REKLAMA

Sprawdziliśmy, jak rekrutują w Polsce. Marzysz o pracy w liniach lotniczych? Nastaw się na nerwy, stres i… ostrą konkurencję

Stewardesa w samolocie Wizz Air
Foto: Wizz Air

Zastanawiasz się nad pracą jako stewardesa lub steward w jednej z licznych linii lotniczych, operujących z lotnisk w Polsce? Sprawdź, co może na Ciebie czekać podczas rozmowy rekrutacyjnej.

Podróżując samolotami, zwracamy uwagę na personel pokładowy. Spektrum opinii jest naprawdę szerokie i niezależne od tego, czy mówimy o taniej linii lotniczej czy o regularnym przewoźniku.

Wokół pracy personelu pokładowego narosło wiele mitów. Potrafimy docenić ich profesjonalizm, irytujemy się, gdy zwracają nam uwagę, komentujemy ich zachowanie i ubiór. Są i tacy, którzy stewardesy i stewardów określają mianem „kelnerki i kelnerzy”. Z kolei dla innych, możliwość pracy „na wysokości” byłaby spełnieniem marzeń, do których realizacji dążą. I każde nowe ogłoszenie o rekrutacji w Polsce powoduje u nich szybsze bicie serca.

Postanowiłem pójść tym tropem. I przyjrzeć się, jak to naprawdę z tymi działaniami rekrutacyjnymi linii lotniczych w Polsce jest.

Osoba numer 1:

– Przyjdź anonimowo, sam zobaczysz. Walka szczurów, wszyscy z chęcią by się pozagryzali!

Osoba numer 2:

– W sumie była miła atmosfera, rekruterzy bardzo się starali, aby dodatkowo nie stresować wszystkich aplikujących.

To dwie skrajne opinie, które usłyszałem. Grzechem byłoby nie skorzystać z możliwości podglądnięcia takich rekrutacji nieco z boku. Sytuację ułatwia fakt, że linie lotnicze – i firmy, które pracują na ich rzecz – regularnie ogłaszają takie akcje. Ryanair, Wizz Air, ale i globalni liderzy rynku, tacy jak Emirates. Kto szuka takich ogłoszeń, na pewno je znajdzie.

Nie chciałem startować jako kandydat na stewarda: zostawiłem to nieco młodszym i zgrabniejszym osobom 😉

Ale z chęcią przyjrzałem się całemu procesowi z bliska. Rozmawiałem więc z kilkunastoma potencjalnymi stewardesami. W pewną sobotę wybrałem się do eleganckiego hotelu w jednym z dużych miast w Polsce – chcąc porozmawiać z tymi, dla których praca jako personel pokładowy jest celem nadrzędnym.

Stewardesa Wizz Air
Foto: Wizz Air

Nie papiery, lecz chęć szczera...

Tu nie potrzebujesz legitymować się dyplomem wyższej uczelni. Wymagania, które linie lotnicze stawiają przed przyszłymi stewardesami i stewardami nie należą (teoretycznie) do zbyt wygórowanych.

Całość sprowadza się do: matury, wieku i… wzrostu. Język angielski – i to na wysokim poziomie – jest czymś absolutnie niezbędnym. Dość powiedzieć, że w większości linii lotniczych, które szukają personelu w Polsce, przeważająca część rekrutacji odbywa się właśnie w tym języku.

Sandra, stewardesa pracująca w linii z Zatoki Perskiej:

– Im więcej, tym lepiej. Angielski u nas nie wystarczy – idealnie byłoby, jakby stewardesa znała także inne języki. To niesamowicie ułatwia pracę, nie tylko na etapie rekrutacji, ale także później, w codziennym funkcjonowaniu w firmie.
– Jakimi językami władasz swobodnie?
– Angielski, hiszpański i niemiecki. Uczę się arabskiego, aby móc wejść na inny poziom komunikacji z częścią naszych pasażerów, którzy posługują się tym językiem.

Paradoksalnie, zbyt solidne wykształcenie może być… balastem. Jeżeli do pracy jako cabin crew w Wizz Air albo Ryanair zgłasza się osoba w wieku około 28 lat, z ukończonymi dwoma fakultetami i bogatym CV – może usłyszeć pytanie: „co panią/pana motywuje do pracy w naszej firmie?

Być może to pytanie nie padnie podczas procedury zatrudniania w regularnych liniach, gdzie – w powszechnej opinii – dostać jest się znacznie ciężej. Co za tym idzie: wymogi są większe – i preferuje się osoby wyróżniające się wśród innych.

