„Testament jest w lewej szufladzie”. Jak się latało w Polsce 90, 60 i 40 lat temu – przeczytaj wspomnienia
„Wniebowzięte” to historia latania w Polsce opowiedziana przez stewardesy – kobiety, które w PRL były obiektem zazdrości wszystkich. Bo z jednej strony nocowały w najlepszych hotelach, zarabiały w dolarach, wyjeżdżały na zachód i kupowały modne ubrania. Ale jest też druga strona medalu – bycie stewardesą w PRL to praca po dwanaście godzin na dobę przez niemal trzydzieści dni w miesiącu, konieczność radzenia sobie ze zmęczeniem, z trudnymi pasażerami, z służbami bezpieczeństwa i celnikami, którzy patrzą na ręce, z chorobami, ze strachem o życie swoje i koleżanek.
Zobaczcie, jak z perspektywy ich oraz pasażerów wyglądało latanie w Polsce na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat.
Pierwsze cywilne loty pasażerskie w Polsce miały miejsce pod koniec 1919 roku, a pierwsze regularne połączenie – z Warszawy do Pragi uruchomiło jesienią 1920 r. francusko-rumuńskie przedsiębiorstwo lotnicze CFRNA.
Linia przewozi głównie towary, bo samych pasażerów nie ma wielu – w 1921 r. na trasie Warszawa-Praga-Warszawa przewieziono łącznie 195 osób. Czemu? Bo latanie uznaje się za akt odwagi lub głupoty. Relacje samych pasażerów też nie pozostawiają złudzeń, że podróże samolotem w tych czasach są przyjemne.
Fot. LOT
