmiana nie powinna być drastyczna – nie będzie potrzeby odwiedzania ambasady, ale trzeba będzie wypełnić formularz online i, zapewne, uiścić niewielką opłatę (na wzór ESTA w USA, która kosztuje około 20 dolarów). Ważne jest jednak, aby zarejestrować się przed podróżą, bo bez autoryzacji JESTA linie lotnicze mogą Cię nie wpuścić na pokład.
Podsumowując, Japonia wciąż pozostanie dostępna dla turystów z Polski, ale od 2030 roku podróż będzie wymagała trochę więcej planowania. Z jednej strony smutek, z drugiej – odrobina biurokracji to z też prawdziwy test na to, jak bardzo kochasz kraj, który chcesz odwiedzić. A Japonia jest tego warta!
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?