* * *

Choć posługiwanie się językami obcymi jest jak najbardziej wskazane, to dyplomy poświadczające ich znajomość można zostawić w domu. Dlaczego? Ponieważ liczy się jego praktyczna znajomość, przydatna w codziennych sytuacjach. Swoboda w rozmowie, doborze słownictwa, w nawiązywaniu komunikacji. Dyplom tutaj niekiedy zafałszuje stan faktyczny.

Część z linii wymaga przeprowadzki do takiego miasta lub miejsca, z którego można w ciągu godziny dojechać do bazy przewoźnika na danym lotnisku. W przypadku niektórych linii lotniczych – na przykład Emirates – sprawa wygląda jeszcze inaczej: załogi pokładowe są na stałe zakwaterowane w Dubaju. I rozłąka z krajem, rodziną lub przyjaciółmi, powinna być dobrze przemyślana – nie każdy będzie w stanie w takich warunkach funkcjonować.

Do tego dochodzą takie „drobiazgi” jak umiejętność pływania czy dobra prezencja – która w teorii nie powinna mieć wpływu na wynik rekrutacji.

Rekrutacja w TUI Fly
Foto: TUIjobs.com

Piramida prestiżu linii lotniczych?

W hotelu, a także przed nim, obserwując rozmowy kuluarowe – dominują młodzi ludzie. Rozglądam się, widzę samotną kobietę, która nie włącza się w ożywione dyskusje, prowadzone przez część z kandydatów. Podchodzę do szatynki w nienagannej fryzurze i granatowej spódnicy. Dyskretnie pytam, czy możemy porozmawiać. Zgadza się, ale prosi o niepodawanie personaliów.

– Pracowałam w Ryanairze, w jednej z baz poza Polską, ponad dwa lata. Potem urodziłam dziecko, przyjechałam do domu. Teraz chcę wrócić do pracy na pokładzie, ale już nie do tanich linii.
– To jakaś ujma?
– Nie, nie o to chodzi. Szukam stabilizacji, nawet kosztem wyprowadzki z Polski. Ryanair mi jej nie daje. To nie tylko kwestia zarobków.
– Prestiż pracy?
– Poleć z Krakowa do Oslo-Torp Ryanairem. A potem poleć z Warszawy do Dubaju, szerokokadłubowym samolotem, z biznes klasą, posiłkami, brakiem zdrapek i nachalności sprzedażowej. To naprawdę są dwa różne światy, jeżeli mówimy o pracy i jej odczuwaniu.
– Ktoś może powiedzieć: przecież to żadna różnica. I tu, i tu, musicie zajmować się pasażerami.
– Opel i Mercedes tak samo mają silnik i jeżdżą z miejsca na miejsce. Czym wolisz przemieszczać się?

…zostawia mnie z tym pytaniem i idzie poprawić makijaż do toalety.

Rozglądam się po pomieszczeniach hotelu. Gdyby pozbierać wszystkie uśmiechy, które przyczepione są do ust kandydatów, starczyłoby na wytapetowanie w taki wzór małego pokoju. Uśmiech nie schodzi z ust i twarzy kandydatów. Wszyscy są zadowoleni, szczęśliwi. Albo tylko udają, maskując zdenerwowanie. Za chwilę zacznie się rekrutacja.

Marzenia i brutalna rzeczywistość

Magda przyjechała na rekrutację z małej wioski niedaleko Tarnowa.

– O byciu stewardesą marzyłam od momentu, w którym wybrałam się na wakacje do Azji, lecąc Qatar Airways. Widziałam wcześniej, jak wygląda praca w easyJet, to nie dla mnie. Ale takie podróżowanie z kontynentu na kontynent, to fajna rzecz. Czytałam książkę jednej stewardesy z Polski, Olgi Kuczyńskiej…
– Tak, znam, nawet jako Fly4free byliśmy patronem medialnym tego wydawnictwa
– O, widzisz. Więc sam rozumiesz, że to jest naprawdę interesująca wizja dla młodej osoby. Szczególnie takiej, która uwielbia podróżować.

* * *

Do rozmowy przyłącza się posągowa blondynka, wyższa ode mnie o dobrych kilkanaście centymetrów (mam 180 cm wzrostu).

