Islandzka linia chce być jak Ryanair i Wizz Air. Ściągnęli eksperta, który z obu linii stworzył maszynki do zarabiania
Play to młodziutka islandzka tania linia, która całkiem niedawno obchodziła drugie urodziny. Znamy ją też dobrze w Polsce, bo od wiosny przewoźnik lata z Warszawy na lotnisko Keflavik. Linia charakteryzuje się jako przewoźnik niskokosztowy, ale jej władze nie ukrywają, że chcą jeszcze mocniej rozwijać ten profil. W serwisie Flightglobal czytamy o niezwykle ambitnych planach przewoźnika, który chce znacząco zwiększyć poziom przychodów pozalotniczych i stopniowo dorównywać takim liniom jak Ryanair i Wizz Air. Chodzi tu o wszystkie przychody, które nie są wliczone w cenę biletu, a więc bagaż, wybór miejsca w samolocie, pierwszeństwo wejścia na pokład i nie tylko.
Costa Brava od 2435 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Majorka od 2642 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Costa del Sol od 2589 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Jak Play chce to osiągnąć? Ma mu w tym pomóc człowiek, który mocno wpłynął na obecne oferty obu wiodących w Europie low-costów. To Emilio Chacon Monsant, który objął stanowisko dyrektora ds. przychodów dodatkowych w islandzkiej linii. Co ciekawe, w przeszłości pełnił on takie samo stanowisko w Ryanairze w latach 2014-2016 (gdzie odpowiadał m.in. za słynną strategię „Always Getting Better”), a następnie w liniach Aeromexico oraz w Wizz Airze.
– Play był w fazie startowej przez ostatnie dwa lata, ale teraz jest w idealnym miejscu, by wznieść się na wyższy poziom – mówi Monsant.
Islandzki przewoźnik już teraz dość znacząco zwiększył skalę dodatkowych przychodów. W lutym przewoźnik wprowadził nowe taryfy, w tym taryfę basic z samym bagażem podręcznym. Linia chwali się też, że w pierwszym półroczu zwiększyła przychody z usług dodatkowych do poziomu 26,5 mln dolarów, w stosunku do ledwie 9 mln dolarów w analogicznym okresie rok wcześniej.
Jednocześnie przewoźnik zwiększył też poziom przychodów dodatkowych w przeliczeniu na pasażera do 51 dolarów na jeden lot. To jednak wciąż relatywnie niewiele w porównaniu do całościowych przychodów – dla porównania średni przychód z biletu w przeliczeniu na pasażera wyniósł w ostatnim kwartale 131 dolarów. Najlepsze linie jak Ryanair czy Wizz Air notują poziom przychodów pozalotniczych na poziomie zbliżonym lub przekraczającym 50 procent całości przychodów.
Dlaczego to takie ważne? Wysoki poziom przychodów pozalotniczych pozwala na większą elastyczność przy ustalaniu cen biletów lotniczych, co w sytuacji dużej konkurencji daje takiemu przewoźnikowi przewagę – linia może więc obniżać bazową cenę biletu, mając gwarancję, że otrzyma większe przychody z tytułu dodatkowych usług kupowanych przez pasażerów.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?