Kolejny kraj ogranicza Airbnb. Islandia wprowadza nowy podatek, będzie drożej
Airbnb na Islandii rośnie równie szybko jak liczba turystów odwiedzających ten kraj. Pod tym względem Islandia bije wszelkie rekordy – w tym roku odwiedzi ją 1,6 mln osób, czyli o 29 proc. więcej niż rok wcześniej. To bardzo dużo ludzi, zważywszy na to, że Islandia liczy tylko 335 tys. mieszkańców.
Przybywający głównie dzięki tanim liniom (z Polski na Islandię bezpośrednio z Gdańska i Warszawy lata Wizz Air) turyści mają jednak już na starcie problem ze zbyt małą i dość drogą bazą hotelową. Z niedawnego raportu Islandsbanki wynika, że w samym Reykjaviku potrzeba „na już” ponad 1000 pokojów hotelowych.
W tę niszę idealnie wpisało się Airbnb, które szybko zdominowało rynek noclegowy – tylko w stolicy Islandii jest ponad 2,5 tys. zarejestrowanych mieszkań, które w sumie mogą przyjąć prawie 10 tys. gości.
Średnia cena za wynajem wynosi obecnie 92 EUR za dobę, ale po wprowadzonych zmianach może ona wzrosnąć. Rząd Islandii chce bowiem wprowadzić dodatkowy 20 proc. podatek dla wszystkich, którzy wynajmują swoje mieszkania dłużej niż przez 90 dni w roku. Czemu?
Turystów jest… za dużo
Zwiedzający Islandię okazali się zbawieniem dla kraju, który jeszcze 6 lat temu podczas kryzysu bankowego znalazł się na krawędzi bankructwa. Dziś przychody z turystyki stanowią aż 34 proc. wszystkich wpływów tego kraju, podczas gdy w 2010 r. było to tylko 18 proc. Ale kraina lodu i ognia płaci za to swoją cenę – tłumy ludzi odbierają Islandii jej klimat, a piękne wodospady, lodowce czy gejzery są dosłownie zadeptywane przez turystów.
– Wszyscy widzą, że coś musi się zmienić. Nie chcemy ograniczać liczby turystów, ale też nie możemy zrobić z centrum Reykjaviku skansenu dla turystów – mówi Ashildur Bragadottir, dyrektor organizacji Visit Reykjavik.
Stolica ma też taki sam problem jak Berlin, który na początku maja wprowadził zakaz wynajmowania całych mieszkań na Airbnb. To brak wolnych mieszkań na wynajem – właścicielom bardziej opłaca się gościć turystów. Islandzkie media opisują zaś przypadki, gdy lokatorom wypowiada się umowy i po kilku dniach mieszkanie, które wynajmują, ląduje na Airbnb. Efekt? W najpopularniejszym islandzkim serwisie z ogłoszeniami jest tylko 9 ofert wynajmu mieszkań w centrum Reykjaviku. A w całym mieście – 22.
Airbnb już ma problemy
To kolejna próba ograniczenia działalności Airbnb na Islandii. W kwietniu tamtejszy sąd orzekł, że każda osoba, która chce wynająć swoje mieszkanie turystom za pośrednictwem tego serwisu, musi uzyskać pisemną zgodę od dwóch mieszkających w pobliżu sąsiadów. Ograniczenia dla prywatnych wynajmów wprowadzają też niektóre islandzkie miejscowości jak słynące z pięknych plaż Vik, gdzie kilka dni temu całkowicie zakazano działalności Airbnb. W miejscowości tej mieszka tylko 540 osób, za to baza noclegowa jest w stanie przyjąć 1300 gości.
Na szczęście mamy dostępnych bardzo dużo kierunków w Airbnb. Nie posiadasz konta w serwisie? Załóż je klikając w ten link i odbierz 20 USD (ok. 79 PLN) bonusu.