– Moja koleżanka pracuje w Wizz Air. Mówi, że to gorsze niż kasa na Biedronce albo praca w knajpie.
– Dlaczego?
– Bo nie ma to w sobie nic z romantyzmu, o którym się marzyło. Wiesz, podróże, przygoda, obce kraje. A tymczasem ona wstaje rano, jedzie na lotnisko, „robi” lot, który trwa ponad 4 godziny, na miejscu nawet nie wychodzi z samolotu, potem kolejne 4 godziny w samolocie i wraca do domu, do swojego łóżka.
– Co w tym złego?
– Byłeś na Islandii?
– Yyy?
– Pytam, czy byłeś na Islandii? Podobało Ci się?
– Tak, byłem kilka razy. To piękny kraj.
– No widzisz. A ona była tam już ze 20 razy. I nigdy nawet do Reykjaviku nie dojechała. Jak ma to zrobić, gdy samolot spędza na lotnisku tylko chwilę? I takich krajów jest więcej. Inni jej zazdroszczą: ta to polata, pozwiedza. Guzik prawda!
– To dlatego startujesz w tej rekrutacji?
– Tak. Mam nadzieję, że pracując dla linii, która lata po całym świecie, będę mieć możliwość zobaczenia czegoś więcej niż tylko pokład samolotu.

Trudno nie przyznać jej racji. Przykładowy harmonogram personelu pokładowego, lecącego do Reykjaviku z jednego z polskich miast: wylot o 17:05, przylot o 20:25, wylot (powrotny) o 21:20, przylot do Polski o 02:25. I do domu.

Już rozumiecie?

Zastanawiam się tylko, jak kobieta o wzroście blisko 195 cm, będzie w stanie sprawnie poruszać się po pokładzie. Być może obowiązują również górne granice wzrostu?

Stewardesa w Wizz Air
Foto: Wizz Air

Wojna klonów i autoprezentacja

Przyglądam się kandydatom do pracy w jednej z „zatokowych” linii lotniczych. Wyglądają jak zmultiplikowane istoty: podobna fryzura (gładko zaczesane i spięte włosy), czerwona szminka na ustach, widoczny mocny makijaż. I kolejna cecha charakterystyczna – osoba niskiego wzrostu może czuć się przy nich cokolwiek nieswojo.

To nie jest tak, że każda ma po 185 cm. Ale „drobnych” dziewczyn, takich w okolicach 155-165 cm tu raczej nie widzę.

Anna, 172 cm wzrostu, w szpilkach wyższa ode mnie:

– 212 centymetrów. Na taką wysokość musimy sięgać, aby dostać do półki. Zaznaczyłam sobie taką wysokość na framudze drzwi i codziennie sprawdzałam, czy nie mam z tym problemów.
– I jak?
– Bez kłopotu!
– Jak jeszcze się przygotowywałaś?
– Sprawdziłam internet, znalazłam przykładowe pytania, które mogą paść podczas rozmowy rekrutacyjnej. I wykułam dobre odpowiedzi na pamięć. Po angielsku.

* * *

Dochodzimy do konkretów. Wiele osób podchodzi bardzo metodycznie do procesu rekrutacji. Wiedzą, że najważniejsze to dobrze się sprzedać.

Z reguły pierwszym etapem jest autoprezentacja – gdzie po prostu musimy przedstawić siebie w jak najlepszym świetle. To jest Twój czas, masz kilka minut na promocję. O czym mówią kandydaci? O swoich pasjach, poprzedniej pracy, umiejętnościach. Wszystko w języku angielskim.

Rozmawiam przez komunikator z Darią, która brała udział w rekrutacji do jednej z tanich linii lotniczych, latających z lotniska w Katowicach. Wysyła mi swoje zdjęcie z eventu, gdzie była hostessą. Zgrabna, wysoka, „reprezentacyjna” młoda kobieta.

– Nie przeszłam nawet tego etapu. Mimo perfekcyjnego angielskiego i dobrze przygotowanej autoprezentacji.
– Co się stało?
– Dowiedziałam się nieoficjalnie, że nie spodobał się mój akcent. Dość charakterystycznie, twardo wymawiam „r”. Do tej pory mi to w niczym nie przeszkadzało, tutaj najwidoczniej było to nie do przeskoczenia.
– Daria, a może były także inne przyczyny?
– Nie wiem, oficjalnie nie dostajesz żadnej szczegółowej informacji zwrotnej. Po prostu wybierają część osób z całej grupy, która dokonuje autoprezentacji – i zapraszają je do kolejnego etapu, praktycznie od razu.
– A Ty?
– Ja? Ubrałam płaszcz, powiedziałam „do widzenia” i wróciłam do domu.
– Spróbujesz jeszcze raz?
– Tak. Ale już nie do tanich linii lotniczych.

