Chciałbyś być szefem Apple? Praca – marzenie. Ale zapomnij o lataniu samolotami rejsowymi
Ciekawa historia, związana nieco z branżą lotniczą i podróżami. Wydawałoby się, że ktoś, kto stoi na czele największej firmy technologicznej świata – jej produkty cieszą się w wielu kręgach mianem wręcz kultowych – nie ma żadnych limitów. Może robić co chce, kiedy chce, latać kiedy tylko najdzie go ochota dowolną linią świata.
Przy tak zasobnym portfelu (tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy ów prezes zarobił łącznie 356 mln PLN) nie pozostaje nic innego jak wyciągnąć kartę i kupić bilet… stop! To nie takie proste.
Tim Cook, piastujący funkcję prezesa firmy Apple, jest więźniem swojego sukcesu oraz zajmowanego stanowiska. Jego wartość dla firmy jest tak duża, że… zarząd firmy zakazał mu lotów wszelkimi rejsowymi samolotami. Prezes nie może lecieć Lufthansą, Deltą, American Airlines czy Emirates – nawet w luksusowej pierwszej klasie, gdzie bilet na przelot kosztuje nierzadko kilkanaście tysięcy dolarów.
Zarząd firmy informuje:
– Biorąc pod uwagę bezpieczeństwo i wydajność transportu, wymagamy od pana Cooka, aby używał prywatnych odrzutowców podczas wszelkich podróży lotniczych: zarówno służbowych jak i prywatnych. Jest to wymagane podczas prowadzenia działalności na całym świecie oraz biorąc pod uwagę widoczną rolę pana Cooka jak prezesa firmy
Restrykcje mają na celu zminimalizować ryzyko, że prezesowi Apple cokolwiek może się przydarzyć podczas lotu rejsowym samolotem. Firma woli opłacać prywatny odrzutowiec, którym Tim Cook ma się poruszać w sprawach prywatnych.