Stewardesa w Emirates
Foto: Sorbis / Shutterstock

Teatralnie? Realnie!

Słynne scenki – teatr, obliczony na odsianie kandydatów, którzy nie posiadają zdolności do rozwiązywania niespodziewanych problemów… do którego przygotowania trwają (niekiedy) wiele tygodni.

Dorota, 24 lata, okolice Rzeszowa.

– Wiedziałam, że jak przejdę autoprezentację, to będę musiała odgrywać sceny. Koleżanka była na jednej z rekrutacji, doszła do tego momentu. Kazali jej rozwiązać problem z pasażerem, który zajął miejsce innej osoby i nie chce się przesiąść na swój fotel.
– Jak jej poszło?
– (śmiech) Chyba słabo, bo kilka minut rozmawiała po angielsku z rekruterką, która wcielała się w rolę tego pasażera. I coraz bardziej podnosiła głos. Nerwy i stres ją poniosły, powiedziała chyba coś nie tak.
– A jak było z Tobą?
– W sumie miałam fajne zadania. Kazali mi delikatnie spławić pasażera, który mnie podrywa. Aaa, i jeszcze uspokoić dziecko, które śmieci i kopie w fotel.
– Spławiłaś i uspokoiłaś?
– Wydawało mi się, że byłam grzeczna, empatyczna i profesjonalna. Ale to było najwidoczniej tylko moje zdanie. Podziękowano mi.

Jakie jeszcze zadania czekają na kandydatów? Każde, które dotyczy hipotetycznej sytuacji, mogącej wystąpić na pokładzie samolotu.

Co zrobisz, jak pijany pasażer, lecący z Polski do Norwegii, będzie chciał w dalszym ciągu kupować alkohol na pokładzie? Jak się zachowasz, gdy podczas przelotu nad Atlantykiem, jedna z pasażerek zacznie rodzić? Takich kontrolnych scen, które są pilnie obserwowane przez rekruterów, jest sporo.

Motywacja

Każdą z napotkanych osób pytam o jej osobistą motywację, która pcha do tego zawodu i powoduje, że aplikuje na stanowisko personelu pokładowego w liniach lotniczych. Z odpowiedzi wyłania się pewien schemat, który najprościej można ująć jako => 5 x P.

Cóż to oznacza?

  • pieniądze;
  • przygoda;
  • prestiż;
  • pasja;
  • podróże;

To najpopularniejsze „motywatory”, o których słyszę z ust kandydatów. Pieniądze, kwestia stabilizacji zatrudnienia – zwłaszcza w prestiżowych liniach lotniczych. Przygoda, która wiąże się z pracą w różnych miejscach, ciągłym przemieszczaniem się, poznawaniem nowych ludzi.

Prestiż, bo „– praca w Etihad to nie robota w Lidlu na kasie albo w Carrefourze na promocjach”. Pasja, ponieważ sporo osób jest zakochanych w lotnictwie jako takim, a praca w roli cabin crew powoduje bycie bliżej całej tej branży.

Podróże? Cóż, tego nie muszę tłumaczyć. To dalej praktycznie synonim pracy na pokładzie samolotu. Nie zawsze prawdziwy.

Personel pokładowy Ryanair
Foto: frantic00 / Shutterstock

Kasa

Tego tematu nie da się ominąć. Aktualnie, mimo kalendarzowej jesieni, za sprawą strajku personelu pokładowego PLL LOT mamy w Polsce dość gorący okres.

Ile może zarobić stewardesa? To zależy. Czynników wpływających na realne wynagrodzenie, spływające co miesiąc na konto, jest dużo. Inaczej płacą tanie linie lotnicze (Wizz Air czy Ryanair), inaczej przewoźnicy „zatokowi”, do tego dochodzą przeróżne benefity i zniżki.

Justyna Szymczyk z poradnikpracownika.pl twierdzi, że 25 proc. przedstawicieli tego zawodu zarabia powyżej 3,3 tys. netto (na rękę). Biuro prasowe PLL LOT informowało, że stewardesa zarabia między 5 a 8 tys. brutto, zaś starsza stewardesa między 6,5 a 10 tys. brutto. Jak to wygląda w liniach arabskich? Przedstawiciele tych linii operują kwotami w okolicy 2,1 tys. EUR na rękę.

Jak widać, rozrzut jest spory.

Emocje

Inne niż wcześniej miasto, rekrutacja do innej linii lotniczej. Mniejszy hotel, mniejszy przewoźnik, mniejszy prestiż. Ale na twarzach wszystkich osób widać emocje, mimo starannego skrywania ich przed światem. Widać, że ludziom zależy na pomyślnym przejściu rekrutacji.

W momencie, gdy odpadają kolejne osoby, robi się nieco nerwowo. Pojawiają się łzy, rozczarowanie znajduje swoje ujście, niektórzy są rozżaleni.

Podczas procedury rekrutacyjnej w Polsce, możecie być zapytani praktycznie o wszystko. I wiele osób, które nie przechodzą do kolejnych etapów, po prostu udziela złych odpowiedzi, lub nie przemyślało swojej aplikacji.

Jeżeli ważnym elementem w przyszłej pracy jako stewardesa będzie dyspozycyjność, odpowiedź na pytanie rekrutera, dotycząca tego tematu („– mogę pracować tylko od poniedziałku do piątku, weekendy muszę mieć wolne, bo mam małe dziecko”) praktycznie od razu dyskwalifikuje taką osobę.

Wspomniana już wcześniej Olga Kuczyńska opowiada, że niektóre pytania są nastawione nie tyle na odpowiedź, co na obserwację osoby, która je dostaje.

– Pamiętam, że podczas rekrutacji do Ryanaira dostałam nawet pytanie, ile czasu zajmuje mi make-up – pisze Olga.

* * *

Kolejna osoba, która nie zostanie stewardesą. Przeszkodą był… tatuaż. Mała koniczynka i ptaszek, który jest umiejscowiony pod lewym uchem.

Na pozór drobnostka – ale reguły są proste: tatuaż lub piercing nie może być widoczny, gdy założy się strój firmowy. W tym przypadku, przy rozpuszczonych włosach, tatuaż jest praktycznie niewidoczny. Praktycznie, nie oznacza: całkowicie.

– Podczas rozmowy mimowolnie założyłam kosmyk włosów za ucho. Taki tik nerwowy. No i było w sumie po sprawie – od razu doczepili się o ten tatuaż. Trudno, może to praca nie dla mnie? – Arleta wzrusza ramionami.

* * *

Zdenerwowana kobieta przy drzwiach wyjściowych nie kryje rozżalenia. Według niej to wszystko jest farsą, a do dalszych etapów wybierane są tylko młode i ładne dziewczyny.

– Jeżeli to ma być głównym kryterium, to niech to napiszą wprost. Oszczędzą wielu nerwów i straconego czasu. Czy stewardesa to musi być długonoga blondynka z piękną buzią? Szukają kogoś, kto będzie w stanie pomóc pasażerom w przypadku problemów na pokładzie, czy po prostu młodych lasek do fajnego prezentowania się w stroju linii? – słyszę z ust niedoszłej stewardesy.

Trudno mi się zgodzić z tym ostatnim argumentem – mit, że na pokładzie pracują tylko kobiety… no właśnie, to mit. Bardzo często obsługę pokładową stanowią (w części lub przeważającej całości) stewardzi, z których nie każdy wygląda jak amant filmowy.

Obsługa pokładowa w easyJet
Foto: pcruciatti / Shutterstock

Dobre rady

Dzwonię do koleżanki, pracującej dla amerykańskiej linii lotniczej. Magda doskonale pamięta swoją rekrutację. Była nieco spięta, ale też pewna swojej wartości. Ułożyła swoją autoprezentację znacznie wcześniej, ćwiczyła ją przed lustrem, tak naprawdę znała ją na pamięć, jak tekst sztuki.

Jakie rady przekazałaby wszystkim, którzy chcą pracować na pokładzie samolotu i szykują się do spotkania rekrutacyjnego?

– Nie przejmować się pierwszą porażką. Ja przeszłam przez sito rekrutacyjne dopiero za trzecim razem. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Warto pomyśleć, jaką jesteśmy osobą, jak jesteśmy odbierani przez innych. Osoba pracująca na pokładzie samolotu powinna być kompetentna, rzeczowa, ale zarazem ciepła i serdeczna. W końcu jest jednym z istotnych elementów, który składa się na obraz danego przewoźnika i późniejszą opinię. Nad tym można pracować i się tego nauczyć – mówi Magda.

* * *

Uczestniczyłeś/aś w ciągu ostatnich miesięcy w rekrutacji na stanowiska cabin crew w liniach lotniczych, które odbyły się w Polsce? Chcesz podzielić się swoją opinią? Napisz w komentarzu, lub wyślij maila => pawel.kunz@fly4free.pl – gwarantujemy anonimowość.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.